Krystyna Kurek drobiowe grodzisk

Złożony problem

Część 1

Rozważany w ostatnim czasie problem szturmowania europejskich granic przez emigrantów z Bliskiego Wschodu, Północnej Afryki oraz Wschodniej Europy to nie tylko, albo i przede wszystkim nie kwestia liczb. Tak naprawdę to szczyt góry lodowej, której podstawą są zapalne regiony świata, których w ostatnim czasie przybyło. To problem powstania ogromnych obszarów „nieludzkiej ziemi”, którą żądzą nietolerancja, terror i bieda, ale również wiedza, że gdzieś być może nie tak daleko jest lepiej. Dlatego na łamach niniejszego felietonu, nie wdając się w dyskusję na temat błędnej moim zdaniem europejskiej polityki zaradzenia problemowi migracji pragnę przybliżyć genezę, przyczyny i skutki nowożytnej „wędrówki ludów” z jaką przychodzi się nam zmierzyć.

Obecny liczony już milionami szturm imigrantów na kraje Europy Zachodniej oraz Ameryki Północnej wynika z kilku przyczyn. Za naczelne uznać należy konflikty zbrojne jakie mają miejsce w regionie Bliskiego Wschodu i na Ukrainie. Biedę panującą w wymienionych regionach oraz Północnej Afryce oraz wiedzę o tym, że może być lepiej czerpaną coraz powszechniej ze środków komunikacji elektronicznej, które dzięki swojej wszechobecności dały porównanie tego jak jest z tym jak być może.

Wojna, zagrożenie dla siebie, życia rodziny oraz nietolerancja stanowią najsilniejsze bodźce do tego, by spora liczba ludzi porzuciła swoje dotychczasowe miejsce zamieszkania i postanowiła przesiedlić się gdzieś indziej. Konflikt na Ukrainie, toczący się na stosunkowo niewielkim terytorium oraz dotyczący wprost kilku milionów ludzi w porównaniu z zasięgiem działań znacznie gorszego reżimu jakim jest Państwo Islamskie to proporcjonalnie niewielki problem. Szacuje się, że jeśli przez konflikt na Ukrainie swoje miejsce zamieszkania zmieniłoby kilkaset tysięcy ludzi to ta sama miara w odniesieniu do Państwa Islamskiego dotyczy już kilkudziesięciu milionów. Pamiętać bowiem należy, że o ile w starciu Rosji z Ukrainą nie mamy do czynienia z wojną kultur, to Państwo Islamskie jest bezwzględnym reżimem, który rozróżnia tylko dwie kategorie ludzi. Tych, którzy są wiernie oddani jego ideologii oraz pozostałych. Ci pozostali albo zostaną pozbawieni życia, albo uciekną. Granica pomiędzy tymi, którzy są oddani ideologii a pozostałymi jest zaś ruchoma, nie ma pewności jakie zachowanie, czy jaka myśl są już bluźnierstwem karanym śmiercią. Czy ślepa wiara w narzucony system wystarczy, czy też tak jak w minionych już reżimach skrajnie totalitarnych pozbawienie życia tego czy innego człowieka na oślep nie będzie małym kroczkiem do pełnego podporządkowania się społeczeństwa. Potencjalnie zagrożeni mając w takiej sytuacji jakikolwiek wybór salwują się ucieczką wiedząc, iż nic nie ryzykują a mogą uratować swoją rodzinę i siebie samych. Problemem jest jednak w tym przypadku jak wielu ludzi jest na tyle świadomych, by nie stać się owcami prowadzonymi na śmierć….

Część 2

W tym miejscu natrafimy na zasadniczą różnicę jaka dzieli świat współczesny od tego z jakim mieliśmy do czynienia 100 czy 50 lat temu. W obecnym świecie informacja znacznie przyspieszyła. Zdarzenie, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu mogło być lokalną tragedią dzisiaj może przybrać dzięki sieci internet globalny wymiar. Szeroko omawiana tragedia 4 letniego chłopca, którego ciało morze wyrzuciło na brzeg, a który z rodzicami próbował przedostać się do lepszego świata uciekając przed wojną kiedyś mogło, by liczyć na wzmiankę w lokalnej gazecie i to najczęściej bez zdjęcia, dzisiaj wieść o nim porusza miliony. Ofiary Bolszewików, czy Czerwonych Khmerów bardzo często dowiadywały się o zagrożeniu, gdy już było za późno a nawet gdy przeczuwały zagrożenie wcześniej nie bardzo wiedziały co z nim zrobić. Znały własną ziemię, a nie kraje leżące gdzieś daleko, dlatego ucieczka dla nich bardzo często jawiła się jako bezcelowa. Dzisiaj jest inaczej. Świat się skurczył, każdy z nas w zaciszu swojego pokoju może w czasie niemal rzeczywistym zobaczyć jaki jest ruch na ulicach Nowego Jorku, czy leży już śnieg w Alpach albo uczestniczyć w koncercie, który fizycznie jest na drugim końcu świata. Czerpanie informacji o świecie nigdy nie było tak proste i pełne jak obecnie. Powszechność informacji nie ominęła przy tym ludzi zamieszkałych na terenie Bliskiego Wschodu i Północnej Afryki. Jako myślący tak samo jak my potrafią oni odczytać zagrożenie nim ono fizycznie przyjdzie oraz zasięgnąć informacji gdzie uciekać. Wiedzą również, iż jest to dla nich jedyna szansa na przeżycie. Za sobą mają bowiem pewną śmierć, a to niesamowicie potrafi zmotywować. Z mniejszym natężeniem dotyczy to również imigrantów ekonomicznych. Jak bowiem stwierdził kiedyś Machiavelli, „człowiekowi nie jest źle wtedy kiedy jest źle, ale kiedy zdaje sobie sprawę z tego, że może być lepiej”. Innymi słowy jeśli nie ma skali porównawczej nie da się stwierdzić, czy może być lepiej. Jeśli ja i wszyscy, których znam jadają raz dziennie, gdyż warunki ekonomiczne nie pozwalają na dwa posiłki to nie będzie mi to przeszkadzało, dopóki nie uświadomię sobie, że gdzieś jest kraina, w której je się tyle ile chce, a co więcej jest program walki z nadwagą.

Informacja nie jest przy tym problemem, jest naturalna dla rozwoju cywilizacji. Podstawowym problemem w przypadku rosnącej obecnie fali imigrantów, jest sprawienie, by nieludzka ziemia z jakiej uciekli stała się na powrót możliwa do zamieszkania. W tym miejscu nie dam recepty jak to zrobić. Nie wskażę, czy potrzebna jest wojna, mury pomoc humanitarna, powszechne kształcenie czy cokolwiek innego. Wiem jednak, że problem fali imigrantów został spłycony do granic możliwości, a to on zadecyduje jak Świat Zachodu będzie wyglądał za dekadę, czy dwie.

Killion Munyama

Wybrane dla Ciebie

Autor: PGO24