Żałuję tylko, że nie startowałam w pierwszym Półmaratonie Słowaka

Rozmowa z Renatą Bosacką o życiu po udarze, sporcie, chórach i prof. Milczyńskiej.

Przed nami kolejny Półmaraton Słowaka, pamiętasz ile razy startowałaś w tej imprezie biegowej?

Pamiętam, ten będzie trzynastym półmaratonem, a ja nie startowałam w dwóch. Na pewno nie startowałam w pierwszym. Więc mam zaliczonych 10.

Nie będziesz żałować, że przez chorobę nie możesz realizować swojej sportowej pasji? A przecież biegałaś o wiele wcześniej niż stało się to modne.

Teraz już nie żałuję. Może tylko, że nie pobiegłam w tym pierwszym półmaratonie Słowaka.

Przez pierwsze pół roku po udarze byłam pełna nadziei, myślałam, że wrócę do sportu, pracy. Robiłam postępy w powrocie do sprawności, liczyłam, że dostanę zdolność do pracy. Po regresie choroby straciłam ochotę i nadzieję. Lekarze mówią, że przy tej chorobie tak się często dzieje.

A chóry? LOJS i Kantylena twoje dzieła, twoje dzieci, które cały czas dają dowody sympatii dla swojej pani dyrygent. Nie tęsknisz za „światem jazzu i bluesa”, jak śpiewają twoje młode chórzystki?

Tak…, tęsknię /chwila ciszy/. Z tym się najtrudniej pogodzić. Mimo choroby przygotowywałam trzy nowe utwory dla chóru LOJS, ale regres choroby spowodował, że zrezygnowałam. Przyszły do mnie dziewczyny z chóru, myślałyśmy, że się uda, że zrobimy kolejną Pro Sinfonikę, ale niestety nie mogłam. To jest bardzo przykre…

Dla wielu jesteś kontynuatorką dzieła pani Walerii Milczyńskiej, która wiele lat temu w Grodzisku prowadziła chóry szkolne. Zaczęła od liceum, potem podstawówki. Chóry te wzajemnie się uzupełniały, występowały i wspierały!

W czerwcu są imieniny prof. Walerii Milczyńskiej. To ważna osoba w moim życiu, byłam jej chórzystką, choć załapałam tylko na chór dziecięcy prowadzony przez panią profesor w szkole podstawowej.  Później los nas zetknął raz jeszcze. To było w Liceum Ogólnokształcącym w Nowym Tomyślu, wchodzę do budynku, a tutaj moja pani profesor muzyki, Waleria Milczyńska. Od razu sympatycznie zareagowała na mój widok. Mam do niej bardzo osobisty stosunek. Zostałam trochę przez nią namaszczona, chciała, abym rozwijała działalność chórów w Grodzisku.  Mam płyty z jej dedykacjami, które są dla mnie cenną pamiątką. Zawsze prezes Pro Sinfoniki Alojzy Łuczak mawiał, by pamięć o Walerii Milczyńskiej nigdy w Grodzisku nie zginęła. Ja chciałabym, aby jej imieniem nazwać ulicę w Grodzisku Wlkp.

Masz taką wiedzę o grodziskiej chóralistyce, jesteś kontynuatorką dzieła prof. Walerii Milczyńskiej, może powinnaś wydać książkę? 

Pomyślę o tym. / śmiech/

A tak trochę z lokalnej polityki. Dlaczego nie zostałaś kandydatką „zwyciężającej drużyny” w ostatnich wyborach? Jeszcze przecież nie zachorowałaś, gdy tworzono listy?

Ja chciałam w tym miejscu bardzo podziękować tym, którzy, wiedząc o mojej chorobie, wspierali mnie w wyborach, bo wierzyli, że będę zdrowa. Dziękuję tym wszystkim, którzy oddali na mnie głos, mimo mojej choroby. Niestety choroba pokonała mnie.

 Ze zdziwieniem słyszałem opinie ludzi, którzy nawet cię nie znają, że za dużo biegałaś, „przetrenowała się”, i dlatego dopadł cię „zawał mózgu”?

To takie przykre, gdy mówią to ludzie, którzy nie rozumieją nic. Lekarz stwierdził, że gdyby nie sport i kondycja nie poradziłabym sobie tak z chorobą, mój stan byłby dużo gorszy. Dlaczego się tak stało? Nie wiem. Po udarze miałam badania i okazało się, że żyły mam „czyste”, żadnych złogów, które mogłyby spowodować udar. Robiono mi przezprzełykowe echo serca. (Jest najbardziej dokładną metodą badania serca. Dzięki temu, że przełyk przylega bezpośrednio do serca uzyskiwane obrazy są bardzo szczegółowe, robi się te badania, między innymi u chorych po udarze mózgu z niewyjaśnionej przyczyny- przyp. red) i wszystko w jak najlepszym porządku. Udar prawdopodobnie wiąże się z moim wcześniejszym pobytem w szpitalu… A może to prostu taka moja uroda.

W jednej chwili twoje życie bardzo się zmieniło. Rozmawiamy spokojnie, choć uczymy się rozmawiać i wiele cię to kosztuje. Wyglądasz elegancko, kwitnąco, zdrowo, z nieodłącznym uśmiechem na twarzy, mało kto pomyślałby, że dostałaś orzeczenie o niepełnosprawności. Pamiętasz tamte chwile?

Wiem, że był poranek, ale nic nie pamiętam, przebudziłam się w dziwnym łóżku. Na przeciw mnie siedziała starsza pani na wózku, taka nieobecna. Myślałam, gdzie jestem, co to za parawan, co to za pani? Nie wiedziałam, że miałam udar, że mąż był u mnie w szpitalu. Nie mogłam się wysłowić, nie wiedziałam, że to afazja /utrata zdolności mowy na wskutek urazu, najczęściej lewej półkuli mózgu – przyp red./. Dzisiaj spotykam ludzi i zadają mi pytania, np.  kiedy wracasz do pracy? Dla wielu niepełnosprawność znaczy wózek, jakiś defekt fizyczny. Gdy mnie widzą myślą, że jestem zdrowa, prawie zdrowa…a tak nie jest. Myślisz normalnie, ale brakuje ci słów, aby wyrazić się. Niestety, mam czterocentymetrowa „wyrwę” w mózgu i zanim wytrenuję nowe połączenia trochę czasu minie. Najbardziej brakuje mi neurologopedy i rehabilitacji. Nie chodzi tylko o koszty, ale zaangażowanie i cierpliwość.

Jesteś osoba publiczną, po twoim udarze wielu zaangażowało się w pomoc dla ciebie?

Tak, nie sposób wszystkich wymienić. Nie chciałabym kogoś pominąć. Dzięki pomocy materialnej i wsparciu ludzi, z którymi współpracowałam mogłam wyjechać na turnus rehabilitacyjny. Chcę podziękować, za okazane mi wsparcie. To było dla mnie wzruszające, ważne i budujące.

Nie poddajesz się jednak?

Trafiłam do fundacji Orchidea w Poznaniu, która pomaga osobom z niepełnosprawnościami neurologicznymi. Dojeżdżam 1 razy w tygodniu na dwie godziny, mam zajęcia z neurologopedą, a teraz mogę korzystać z warsztatów prowadzonych przez fundację. Trenuję swój mózg.

Renaty Bosackiej zawsze było pełno, porzucisz swoją muzyczną pasję mimo niepełnosprawności?

 Lekarze,  neurologopedzi, pracownicy fundacji, mówią, że warto znaleźć sobie jakąś nową pasję. Może będę miała tyle sił i -o ile będę umiała- to może założę amatorską grupę, będziemy ćwiczyć śpiew. Przecież ja to lubię, więc nic nie jest wykluczone. Na razie jednak czeka mnie praca nad sobą. Dużo pracy.

Andrzej M. Mańkowski

Darmowa aplikacja na androida. Aktualne informacje i komentarze z PGO24 na Twoim smartfonie.Aplikacja PGO24

Polub PGO24 na Facebooku, aby być na bieżąco!

Więcej filmów z PGO24