Z Grodziska do powstania styczniowego w 1863 roku

22 stycznia 1863 roku na terenie zaboru rosyjskiego wybuchło powstanie narodowe, które zapisało się jako największe i zarazem najtragiczniejsze ze wszystkich zrywów narodowowyzwoleńczych w XIX wieku.
Na terenie cmentarza parafialnego w Grodzisku Wielkopolskim znajduje się charakterystyczny grobowiec z lwami, w którym spoczywa Jan Szymkowiak uczestnik powstania styczniowego z 1863 roku. W wydanej w 1888 roku przez Teodora Żychlińskiego książce pt. „Wspomnienia z roku 1863” zachowały się jego wspomnienia, w których czytamy:

„.. Do powstania wybrałem się w miesiącu sierpniu1863 roku. Zebraliśmy się w Twardowie pod Pleszewem, dziedzictwie pana Karola Żychlińskiego, 120 ułanów pod dowództwem pp. Pruskiego i Chełkowskiego i dotarliśmy do granicy, ale nas ułani pruscy rozpędzili. Ta wyprawa nie udała się, próbowaliśmy jeszcze kilka razy, ale nie było podobieństwem przejść wspólnie granicy dla mocnej straży pruskiej, musieliśmy zatem przechodzić pojedynczo. Po rozmaitych próbach i trudach udało mi się nareszcie dnia 20 września przebyć granice wraz z dwoma towarzyszami Józefem Chocieszyńskim i Józefem Adamczewskim z Łagiewnik. Po wielu korowodach dotarliśmy do obozu Korytkowskiego, który w tym czasie liczył 80 żołnierzy. Byłem w nim do 18 listopada. Po rozmaitych potyczkach doszło do decydującej bitwy 18 listopada z Moskalami pomiędzy Cekowem i Kaliszem. Bój się rozpoczął o godzinie wpół do drugiej po południu i trwał do ciemnej nocy. Przebiegu bitwy nie mogę opisać, bom już o 2 godzinie został ciężko ranny. Kula karabinowa przeszyła mi lewą nogę i tyle tylko wiem, że nasi dzielnie się bili, bo wszyscy legli na placu walki, jeśli nie snem wiecznym, to ciężko ranni. Do mnie leżącego na pobojowisku przypadło czterech Moskali, jak rozjuszone wilki. Najpierw zdarli ze mnie odzież , aż do koszuli. Najgorzej było z lewym butem, który był zalany krwią z nogi zejść nie chciał (…) Potem zaczęli mnie bić kolbami i żgać bagnetami, aż wreszcie sądząc, iż mi duszę z ciała wystraszyli, pozostawili mnie miedzy trupami na pobojowisku(…) Ludność miejscowa po odejściu Moskali wykopała mogiłę i poczęła chować trupy. Na szczęście moje, kobiecina jedna, zbliżywszy się do mnie, spostrzegła, że jeszcze oddycham. Przeniesiono mnie zatem do Koźminka do dworu p. Biernackiego i posłano po lekarzy do Kalisza. Przybył pana dr Rymarkiewicz w towarzystwie dwóch drugich i odjęli mi nogę, którą pochowano na cmentarzu w Złotnikach. U pana Biernackiego leżałem 2 miesiące, potem wzięli mnie Moskale do więzienia w Kaliszu, ale że jeszcze noga nie była wyleczona, więc mnie odesłano do miejskiego lazaretu. Tu byłem znowu 2 miesiące, gdzie nasi goili rany za staraniem pani Mianowskiej pod strażą rosyjską. Ledwiem przyszedł do zdrowia odesłali mnie Moskale, choć byłem bez nogi, pod silną strażą do granicy pruskiej. Osadzono mnie natychmiast w więzieniu ostrowskim. Po 6 tygodniach wypuszczono mnie na wolność, ale nie na długo, bo mi wytyczono proces i skazano na pół roku więzienia, w którem obchodzono się z nami daleko surowiej, jak w więzieniach moskiewskich. Po odsiedzeniu kary powróciłem do Grodziska, a że byłem z zawodu ogrodnik, o jednej zaś nodze obowiązków tych pełnić jednak nie mogłem, przeto nie chcąc być dla nikogo ciężarem, w 22 roku życia poszedłem na naukę do krawca i po powrocie osiedliłem się w mieście swoim rodzinnym”.

Dariusz Matuszewski

BROŃ POMNIK JAN SZYMKOWIAK POWST

Wybrane dla Ciebie