Wyrok dla byłego menadżera Groclin Dyskobolii. Co z tytułem zdobywcy Pucharu Polski 2005?

            6 czerwca Sąd Rejonowy dla Wrocławia Śródmieścia skazał 15 osób; sędziów, obserwatorów i działaczy w piłkarskiej aferze korupcyjnej. Wśród nich znalazł się były kierownik drużyny Dyskobolii Groclin Władysław K..

Działacz został skazany na rok i trzy miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata oraz karę grzywny. Wyrok nie jest prawomocny. W osobnym postępowaniu, ze względu na stan zdrowia, toczy się proces prezesa Zbigniewa D..

            Sprawa, w której skazano działacza, dotyczył 39 „sprzedanych” meczów i jest jednym z wątków ogromnej afery korupcyjnej w polskiej piłce ligowej. Według autora bloga piłkarskamafia.pl, który swoje informacje opiera na aktach sądowych i prokuratorskich, w latach 2000 – 2006 „ustawiono” blisko 700 spotkań. Zamieszanych w nią jest aż 68 klubów; od drużyn ekstraklasy po kluby z małych miast, m. in. Lech Poznań, Obra Kościan. Na czele ponad 600 oskarżonych stoi Ryszard F. znany pod pseud. Fryzjer. To tylko spotkania na które prokuratura posiada niezbite dowody. Jaka była prawdziwa skala piłkarskiej korupcji? Nie dowiemy się też, ile i który z wtajemniczonych stawiał w zakładach bukmacherskich na ustawione mecze.

Trzy podejrzane mecze Dyskobolii

            Organa ścigania interesują się 3 spotkaniami Dyskobolii Groclinu z roku 2005. Dwoma derbowymi z Amicą Wronki i najważniejszym, który dał później tytuł zdobywcy Pucharu Polski.

            Rozegrany 18 czerwca 2005 roku pierwszy mecz finałowy o Puchar Polski z Zagłębiem Lubin zakończył się dwubramkowym zwycięstwem Dyskobolii (2:0). Mecz miał zostać „kupiony” za kwotę od 10 – 20 tys. zł u sędziego klasy międzynarodowej Jacka G.. Pośrednikiem pomiędzy zleceniodawcą, wobec którego toczy się proces, a sędzią, był właśnie uznany za winnego wyrokiem z 6.06. 2019 r, były menadżer klubu, Władysław K.

            Kibice Dyskobolii […] siedzieli na łuku ogromnego molocha, który jest typowym reliktem komunizmu. Zbudowany na wale ziemnym potężny stadion – mogący kiedyś pomieścić 40 tys. ludzi – jest podobny do zdewastowanego poznańskiego obiektu na Dolnej Wildzie… . Wczoraj na stadionie Zagłębia były zajęte wszystkie krzesełka – na rewanż wybrało się więc 9 tys. osób – relacjonowali przegrany jedną bramką (1:0) rewanż w Lubinie dziennikarze portalu sport.pl.

            Był to jedyny przegrany przez Groclin Dyskobolię mecz w całych rozgrywkach PP, po którym kibice zgotowali ulubieńcom fetę, krzycząc – Wielkopolski Puchar Polski! – gdyż, właśnie puchar stracił Lech Poznań.

Dał nam przykład prezes jak zwyciężać mamy?

            Sezon 2004/2005 był apogeum sukcesów klubu z małego miasteczka. Wicemistrzostwo i Puchar Polski zdobyto dzięki pieniądzom prezesa. Choć na murach miasta złośliwi wypisywali „obóz pracy” o firmie patronującej klubowi, nikt przy zdrowych zmysłach nie podważyłby wkładu prezesa Drzymały dla Grodziska. Dał wtedy dumę małomiasteczkowym kibicom i pokazał, że mały nie znaczy gorszy. Utarł nosa wielu uznanym klubom i działaczom. Lokalny patriotyzm piłkarski tryumfował. Ale już w tamtym czasie było tajemnicą poliszynela, że piłka to nie tylko radość kibiców, ale też ciemna strona mocy związana z dużymi pieniędzmi.

Zwycięzcom więcej można …ale okazuje się, do czasu.

            Tylu kibiców, ilu na dziękczynnej mszy za udany sezon 2004/2005 pojawiło się na grodziskim stadionie, nie było na wielu meczach tegoż sezonu – relacjonuje sport.pl, mszę zamówiona przez prezesa 1 lipca 2005 roku.

Łza się w oku kręci czytając relacje z mszy, do której służyli piłkarze i działacze, a kibice w szalikach stanowili najwierniejszych z wiernych.

Po mszy odkrytym autobusem drużyna przejechała ulicami miasta, a przy dźwiękach grupy De Mono miasto świętowało do późna w nocy. Szczęście i radość, dosłownie i w przenośni, zalało miasto. A okrzyki na ulicach Grodziska – Ten puchar jest nasz – były słyszalnym znakiem, że ktoś zmęczony fetowaniem właśnie wracał na spoczynek.

            Do dzisiaj wejściówki na mszę są obiektem handlu na portalu aukcyjnym, po 8 zł sztuka.

Czy puchar jest nasz?

          Już w 2015 roku, gdy ledwo rozpoczął się proces karny z udziałem działaczy z Grodziska, pod adresem PZPN padły pytania  – co dalej z tytułem zdobywcy Pucharu Polski? Związek nie ustosunkował się do sprawy, tłumacząc się „czekaniem na zakończenie postępowania”. Natomiast z oświadczenia klubu Zagłębia Lubin na pytania autora bloga, wynika, że sam klub nie podejmie działań o odebranie tytułu, pozostawiając to w gestii „odpowiednich organów”. Klub ma „cele do zrealizowania, interesują nas trofea wywalczone na boisku”.

            Jeżeli w sprawie finału Pucharu Polski z 2005 roku zapadną prawomocne wyroki to nie mam wątpliwości, że wynik powinien być anulowany, a Puchar Groclinowi odebrany. Mielibyśmy bowiem ewidentną sytuację, gdy klub – zdobył trofeum w sposób nieuczciwy – kupując mecz. Dlaczego więc miałby się nim szczycić? – skomentował specjalnie dla PGO24, Dominik Panek, autor wspomnianego bloga.

… wyglada to na politykę – ciszej nad tą trumną, …teraz, po latach, nikomu to nie jest na rękę, …ale, to jest bardzo przykre dla wielu kibiców – skomentował, pragnący zachować anonimowość, wierny kibic Dyskobolii i autor publikacji sportowych.

poczekajmy do prawomocnego wyroku. Jeśli zostaną skazani, ostatecznie trzeba będzie sprawę odebrania Pucharu postawić oficjalnie. Tylko pytanie – kto to zrobi? Czy komuś zależy? Bo, że PZPN sam z siebie będzie chciał rozliczyć przeszłość nie chce mi się wierzyć – podsumował pan Dominik.

Kto wtedy nie kupował?

            Dzisiaj kibice często reagują zdziwieniem, nie chcą komentować lub po prostu nie wiedzą o problemach z uczciwą rywalizacją i drukowanymi osiągnięciami.

Trudno sobie to poukładać. Takie wtedy były układy. Kogo to teraz interesuje? Zbyszek miał pieniądze… –  padają krótkie, zdawkowe odpowiedzi.

Nic nie wiem na ten temat – to komentarz byłego działacza Dyskobolii Groclin.

Nie zamierzam tego komentować w żaden sposób – młody gniewny, zaangażowany kibic.

Trochę dziwne, czuliśmy, że braliśmy udział w wielkiej sportowej rywalizacji, a teraz okazuje się, że to nie miało sensu – mówi wspomniany kibic publicysta.

Trzeba to oddzielić. Była era Drzymały, a teraz jest teraz. Dyskobolia istnieje – były piłkarz Dyskobolii, fan piłki, prywatny przedsiębiorca.

A puchar?

To ja zapytam przewrotnie – a kto wtedy nie kupował ? – dodaje trochę poirytowany.

Ludzie mądrzy dziękują za dobro, którego doświadczyli. Ludzie tej mądrości pozbawieni dziękować nie umieją – mówił ksiądz Piotr Loba, ówczesny kapelan drużyny, podczas kazania dziękczynnego na stadionie.

Pytanie tylko – czy mądrość jest przekupna?

Andrzej M. Mańkowski

Ps. Dziękuję za udostępnienie materiałów autorowi bloga piłkarskamafia.pl.

Darmowa aplikacja na androida. Aktualne informacje i komentarze z PGO24 na Twoim smartfonie.Aplikacja PGO24

Polub PGO24 na Facebooku, aby być na bieżąco!

Więcej filmów z PGO24