Krystyna Kurek drobiowe grodzisk

Wypadki kolejowe w okolicach Grodziska cz. I

Rozwój transportu kolejowego w Grodzisku i okolicy na przełomie XIX i XX  wieku zapoczątkował niespotykany dotychczas rozwój ekonomiczny i społeczny.

Łatwość i zarazem dostępność przemieszczania się na dużych odległościach spowodowała  wielką migrację ludności. Gdzieś jednak na marginesie tego wszystkiego na stacjach kolejowych, torowiskach, a nawet w wagonach kolejowych zaczęły się pojawiać nowe zagrożenia powodujące często nieszczęścia i śmierć.

Informacje zostały zaczerpnięte z ówczesnej prasy wielkopolskiej.

–  Rok 1878. Na stacji kolejowej w Opalenicy spadł onegdaj z lokomotywy kiedy przyjechała zaczerpnąć  potrzebny zapas wody i nie całkiem stanęła jeden z niższych urzędników tak nieszczęśliwie, że się dostał pod koła, które mu zdruzgotały jedną nogę całkiem. Nieszczęśliwego przewieziono do tutejszego szpitala Diakonisek.

– Rok 1880. Aresztowano w dniu 5 b.m. ( 5 październik 1880) mężczyznę, który pojechał pociągiem do Buku nie zakupiwszy biletu. Przy rewizji kufra jego znaleziono w nim kilka starych ubiorów, rozmaite firanowe stemple i kilka wytrychów.

– Rok 1884. Pociąg idący w dniu 19 b.m. ( 19 grudnia 1883) wieczorem z Opalenicy do Grodziska musiał w połowie drogi przystanąć, gdyż konduktor pociągu spostrzegł na szynach położone kamienie, tak, że pociąg łatwo się mógł wykoleić. Niektóre z położonych kamieni ważyły przeszło półtora centnara. Sprawcę tego czynu dotychczas nie wyśledzono.

– Rok 1885. Nowy Tomyśl. Napad morderczy na kolei żelaznej. Pociąg, który szedł we wtorek 10 marca ze Zbąszynia do Poznania został nagle zatrzymano godzinie 4 i pół w otwartym polu gwałtownym pociągnięciem sznura sygnałowego. Po zrewidowaniu wszystkich wagonów znaleziono w jednym oddziale klasy II , gdzie siedział jeden pan, tegoż we krwi. Był zraniony kulą w lewe oko, a ta utkwiła w podniebieniu. W kieszeni wisiał złoty zegarek, na złotym łańcuszku, obok leżał zupełnie nabity 6 strzałowy rewolwer, oko było otwarte. Ranny aktor, niejaki Fraenkler, w drodze z Berlina do Moskwy, opowiedział, że w półśnie zauważył, że ktoś otwarł drzwi wagonu , ale nim otrzeźwiał dostatecznie , już poczuł ból straszliwy i huk wystrzału. Tyle tylko jeszcze miał przytomności, że pociągnął za sznur sygnałowy. Oczywiście chodziło tutaj o napad rozbójniczy i rabunek, który rozbójnik nie mógł już wykonać. Rannego za przybyciem pociągu do Poznania umieszczono w Poznaniu w hotelu pana Albrechta. Policja kryminalna jeszcze nie wpadła na trop złoczyńców. Obecnie przeniesiono go do Zakładu Diakonisek i ma się podobno nieco lepiej , choć rana jest zagrażająca życiu. Żona chorego przybyła z Hamburga.

– Rok 1886. Na linii kolei żelaznej z Nowego Tomyśla do Zbąszynia przejechał w nocy z czwartku na piątek zeszłego tygodnia pociąg kurierski idący z Poznania dróżnika kolejowego Langego . Miejsce, w którym znaleziono zwłoki i poszarpane ciało świadczą, że nieszczęśliwy zamknąwszy niewątpliwie zbyt późno przeciwległą barierę, chciał jeszcze wrócić na stanowisko zajmowane zwykle przy przejściu pociągów, czego jednak wykonać nie zdołał, bo przez przejściu przez szyny pociąg zachwycił i na miejscu zabił.

– Rok 1897. W pobliżu stacji Błotniki pewna kobieta chciała sobie drogę skrócić i szła torem kolejowym między torami – nie słyszała nadchodzącego pociągu. Szczęściem było to za dnia i konduktor miał moc zatrzymania pociągu, ale zaledwie na kilka kroków oddalenia, i tym sposobem uratował kobietę od śmierci.

– Rok 1900. Na torze opalenicko- grodziskim, dwóch chłopców szkolnych w pobliżu dworca poukładało kamienie na szyny. Szczęściem konduktor spostrzegł zawadę i zdołał pociąg powstrzymać.

– Rok 1902. Na linii kolejowej Kościan- Grodzisk w pobliżu wsi Kiełczewo stało się nieszczęście. Konie gospodarza Szczawika z Kiełczewa spłoszyły sie na widok pędzącego pociągu i zamiast przejechać szyny kolejowe, skierowały sie wzdłuż szyn prosto pod pociąg. Woźnica nie mógł ich powstrzymać. wskutek zderzenia z pociągiem jeden koń został zabity na miejscu. Szczawik wypadł na drugą stronę toru kolejowego i odniósł ciężkie rany w głowę i na nogach. Drugi koń również pokaleczony.

– Rok 1901. Gospodarz P. Z Łomnicy skutkiem śnieżycy bijącej mu w twarz odwrócił się tyłem do konia, a koń wszedł na tor. Tymczasem nadszedł pociąg, konia i wóz roztrzaskał w kawałki, a gospodarz uszedł w prawdzie z życiem, ale jest ciężko ranny. Umieszczono go w lazarecie. Cdn.

Jacek Gawron

Wszystkich zainteresowanych historią Grodziska Wielkopolskiego zapraszamy na nasze strony: www.facebook.com/TowarzystwoMilosnikowZiemiGrodziskiej/.

Wybrane dla Ciebie

Autor: PGO24