Wypadki kolejowe w okolicach Grodziska  cz. III

Wypadki kolejowe w okolicach Grodziska  cz. III 1

Informacje zostały zaczerpnięte z ówczesnej prasy wielkopolskiej.

– Rok 1912.- Nowy Tomyśl. Samobójstwo. 18- letnia służąca u tutejszego weterynarza powiatowego Hasselmanna – M. Bartkowiak- rzuciła się w sobotę wieczorem pod koła pociągu pośpiesznego w zamiarze samobójstwa. Ciało zostało rozszarpane na kawałki. W kieszeni znaleziono karteczkę , w której zostało zapisane pożegnanie z rodzicami. Nie wiadomo co ją do tego kroku popchnęło.

praca grodzisk wlkp

– Rok 1913 .Pociąg, który wyjeżdża z Nowego Tomyśla o godzinie 12 i pół w południe, przejechał tuż przy stacji Sątop pewnego mężczyznę odcinając mu dwie nogi od tułowia i rozdzierając mu brzuch. Według papierów znalezionych przy zmarłym, jest nim młynarz Jan Gudermann, który w ostatnim czasie pracował w Poznaniu. Prawdopodobnie zachodzi tu samobójstwo”.

– Rok 1913. „ 19- letni kierownik walcy parowych Schapenberg, wracając w piątek w nocy o godzinie 11 z Urbanowa, spadł z kołowca i legł bez przytomności obok szyn kolei żelaznej. O godzinie 12 pociąg przejechał mu lewą rękę poniżej łokcia i wlókł go jeszcze kawał drogi. Kierownik pociągu dostrzegł coś czarnego na torze, lecz nie zdążył już zatrzymać pociągu. Ciężko rannego wzięto do tutejszego lazaretu, gdzie w sobotę rano skonał”.

– Rok 1913. W sobotę 27 września zwrotniczy kolejowy Gärtig z przejazdowej stacji Wojnowice przeskakując przez szyny upadł i lokomotywa odcięła mu nogę powyżej kolana. Ciężko rannego przewieziono do lazaretu, gdzie mu prawdopodobnie nogę odejmą. Nieszczęśliwy będzie do służby niezdolny.

– Rok 1913. Pomiędzy Rakoniewicami a Podgradowicami przejechał pociąg pewną kobietę ze stanu robotniczego i odciął jej obie nogi. Zmarła oddawała się nałogowemu pijaństwu, przypuszczać więc należy, że zabłądziła na tor w stanie upitym i w ten sposób uległa nieszczęściu. Dopiero nazajutrz rano znaleziono ją leżącą bez życia pomiędzy torami. Zwłoki odstawiono do Rakoniewic.

– Rok 1914. Wielichowo. Miasteczko nasze było w sobotę i niedzielę świadkiem wielkiej żałoby. Donosił już “Postęp” o nieszczęściu kolejowym, które wydarzyło się dnia 28 stycznia, nie jak mylnie donoszono na żwirówce pomiędzy Rostarzewem a Wielichowem, tylko na żwirówce prowadzącej z Wolsztyna do Gościeszyna. Tuż kawał za Wolsztynem przerzyna żwirówka tor kolejowy i pociąg idący około godziny 3 po południu zabił na miejscu przejeżdżającego mistrza rzeźnickiego Stefana Krajewskiego z Wielichowa. Uczeń jego Ignacy Kaźmierowski był ciężko ranny, ręce miał bowiem ujechane. Wzięto go do Poznania tymże pociągiem, jednakowoż w drodze pod Poznaniem życie zakończył. Pogrzeb św. pamięci Stefana Krajewskiego odbył się w sobotę przy wielkim udziale publiczności, gdyż był on bardzo lubianym i dobrym obywatelem. Przy grobie ksiądz proboszcz Górski w bardzo rzewnych słowach przemówił, wśród wielkiego płaczu wspominając: “Od nagłej i niespodziewanej śmierci zachowaj nas Panie”. Zwłoki ucznia Ignacego Kaźmierowskiego zawieziono z Poznania do Łubnicy pod Wielichowem, gdzie mieszka jego ojciec i w niedzielę 1 lutego odbył się tamże pogrzeb. Wzięła w nim udział wielka rzesz publiczności. I tym razem czcigodny ksiądz proboszcz Górski rzewnie przemówił. Niech spoczywają w Pokoju!”.

– Rok 1914. Nowy Tomyśl. Na dworcu tutejszej kolejki powiatowej kamelarz Janotte z Nowego Miasta chcąc wskoczyć do odjeżdżającego pociągu, dostał się pod koła i odniósł ciężkie okaleczenia na twarzy i lewej ręce. Nieszczęśliwego odstawiono do lazaretu, gdzie mu rękę odjęto do łokcia.

Rok 1914. Na dworcu w Grodzisku przejechany został przy ranżerowaniu szofer Kutzner  tak nieszczęśliwie, iż na miejscu ducha wyzionął. Koła przeszły mu przez piersi. Kutzner liczył dopiero 29 lat i pozostawił żonę z dwoma małemi dziećmi.

Wypadki kolejowe w okolicach Grodziska  cz. III 2

-Rok 1919. Grodzisk. Rodzina Sikorskich z Poznania, powracająca w niedziele wieczorem z pogrzebu w Grodzisku na dworzec w Opalenicy spotkało straszne nieszczęście. Około godziny 9 wieczorem nadjechał samochód wojskowy zdążający z przeciwnej strony na wóz. Skutki zderzenia były straszne. Wszystkie osoby zostały ranne bardziej i mniej. Samochód został zdruzgotany, a koń zabity na miejscu. Z pomocą samochoda udało się wszystkich odwieść do lazaretu w Grodzisku.

Wypadki kolejowe w okolicach Grodziska  cz. III 3Jacek Gawron

Wszystkich zainteresowanych historią Grodziska Wielkopolskiego zapraszamy na nasze strony: www.facebook.com/TowarzystwoMilosnikowZiemiGrodziskiej/.

 

0 0 głosuj
Ocena artykułu

Rozwój lokalnych mediów potrzebuje finansowania, Twoje wpłaty czynią nas niezależnymi i samowystarczalnymi. Dziękujemy.

Wybrane dla Ciebie

Opublikował: PGO24

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaz wszystkie komentarze
0
Co o tym myślisz? Prosimy o komentarz.x
()
x