Wszyscy uczyliśmy się samorządu

Wszyscy uczyliśmy się samorządu 1

Rozmowa z Tadeuszem Błaszakiem, pierwszym demokratycznie wybranym burmistrzem Grodziska w 1990 roku.

27 maja minęło 30 lat od pierwszych demokratycznych wyborów samorządowych. Hasło Rzeczpospolitej Samorządnej rzucił już w 1981 r. Bronisław Geremek, a w 1990 podtrzymał Lech Wałęsa. Pamięta pan pierwsze wybory samorządowe i tamten nastrój?

Pamiętam bardzo dobrze, ale w kilku zdaniach nie da się opowiedzieć. To było dla nas wszystkich nowe. Na początku nie mieliśmy pojęcia jak to się ułoży. Ale po latach można powiedzieć, że reforma samorządowa spełniła oczekiwania jakie w niej pokładano.

Z tego co się orientuję, w wyniku wyborów na obszarze gmin obecnego powiatu, tylko w Grodzisku doszło do zmiany „naczelnika gminy”. Zdradzi pan jak został burmistrzem, którego wtedy, czasem bardzo burzliwie, wybierała rada miasta?

Zmiana miała miejsce  również w Kamieńcu. W Grodzisku wybranych zostało 25 radnych. Powstały dwa bardzo przeciwstawne sobie bloki. Była grupa wywodząca się, powiedzmy to, ze starej władzy, rzemiosła, Stronnictwa Demokratycznego, ZSL, która miała 13 radnych. Po drugiej stronie był blok 12 radnych związany z Solidarnością, nastawionych dość rewolucyjnie. Wcale się nie dziwię, bo czasy były rewolucyjne. Mnie, jako związanego z rzemiosłem wystawił na urząd burmistrza ten „różnoraki” blok, a Komitet Obywatelski – Marka Pelczyńskiego. Zostałem wybrany 13 głosami, przy aplauzie „starych” radnych. Moim zastępcą został na początku Stanisław Woźniczak, a potem poprosiłem na zastępcę Mariana Nowickiego z Urzędu Rejonowego.

Wszyscy uczyliśmy się samorządu 2

Nie wróżyło to dobrej współpracy, stare z nowym, rewolucyjnym, na początku głębokich zmian, decentralizacji państwa?

Zawsze czułem się człowiekiem środka, wyważonym, wolę robić coś konkretnego niż skupiać się na rzeczach mało istotnych. Mimo różnic i tarć, czasem dużych emocji, doszliśmy do wniosku, że razem możemy więcej zdziałać. Zaproponowałem do zarządu gminy radnych z grupy solidarnościowej, co niezbyt podobało się znów starym. Jednak, mimo czasem burzliwych posiedzeń, wygrywał duch współpracy. Po raz pierwszy od wielu lat gmina miała własne dochody, swój budżet, sami decydowaliśmy o tym w jakim kierunku ma pójść rozwój miasta. Kompletna zmiana działania i mentalności. Uczyliśmy się wszyscy samorządu, samorządności. Przy tej okazji chciałbym wszystkim, z którymi miałem zaszczyt współpracować, serdecznie podziękować.

Jakie kierunki rozwoju obraliście?

Pamiętasz te odrapane kamienice, zanieczyszczone rzeczki, dziurawe chodniki? Skala problemów była ogromna. Pamiętam, że po nawiązaniu współpracy z francuskim Betton, byliśmy na burzliwej sesji tamtejszej rady. Okazało się, że radni walczyli na argumenty, czy postawić żywopłot na wysokość 80 cm czy 120 cm?  Dla nas było to niewyobrażalne, porównując jakie problemy i działania stoją przed nami. Zaczęliśmy od tego „co w ziemi”; postawiliśmy na infrastukturę, kanalizację, przygotowanie pod inwestycje przemysłowe. A dochody miasta były wtedy dość spore. Jeśli w kasie miejskiej pojawiły się jakieś dodatkowe pieniądze np. z VAT – u, to zaraz inwestowaliśmy np. w oczyszczalnię ścieków. Przez krótki okres dawne państwowe gospodarstwa rolne mogły przekazywać ziemie samorządom pod inwestycje. Dosłownie za 0 złotych, dzięki panu dyrektorowi Boguszowi Dydymskiemu, dostaliśmy 40 hektarów ziemi pod park przemysłowy [obecna strefa przemysłowa – przyp. red.] za obietnicę kanalizacji Ptaszkowa. Tak wtedy działaliśmy. Burzliwie, ale merytorycznie. Podjęliśmy też działania w kierunku powstania przyszłego powiatu. Antek Spieczyński i cichy, ale bardzo zasłużony w sprawie Wojtek Gajdziński, mieli w tym spory wkład.

Był pan burmistrzem tylko przez jedną kadencję. Nie ubiegał się o kolejne?

Burmistrz wykonywał decyzje zarządu. Nie miał tak mocnego mandatu jak dzisiaj, gdy jest wybierany bezpośrednio. Uważałem, że burmistrz nie powinien być radnym. Po drugie, po czterech latach miałem już jakieś doświadczenie i wiedzę, postawiłem też pewne warunki. Nie spotykało to się z przychylnością, do głosu doszły też inne rzeczy, ambicje nowych radnych.

Wszyscy uczyliśmy się samorządu 3

Podobno największą pańską wadą było to, że nie pochodził z Grodziska? Wielu było takich, dla których ten argument był najważniejszy?

[śmiech] Nie wprost, ale niektórzy dawali mi to odczuć. Lubiłem tę pracę, ale nie żałuję. Dzięki temu mogłem się sprawdzić z dużym powodzeniem w innej dziedzinie.

Grodzisk pięknie wygląda, ale czy wykorzystał swoją szansę inwestycyjną? Jak to wygląda z perspektywy czasu?

Grodzisk nigdy nie był i nie będzie pępkiem świata. Jeśli chce coś zyskać musi wyjść na przeciwko. Starać się, zabiegać, gdyż leży trochę na uboczu. Wydaje mi się, że z różnych przyczyn nie wykorzystał wszystkich możliwości inwestycyjnych.

Czy rewolucja samorządowa udała się? Jaka jest przyszłość, w czasach, gdy widzimy powrót do centralizacji decyzji i środków finansowych?

W demokratycznym świecie samorząd zawsze będzie istniał. Z racji obowiązków zawodowych spotykam się czasem z burmistrzami, którzy cicho siedzą na urzędzie, nie wychylają się, byle do drugiej kadencji. Nie podejmują decyzji, aby nie narazić się przypadkiem mieszkańcom. Jednak skalę powodzenia reformy samorządowej widać choćby na ścianie wschodniej, gdzie niektóre miasta miasteczka, to prawdziwe perełki. To wszystko dzięki samorządom.

Dziękuję za rozmowę

Andrzej M. Mańkowski,

Wszyscy uczyliśmy się samorządu 4

fot. zbiory prywatne Tadeusza Błaszaka

0 0 głosuj
Ocena artykułu

Wybrane dla Ciebie

Opublikował: Andrzej Mańkowski

Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaz wszystkie komentarze
Grodziszczanin
Grodziszczanin
3 miesięcy temu

Brawo panie Burmistrzu! Brakuje Pana w życiu społecznym Grodziska! Czekam na tą aktywność! Dla dobra mieszkańców!

1
0
Co o tym myślisz? Prosimy o komentarz.x
()
x