Wspomnienie

DZISIAJ MAMY ŚWIĘTO…  Nieważne ile zawistnych, obraźliwych, kłamliwych słów wyplują specjaliści od spiskowej teorii dziejów, od naginania historii do własnej wizji świata. 30 lat temu „skończył się w Polsce komunizm” i tego nic już nie zmieni!

Dobrze pamiętam ten dzień…  W niewielkim mieście zebranie ludzi dla idei, niosącej z sobą ryzyko nieciekawych konsekwencji nie jest łatwe. Tu prawie wszyscy się znają, a rodzinne, zawodowe, towarzyskie powiązania wpływają na, często niezrozumiałe dla postronnych, decyzje. A jednak udało mi się skupić w Komitecie Obywatelskim grono osób godnych zaufania, w większości członków i działaczy NSZZ”S”, która w Grodzisku Wlkp. działała aktywnie od 1980 roku. Od nauczycieli, lekarzy, po mechaników i rolników indywidualnych… Pamiętam też dzwonek do drzwi i postać obcego mężczyzny w mundurze [na szczęście leśnika!], który przedstawił się prosząc o sprawdzenie jego tożsamości i opozycyjnego życiorysu w poznańskim KW „Solidarności”.  Oboje rozumieliśmy dwuznaczność sytuacji, więc zrobiłam to, zyskując w ten sposób jednego z najaktywniejszych członków grupy. Były i rozczarowania, byli i tacy, którzy zasłaniali się różnymi dziwnymi powodami, żeby tylko usprawiedliwić swoją odmowę, a którzy ochoczo zgłosili się do współpracy… po ukonstytuowaniu się rządu T.Mazowieckiego.

Potem było, jak pewnie wszędzie… Przygotowywanie wyborów, niekoniecznie zgodnie z „jedynie słuszną linią partii i rządu” to działania i przemyślane i intuicyjne, i „machanie szabelką” i „praca na ugorze”, często na zasadzie… a nuż się uda! I udawało się! Współpraca z okolicznymi Komitetami, wizyty z materiałami propagandowymi w pobliskich kościołach, bo nic wtedy nie dawało takiej gwarancji powodzenia na wsiach, jak poparcie miejscowego proboszcza, akcje propagandowe w zakładach pracy, gdzie bywało różnie, ale najczęściej spotykało się z mniej lub bardziej widocznym entuzjazmem, no i plakaty, plakaty, ulotki, ulotki… To rozlepianie , głównie nocą, plakatów, oczywiście bez pozwolenia, kombinowanie, gdzie powiszą, a gdzie zostaną zerwane dawało sporą dawkę trochę szczeniackich emocji, ale było i niezłą zabawą! Nie mieliśmy ani stałego lokum, ani środków transportu, nie było [NIEMOŻLIWE!!!]  internetu ani telefonów komórkowych, za to stacjonarne często na podsłuchu, a jednak… udawało się! Do dziś leży w mojej piwnicy ostatnia porcja plakatów, którą przywieziono w nocy z 3 na 4-tego czerwca i której ze względu na ciszę wyborczą nie można już było rozwiesić. Leży, bo… jakoś żal wyrzucić…

No, i niedziela, dzień wyborów, emocje sięgają zenitu! Mój mały pokoik mieści nasz „sztab wyborczy”. Siedzimy z Jackiem P. przysłanym przez KOWP i zbieramy wiadomości z lokali wyborczych, wpadają członkowie komisji, mężowie zaufania, ruch jak na dworcu kolejowym… Jacek wysyła zaszyfrowane wiadomości do Poznania, w miarę upływu czasu odsłuchujemy zmieniające się komunikaty w Radiu „Wolna Europa”, mając satysfakcję z tego, że są tam i dane z naszych „lokali”! Jeden z takich komunikatów jakimś cudem dochował się u mnie…:

Nie pytajcie, o co tam chodzi, bo ja też nie wiem…

Pogoda była wyjątkowo piękna, słonecznie, ale nie tak gorąco jak dzisiaj… W pewnym momencie postanowiliśmy odetchnąć i poszliśmy na spacer w pole, za miasto… Pewnie dzięki temu dotrwaliśmy do końca dnia…

I tak minął dzień, który rok temu telewizyjne „Wiadomości” określiły jako „symbol zdrady i zmowy elit”…

Ewa Tomczak

Wybrane dla Ciebie