Wnuk Antoniego Thuma dzieli się wspomnieniami

Antoni Thum to człowiek, bez którego historia Grodziska Wielkopolskiego wyglądałaby zupełnie inaczej. Postać twórcy przedwojennego sukcesu grodziskiego browaru, filantropa i społecznika kojarzy dziś co szósty zapytany mieszkaniec miasta.

Wywiad z Zachariaszem Wojciechowskim, wnukiem Antoniego Thuma jest dobrą okazją, aby poznać bliżej tego interesującego bohatera. Przeprowadziły go dwie uczennice Szkoły Podstawowej w Wielichowie.

Osoba Antoniego Thuma jest tematem projektu edukacyjnego realizowanego przez uczniów wielichowskiej szkoły. Uczniowie zajmują się historyczną postacią z okolicy, która wpisuje się w hasło pracy organicznej. Poznają jej dziedzictwo oraz podejmowane inicjatywy na rzecz lokalnych środowisk. Osoba Antoniego Thuma, znana tylko nielicznym mieszkańcom naszej okolicy, doskonale wpisuje się w ten temat.

Efektem spotkania z wnukiem Antoniego Thuma, Zachariaszem Wojciechowskim jest zapis filmowy zawierający ciekawe informacje na temat grodziskiego piwowara i społecznika. Możliwość jego publikacji sprawi, że temat stanie się bliższy także młodszemu pokoleniu.  Przeprowadzona bowiem wcześniej przez młodzież ankieta wśród ponad stu mieszkańców Grodziska Wielkopolskiego pokazała, że jedynie 16% z nich (w tym głownie osoby starsze) wiedziało, kim był Antoni Thum. Przeprowadzona ankieta była także okazją do wręczenia ankietowanym krótkiej ulotki informacyjnej przybliżającej jego postać.

Galerię fotografii z przeprowadzonej ankiety można obejrzeć klikając strzałkę na zdjęciu.
Ankieta na ulicach Grodziska
Zapraszamy do obejrzenia wywiadu z Zachariaszem Wojciechowskim.

Tantum scimus, quantum memoria tenemus – tyle wiemy, ile zostaje w pamięci, ile pamiętamy

Czy pamięta Pan swojego dziadka osobiście czy z rodzinnych opowieści

Osobiście to z powodów metrykalnych nie mogłem, gdyż  A. Thum,  gdy się urodziłem  nie żył już od 5 lat, ale  mógł pamiętać brat Przemysław, który miał 3 lata i faktycznie zachował  strzępy  wspomnień -obrazów z przeszłości. Niestety brat już nie żyje.

Rodzice  i  żona, a moja babcia często dziadka  wspominali.

Pamiętali ludzie, gdy byłem w waszym wieku, pamiętali wszyscy, a jest takie przysłowie łacińskie:  „Tyle wiemy, ile pamiętamy, ile pozostaje w naszej pamięci”. W jego czasach nie było w Grodzisku nikogo, kto by go nie znał. Na jego pogrzebie było całe miasto, a orkiestra, która nie miała zgody ówczesnych powojennych władz, przyszła mu zagrać nie w mundurach strażackich (orkiestra miała strażacki charakter), ale po cywilnemu i wykonała najwspanialszy koncert  idąc wszystkimi ulicami miasta nad grób Antoniego Thuma.

Gdy rodzice mieli czas to opowiadali. Babcia opowiadała najwięcej, bo znała wszystkie szczegóły.

Jaki obraz dziadka funkcjonował w Pana rodzinie?.

Taki jak w pamięci zbiorowej  społeczeństwa grodziskiego. Jako niedoścignionego wzoru, był punktem odniesienia wielu spraw, autorytetem.

Siły oddziaływania tego człowieka nie da się zapomnieć. Zaznaczyła się ona wpływem na córkę Irenę, na cała rodzinę i mieszkańców. A jego obecność zaznaczała się  w codziennym, rodzinnym życiu, przy urodzinach, przy chrzcinach,  przy imieninach był on zawsze obecny.

Był postacią, która momentami wręcz przytłaczała swoją osobowością, cechami, które się staraliśmy naśladować, o których mówili ludzie – sąsiedzi, znajomi itp. w latach 60, 70 i 80 tych szczególnie. Dla nas męskiego potomstwa w rodzinie był mężczyzną zdecydowanym, kimś z klasą, z kim trudno było konkurować.

Pytania: jak zrobiłby, jak by postąpił w takiej czy innej sytuacji- były często kluczowe.

Kochał szczerze rodzinę, żonę Zofię, córkę Irenę, kochał Grodzisk, jego mieszkańców, których nie opuścił w trudnych dziejowych chwilach i kochał swoją wiarę, napawała go optymizmem i prostotą w działania.

Kto z nim współpracował albo działał w organizacjach, najczęściej o tym opowiadał. Przekazywano opowieści w rodzinach piwowarów, ludzi różnych fachów. Był w ich oczach przykładem pracowitości, rzetelności i profesjonalizmu.

Pragnę z naciskiem podkreślić. Żył w czasach, w których  się można było sprawdzić i on wyszedł z tej próby zwycięsko, o czym świadczy ten pomnik. Jest on symbolem i darem społeczeństwa miasta, Towarzystwa za to, jak sądzę,  że pozostał sobą wierny zasadzie niezgody na zło, mimo ze mógł iść łatwiejszą drogą- wybrał i poszedł wyboistą i niewygodną. Dzięki temu  udało mu się ocalić  ten swój grodziski przedwojenny świat, świat dobra, który w sobie wypielęgnował i uchronił-  pomimo 2 kataklizmów wojennych.

Myślę czasem, że poprzez tę prawdziwą legendę, był przecież osnuty taką legendą, to jego postawa  i ta pozytywna pamięć trwała długie lata, czasem dla niektórych wydawała się zbyt piękna i można było ten mit negować. Dlatego swoją książkę oparłem na faktach, często suchych – jak opis zakupów broni, poświęcenia środków materialnych dla ratowania ojczyzny i wielu ludzi, czy np. wizyty Greisera w Browarach- by czytelnik sam mógł sobie wyrobić opinię, a w przypadku Antoniego Thuma jego postawę wobec rzeczywistości, konsekwencję wybranej drogi i etyki.

Można było przecież  zrobić unik, wykręcić się, schować, odgrodzić od tego zła albo się przyłączyć, nie angażować. Miał na to środki, które jednak użył inaczej. Thum przyjął inną postawę – aktywną, podkreślał – jestem grodziszczaninem i brał odpowiedzialność na siebie.

Misję swoją wypełniłem, a ducha polskiego utrzymałem – czym było utrzymanie ducha polskiego. Wiedziało tamte pokolenie i nie szło na skróty, na łatwe bytowanie, szło po cienkiej linii, choć tysiące ludzi z niej spadały. Niektórych Bóg oszczędził cudem i do takich należał Antoni Thum.

Jakie pamiątki materialne pozostały po Antonim Thumie? Która jest dla Pana najcenniejsza?

Stosunkowo dużo. Meble, przedmioty użytkowe, książki  piękny bufet i kredens, biblioteka  i biurko, słowem bardzo dużo. Szkaplerz z srebrną Matką Bożą, który towarzyszy mi w moim życiu. Sporo dokumentów, ostatnio przekazałem muzeum prawie wszystkie zdjęcia (aparat fotograficzny),  ale też uwerturę marsz gratulacyjny w oryginale.

Szkaplerz ma największą wartość, chroni i koncentruje mnie na sprawach najwyższego rzędu. Ponadto zabytkowe meble, skrzynie, lampy. Dużo mebli  i pamiątkowych przedmiotów też zostało w domu rodzinnym zamieszkiwanym przez siostrę. Dla mnie polifon z 30 płytami na korbę, płyty z zadziorami był pamiątką sentymentalną. Niestety w pewnych okolicznościach życia musiałem się z tą pamiątką rozstać.

Które wartości reprezentowane przez Pana dziadka są dla Pana ważne?

Pracowitość, zdecydowane dążenie do celu, wiedział co chce osiągnąć, konsekwencja w działaniu. Miał zasady, którymi się kierował, a przy tym  niesłychana empatia dla innych. Duże zaangażowanie w sprawy miasta i społeczności, w której żył.

Odwaga posunięta do granic najwyższego ryzyka. Potrafił postawić się w obronie pracowników wszystkim zarządcom, szczególnie niemieckim.

Imponował ogromnym zaangażowaniem w sprawy miasta i kraju, w którym żył, udzielał się jako szef Straży Bojowej (trak się nazywała), której był naczelnikiem i prezesem. Uczestniczył także w akcjach gaśniczych, ponadto szefem KS Dyskobolia Grodzisk, wspierał wszystkie organizacje charytatywne, których z powodu ograniczeń czasowych nie będę wymieniać.

Surowe wychowanie córki było tego konsekwencją. Jego koncepcja na życie obejmowała nie tylko swoje sprawy, ale sprawy innych. Ogólnie określiłbym go jako człowieka prostych zasad i  wiar, wiary w siebie, w ludzi, z którymi dzielił losy i wiary w Boga.

Antoni Thum był przez długi czas zapomniany w Grodzisku, jak Pan myśli dlaczego?

Z powodów ideologicznych.  Inny był wzór model bohatera socrealistycznego, zbudowanego  zupełnie na innych fundamentach.  Nie mieścił się w tej rzeczywistości powojennej i reżimowej. Możemy zapytać, czy mogli się w niej znaleźć ludzie,  patrioci, czy ludzie wyklęci? Choć nie był typowym wyklętym, po wojnie nie walczył zbrojnie, to jednak został tak jak oni wykluczony z „oficjalnych rejestrów” na długie lata.

W latach 50 tych nie wolno było o jego zasługach pisać ani mówić, zamknięto usta ludziom na długie lata, takie informacje były niewygodne, bo nie były zgodne z przyjętą linią. Dziś powiemy strategią polityczną ekipy, która rządziła. Kto się wyłamał, musiał liczyć się z sankcjami, a przecież długo panowała cenzura. Aby pozbawić go wpływów, a także majątku (browary upaństwowiono z naruszeniem prawa) określone służby w tamtym czasie go szkalowały i oczerniały, by swobodnie zrealizować swoje plany nacjonalizacyjne. 

Co po śmierci Antoniego  stało się z jego magiczną laską ?

Laska jest. Została odnaleziona i będzie zaprezentowana i nie tylko pokazana,  ale zostanie przekazana do muzeum dla wiecznej potomności.

Czy ktoś w Pana rodzinie kontynuuje  tradycje browarnicze lub ma coś wspólnego z browarnictwem?

W sensie produkcyjnym to nie tak bezpośrednio na dużą skalę.  Nie zaprzeczę, że była produkcja piwa, nie do końca grodziskiego, na drożdżach. Pierwszy nasz  ( z żoną) wypust był udany i smakowity. Drugim razem  zamiast 1 dag drożdży dodałem dziesięciokrotnie więcej i rano cała kuchnia spływała piwem drożdżowym. Kuchnia wyglądała jak  kadź warzelniana. Oczywiście z naczyń piwo zniknęło i nie były to zaniki technologiczne, ale wynikłe z błędu chemicznego.

Do dzisiaj produkuję napoje na mniszku,  zdrowotne i jedyne w swoim rodzaju.

Firma Browary Grodziskie SA przetrwała do dzisiejszego dnia jako najstarsza już spółka w Wielkopolsce, wcześniej równolegle w tym samym czasie (1920 roku) powstał poznański Bazar, lecz dzisiaj już spółka akcyjna Bazaru nie istnieje, a browary są najstarszą spółką przedwojenną, oczekującą na dalszy rozwój.

Materiał powstał w ramach  programu edukacyjnego „Szkoła dziedzictwa. Działaj!”.  Jego organizatorem jest Centrum Turystyki Kulturowej TRAKT, instytucja kultury miasta Poznania, operator Bramy Poznania i Traktu Królewsko-Cesarskiego, natomiast partnerem merytorycznym – Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli w Poznaniu i Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk. Patronat honorowy nad programem objęli: Prezydent Miasta Poznania i Narodowy Instytut Dziedzictwa.

Temat tegorocznej edycji to: Dziedzictwo pracy organicznej, inicjatywy oddolne na rzecz lokalnych środowisk. 

W imieniu swoim i uczniów serdecznie dziękuję:

–  panu Zachariaszowi Wojciechowskiego za miłe spotkanie i cenne informacje o swoim dziadku,

–  pracownikom Muzealnej Izby Tradycji Ziemi Grodziskiej za udostępnienie miejsca na nagranie.

Joanna Wróbel – Szała

Wybrane dla Ciebie