Krystyna Kurek drobiowe grodzisk

Uwaga, jeleń na drodze! Niebezpieczne „lasy kukurydziane”.

Do co najmniej dwóch groźnych incydentów z udziałem jelenia i kierowców doszło na drodze pomiędzy trasą do Opalenicy, a wsią Grąblewo. W okolicach tzw. kurowskiego lasku żeruje młody jeleń, który po prostu wbiega niespodziewanie na jezdnię.

Tylko dlatego, że wolno jechałem, zdążyłem wyhamować i ominąć jelenia, który nagle pojawił się na drodze. Najpierw wbiegł na asfalt, a potem wzdłuż jezdni galopował… – relacjonuje pan Zbigniew, mieszkaniec Osiedla Wojska Polskiego. W mglisty poranek spotkanie z młodym bykiem mogło być tragiczne w skutkach.

W drugim niebezpiecznym przypadku, brała udział duże auto, która jak mówi świadek „za szybko jechało”, gdy nagle na drodze pojawiało się rogate zwierze. Kierowca ledwo uniknął kolizji. Złapał pobocze, ale nic się nie stało. Gorzej by się skończyło dosłownie kilka metrów dalej, gdzie pobocze nie jest już tak płaskie.

zwierzę, które nie przeżyło konfrontacji z cywilizacją

Okolica „kurowskiego lasku” znana jest z tego, że zwierzyna płowa pojawia się w tym miejscu na jezdni, szczególnie w jesienne poranki i o zmierzchu. Podobnie rzecz się ma trochę dalej, w tzw. „urbanowskim lesie”. Natomiast tuż przed Opalenicą przecinają się ścieżki zmotoryzowanych i zwierząt leśnych. Doszło tam wielokrotnie do kolizji ze zwierzętami m.in. tira z potężnym jeleniem.

Susza wypędza z lasu do miast

Lis grasujący przy śmietnikach na „os. Chopina” i ul. Kolejowej, zające na grodziskim cmentarzu, kuny na osiedlach domków jednorodzinnych, jeże w przydomowych ogródkach w centrum miasta, sarny w miejskim parku. Nie przypadkowo zwierzęta są coraz bliżej centrów miast, także w Grodzisku. Przyciąga je pokarm i woda. Wystarczy zaobserwować ile ptaków i małej zwierzyny jako poidła wykorzystuje wodę z punktów czerpania na grodziskim cmentarzu.

Baczni obserwatorzy lokalnej przyrody twierdzą, że coraz częściej zwierzęta zamiast lasu wybierają pola, szczególnie kukurydzy, jako swoje naturalne środowisko. Jedną z najważniejszych przyczyn jest susza w lesie i na łąkach. Osusza się naturalne tereny leśne i nie tylko. Czy parę lat temu znalazłby się ktoś odważny, by stawiać dom na ul. Wypoczynkowej? – dawniej teren regularnie zalewany, był ostoją ptactwa wodnego i zainteresowania ornitologów.

Natomiast „lasy” prowadziły politykę obsadzania drzewostanem terenów podmokłych „na siłę”. Monokultura sosny i brak wody wypędzają zwierzynę z lasu częściej niż kiedyś. Nie trzeba być przyrodnikiem, aby stwierdzić, że w wielu miejscach, tam, gdzie kiedyś były cieki wodne teraz jest sucho. Przykładem są okolice wigwamu w Zdroju. Kiedyś nieopodal było kilka małych i głębokich oczek wodnych. Dziś oprócz piachu i drzew po oczkach nie ma śladu.

Zwierzyna instynktownie wybiera soczyste żerowiska. Szczególnie upodobały sobie „lasy kukurydziane”, a to sygnał dla zmotoryzowanych. Należy w tych miejscach zachować szczególną ostrożność.

Masakra jeży na jezdniach

Niestety, tej jesieni ofiarami pada szczególnie dużo jeży. W przeciągu kilku dni rozjechano dorodnego jeża na ul. Pow. Chocieszyńskich, tuż przy markecie. Okolice ronda w Grąblewie i trasa z Ptaszkowa, to miejsca kolejnych kolczastych ofiar. Kunę rozjechano na drodze do Kamieńca, na rogatkach miasta. W tym miejscu należy być ostrożnym, gdyż stada dzików z młodymi upodobały sobie tutaj przejście przez jezdnię, na samym zakręcie.

jeż, który chce żyć też

Jeże i drobna zwierzyna nie ma szans z zetknięciem z autem. Inaczej z większą zwierzyną. Były na naszym terenie przypadki śmierci kierowcy po zderzeniu z sarną. Niestety, ostrożności i rozwagi nikt nie zastąpi, szczególnie teraz, gdy zwierzyna lgnie do miast, a człowiek ucieka z miasta do lasu.

A2M

Wybrane dla Ciebie