Press "Enter" to skip to content

Upiory przychodzą nocą…

Mało kto pamięta, że jesienią i zimą 1946 r na dziedzińcu więzienia w Grodzisku Wielkopolskim wykonano dwa wyroki śmierci. Kim byli ludzie skazani na najwyższy wymiar kary? Żołnierzami „wyklętymi”, jak o nich mówiono jeszcze kilka lat wstecz, czy zwykłymi bandytami, których przecież również nie brakowało?

Czy zasłużyli na swoją karę, a może tak jak wielu innych – czekają na rehabilitację? (…) dwoma artykułami postaram się przynajmniej nakreślić czytelnikowi czyny obu tych młodych mężczyzn… 

2 października 1946 r został powieszony w Grodzisku Wielkopolskim 25 – letni mieszkaniec Głażewa, powiat międzychodzki, kawaler. O jego życiu miały zadecydować… opony od roweru!

Opony od roweru…

Tę noc rodzina Marciniaków we wsi Piotry, gm. Miedzichowo miała zapamiętać do końca życia! Około godz. 1:30 z 26 na 27 czerwca 1946 r przez okno ich mieszkania włamało się czterech sprawców. „Na miejscu stwierdzono, że bandyci pobili samego Marciniaka i usiłowali go zastrzelić, wyprowadzając w tym celu do stodoły” – pisali w swoich wspomnieniach wiele lat później funkcjonariusze milicji – „ten jednak skorzystał z ciemności i udało mu się zbiec, po czym ukrył się w zbożu na polu. Poza pobiciem Marciniaka Antoniego bandyci pobili dotkliwie jego żonę a przy tym zgwałcili, podarli znajdujące się w sołectwie listy przygotowane do Referendum i zrabowali co lepsze przedmioty”…

            Przez ostatnie miesiące mieszkańcy gminy Miedzichowo oraz przyległej części powiatu międzychodzkiego żyli w ciągłym strachu. Dochodziło do sytuacji, że osoby mieszkające daleko od innych zabudowań, porzucały swoje gospodarstwa, aby przenieść się w inne miejsce. Banda, która tu grasowała, liczyła cztery osoby. Uzbrojeni byli w jeden pistolet maszynowy (lub karabin) i jeden rewolwer oraz granat. To wystarczyło, by nocami zastraszać ludność cywilną i dokonywać napadów. Na terenie samej tylko gminy Miedzichowo było ich przynajmniej kilka. Dla zmyłki podawali się raz za „Armię Krajową” lub „partyzanci z lasu”, innym razem za „UB” lub „MO”, i to w zależności od okoliczności.  Nosili ponadto maski na twarzach, tak by przez potencjalne ofiary nie zostać rozpoznanym. W nocy z 15 na 16 maja 1946 r dokonali napadu rabunkowego w m. Silne – Wybudowanie, pow. Międzychód na czterech gospodarzy, którym zrabowano bieliznę, odzież, buty, 20 kg wędliny i 9 000 zł. Pamiętnej nocy w mieszkaniu Marciniaka zabrali owies, materiał, bieliznę, żywność i zaledwie 100 zł gotówki… 

            Komenda Powiatowa MO w Nowym Tomyślu nie była w stanie zapewnić bezpieczeństwa mieszkańcom gminy Miedzichowo. Ogromne siły angażowano bowiem do walki z podziemiem zbrojnym w całym powiecie. Miejscowe struktury milicji były zbyt wątłe i słabo doświadczone. Ponadto milicjanci w gminie Miedzichowo poruszali się na rowerach, często na bardzo dużych odległościach, co jeszcze bardziej utrudniało nakrycie bandy. Poszczególne wsie nie miały praktycznie żadnej łączności z posterunkiem MO. Meldunki o kolejnych napadach napływały więc ze znacznym opóźnieniem lub nie odnotowywano ich w ogóle. Dużym sukcesem było samo nawiązanie łączności z Urzędem Pocztowym we wsi Piotry, gm. Miedzichowo przez zastępce komendanta posterunku MO w Miedzichowie kpr. Waleriana Wojtaszka. Naczelnik Poczty zobowiązał się informować funkcjonariuszy o napadach zgłaszanych przez mieszkańców najbliższej okolicy. Przez kilka miesięcy, mimo nacisków ze strony Komitetu Powiatowego PPR, milicjanci nie znaleźli jednak żadnego tropu, który doprowadził by ich do bandytów…  

            Tej nocy, 27 czerwca 1946 r właśnie z Urzędu Pocztowego w Piotrach, milicja w Miedzichowie otrzymała meldunek o dokonanym napadzie. Zgłosił się tam bowiem Antoni Marciniak, któremu udało się zbiec. „Na skutek tej wiadomości na miejsce przestępstwa udał się kpr. Wojtaszek Walerian, kpr. Musiał Aleksander, kpr. Łysiak Michał, kpr. Patan Tadeusz i szereg. Woźniak Henryk. Odległość od Posterunku do miejscowości Piotry wynosiła 12 kilometrów, i drogę tą przebyli milicjanci na rowerach w czasie silnie padającego deszczu.” – pisano w 1959 r w wydanych wspomnieniach funkcjonariuszy – „Po zorientowaniu się w sytuacji i rozpytaniu poszkodowanych, których wyjaśnienia nie wiele dały, gdyż byli oni wystraszeni ustalono tylko, że bandytów było 6 – ciu, występowali zamaskowani, że była z nimi jedna kobieta, a ukradzione przedmioty załadowali w worki i na rowerach udali się w kierunku pobliskiego lasu.” Mimo panujących ciemności, milicjanci podjęli trop za bandą po śladach rowerów. W pewnym momencie ślady jednak się urwały. Około godz. 5:30 funkcjonariuszom przeszukującym las ukazały się zabudowania Jakuba Gądewskiego (w materiałach MO błędnie określanego jako „Gądecki” – przyp. autora): „Zbliżając się do zagrody Jakuba Gądeckiego zauważono, że ten będąc w tym czasie na swym podwórzu zorientował się, iż do jego zabudowań zbliżają się milicjanci i zaczął się nerwowo zachowywać wbiegając to do chlewu, to do swego mieszkania. Widząc takie zachowanie się Jakuba Gądeckiego milicjanci byli przekonani, że Gądecki pędzi bimber ponieważ ten proceder w tym czasie był uprawiany nagminnie.” Jeszcze większe podejrzenia co do Jakuba Gądewskiego miał wzbudzić fakt, że z jego mieszkania na widok milicjantów, próbował zbiec przez okno jakiś „nieznany osobnik”, jednak widząc milicyjną obławę cofnął się z powrotem. „Po zbliżeniu się do zabudowań, do mieszkania wszedł kpr. Wojtaszek Walerian, gdzie prócz Gądeckiego Jakuba, który się znajdował, leżał w łóżku inny osobnik. Na zapytanie kto to jest, Gądecki wyjaśnił, że jest to Kuliński (tutaj też literówka, w rzeczywistości „Kubiński” – przyp. autora) z Błażewa (chodzi o m. Głażewo – przyp. autora),  który czasowo przyjechał do niego rowerem. Rower Kulińskiego stał w tym czasie w korytarzu i był całkowicie mokry, a przecież wieczorem deszczu nie było. Fakt ten zaniepokoił kpr. Wojtaszek Waleriana ponieważ mokry rower wskazywał na to, że był on w nocy używany”. Dalsze obserwację dały milicjantom jeszcze bardziej zaskakujące odkrycia. Okazało się, że za piecem w mieszkaniu znajdowały się opony od roweru, podpisane… Marciniak Antoni! Na podstawie tych dowodów, obaj obecni – Jakub Gądewski i Józef Kubiński wyjawili, że to oni dokonali napadu na małżeństwo Marciniaków i że w przebraniu kobiety występować miał Gądewski. Ponadto donieśli milicjantom, że w napadzie udział brać mieli dwaj inni mieszkańcy Błażewa – Jan Frąckowiak i Jan Wojtowicz. W szopie znaleziono broń, a w zabudowaniach gospodarczych część zrabowanych przedmiotów.

            Na miejscu milicjanci pozostawili więc trzech funkcjonariuszy, zaś kpr. Wojtaszek i kpr. Musiał udali się rowerami do oddalonego 18 km Głażewa. Na tamtejszym posterunku MO zasięgnęli informacji o Janie Frąckowiaku i Janie Wojtowiczu. Największym zdziwieniem dla Komendanta Posterunku MO w Głażewie był fakt, że w napadach udział brał Józef Kubiński, mieszkający nad budynkiem i uchodzący za „bardzo porządnego obywatela”. „Przy pomocy milicjantów z Posterunku M.O Błażewo udano się do Wojtowicza i Frąckowiaka celem ich zatrzymania. Przy zatrzymaniu Wojtowicza Jana ten rzucił się na kpr. Musiała Aleksandra usiłując go rozbroić. Musiał Aleksander był jednak milicjantem fizycznie dobrze zbudowanym i chwytając Wojtowicza złamał mu rękę i w ten sposób Wojtowicz został obezwładniony. Po zatrzymaniu obydwu bandytów i odnalezieniu pozostałych zrabowanych przedmiotów przewieziono ich do zabudowań Gądeckiego, a stamtąd wszystkich razem na wozie konnym wraz z odnalezionymi skradzionymi przedmiotami do Posterunku M.O. w Miedzichowie.” Wyszedł na jaw też fakt, że banda w mieszkaniu Jana Frąckowiaka pędziła samogon.

            23 sierpnia 1946 r wszyscy czterej stanęli przed Sądem Okręgowym w Poznaniu i zostali skazani: Jan Wojtowicz na karę śmierci, Jakub Gądewski – 15 lat więzienia, Jan Frąckowiak i Józef Kubiński na kary po 10 lat więzienia. Wyrok na Wojtowiczu wykonano właśnie w Grodzisku Wielkopolskim. Mieszkańcy gminy Miedzichowo odczuli ulgę. A o wszystkim zadecydowały opony od roweru…

Arkadiusz Marek

CDN

Źródła:

IPN Po 003/330/7, Sprawa obiektowa kryptonim „Leciński – Szef Czesiu”, dot. członków ugrupowania pod dowództwem Wosia Jana…

Chor. H. Woźniak, Historyczne wspomnienia z działalności organów M.O. na terenie powiatu nowotomyskiego w latach 1945/58, Nowy Tomyśl, dn. 5.02.1959, zbiory: Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej w Nowym Tomyślu;

Wykaz nazwisk straconych w mniejszych miejscowościach, www.stalinizmwpolsce.com [dostęp „online” – 06.06.2021];

Ilustracja: Miklós Kocsis z Pixabay 

Rozpocznij dyskusję. Wyraź swoją opinię!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.