Press "Enter" to skip to content
Władysław Rutkowski, śmiertelnie raniony

“Upiory przychodzą nocą” Powieszeni na dziedzińcu (część 2) – Początek końca…

Gdy 11 grudnia 1946 r stanął przed szubienicą na dziedzińcu grodziskiego więzienia miał zaledwie 21 lat. Latem 1946 r przyjechał wraz z trzema kolegami na te tereny. Dla całej czwórki miał to być początek „nowego życia”. Ale jego zaprowadził do tragicznego końca…

Mało kto pamięta, że jesienią i zimą 1946 r na dziedzińcu więzienia w Grodzisku Wielkopolskim wykonano dwa wyroki śmierci. Kim byli ludzie skazani na najwyższy wymiar kary? Żołnierzami „wyklętymi”, jak o nich mówiono jeszcze kilka lat wstecz, czy zwykłymi bandytami, których przecież również nie brakowało? Czy zasłużyli sobie na swoją karę, a może tak jak wielu innych – czekają na rehabilitację? Tymi dwoma artykułami postaram się przynajmniej nakreślić czytelnikowi czyny obu młodych mężczyzn…

Początek końca…

„Bolo, dostałem” – krzyknął w kierunku Bolesława Burczyka – Witold Stankowski. Zdążył jeszcze przeładować karabin i stracił przytomność. Burczyk zabrał broń, oddał jeden strzał w kierunku przerażonych milicjantów, po czym zaczął uciekać. Schował się w pobliskie zarośla, ale już po chwili ścigany przez milicyjną obławę wyszedł z nich z podniesionymi rękoma…

28 sierpnia 1946 r czterech młodych ludzi: Bolesław Burczyk, Stefan Zawodny, Witold Stankowski i Bolesław Dąbrowski wysiadło na dworcu w Poznaniu. Przyjechali z Pomorza, celem rozpoczęcia „nowego życia” na ziemiach odzyskanych. Przed wyjazdem na te tereny mieli jeszcze dokonać napadu rabunkowego, dzięki któremu miano zdobyć środki. Przewodził im Stankowski. W Poznaniu nie byli długo. Nie mogąc znaleźć interesującego ich celu, ruszyli do Zbąszynka. Stamtąd pojechali do Opalenicy. Tutaj dowiedzieli się, że w mieście mieszka zamożny lekarz. Stankowski rozdał swoim kompanom pistolety, które miał w teczce. Postanowili bowiem okraść doktora.

31 sierpnia 1946 r do gabinetu dr. Ludwika Adamczyka w Opalenicy, przy ul. Wyzwolenia 19 weszło czterech młodych, uzbrojonych w pistolety mężczyzn. Przedstawili się jako „funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa” i po sprowadzeniu domowników, pacjentów oraz dwóch robotników, remontujących budynek, do jednego pomieszczenia, rozpoczęli przeprowadzanie „rewizji” w poszukiwaniu broni. Jednocześnie za wszelką cenę zabroniono dr. Adamczykowi, który chciał potwierdzenia legalności akcji, skontaktować się z miejscowym posterunkiem milicji. Po skończonej „rewizji” opuścili mieszkanie, udając się na dworzec kolejowy. Jak się miało okazać z mieszkania zniknęły: biżuteria (zegarki, naszyjniki, sygnety, etc), 55 800 zł w gotówce i lornetka. Podzielili się „łupem” i szybko wsiedli do pociągu. Po ich wyjściu, dr. Adamczyk natychmiast powiadomił miejscowy posterunek MO. W stan gotowości postawiono także milicjantów z innych placówek.

Pociąg ruszył. W Granowie, do przedziału, gdzie siedzieli trzej bandyci, nagle wszedł patrol złożony z trzech milicjantów. Widząc nieznane twarze, natychmiast zatrzymali Bolesława Burczyka, Witolda Stankowskiego i Stefana Zawodnego. Mężczyzn wyprowadzono na stację kolejową, a stamtąd w kierunku posterunku M.O. Niemniej milicjanci nie przeprowadzili osobistej rewizji zatrzymanych. W pewnym momencie, prowadzeni tylko przez jednego funkcjonariusza – Burczyk i Stankowski podjęli próbę ucieczki. Jednocześnie Witold Stankowski wyjął pistolet, którym począł się ostrzeliwać. Jedna z kul śmiertelnie raniła kpr. Władysława Rutkowskiego. Strzelali też dwaj pozostali milicjanci, a na ich nawoływania zareagował tylko Stefan Zawodny, który stał w trakcie potyczki z podniesionymi rękoma. Stankowski został raniony przez dwóch pozostałych funkcjonariuszy. Podczołgał się w kierunku zabitego milicjanta i resztą sił, zabierając jego karabin, zdążył go jeszcze przeładować. Nie mogąc już oddać strzału, krzyknął w kierunku Bolesława Burczyka. Ten chwycił karabin, oddał jeden strzał i korzystając z zamieszania – zaczął uciekać. Ukrył się w zaroślach, ale szybko został odnaleziony przez funkcjonariuszy MO. Wyszedł z podniesionymi w górę rękoma, został odprowadzony na posterunek MO w Granowie, skąd wraz z Zawodnym zabrali go funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa z Nowego Tomyśla. Dołączył do nich także Bolesław Dąbrowski, którego milicjanci zatrzymali z pomocą kolejarzy w Strykowie. Wkrótce zbiegł jednak z aresztu nowotomyskiej „bezpieki”…

Witold Stankowski zmarł w wyniku odniesionych ran. Sąd Okręgowy w Poznaniu w trybie doraźnym skazał Bolesława Burczyka na karę śmierci przez powieszenie, Stefana Zawodnego na 8 lat więzienia. 11 grudnia 1946 r przebywającego w grodziskim więzieniu 21 – letniego Burczyka wyprowadzono na dziedziniec. To tutaj skończyło się jego życie, a przecież akcja z 31 sierpnia 1946 r miała być „nowym początkiem” dla całej czwórki…

Arkadiusz Marek

P.S. 12 lipca 2017 r Instytut Pamięci Narodowej w ramach ustawy dekomunizacyjnej zmienił nazwę ulicy w Granowie – z ul. Władysława Rutkowskiego na ul. Krótką.

Artykuł powstał na podstawie: materiały archiwalne IPN oraz Sentencje wyroki w Imieniu Rzeczpospolitej Polskiej – dn. 5.04.1949 r p-ko Dąbrowski Bolesław, materiały w posiadaniu rodziny Rutkowskich;

0 0 głosów
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Odnieś się w tym miejscu
Pokaz wszystkie komentarze