krystyna_kurek_grodzisk

Tomek Woźniak, tatuażysta z duszą artysty. Jeszcze tylko Zenka Martyniuka nie tatuowałem! [video]

            Choć sam bardzo unika określenia mistrz, to internet zalany jest podziękowaniami klientów, zadowolonych z wykłutych igłą dzieł na ciałach.

Oczywiście z obowiązkowym seflie „tatu”. W gabinecie, w którym „dziarany” ma czuć się jak w domu, królują wiszące t-shirty, dowody wdzięczności dla mistrza.

            Nie mam wątpliwości, że Tomek jest artystą  – zapewnia pani Agata, która właśnie ma tatuowaną na ciele smukłą baletnicę.

            …Tomek, to ktoś więcej niż tatuażysta. U niego można czuć sie swobodnie, jak w domu. Można pogadać jak z kumplem, przyjacielem… – mówi Łukasz Tomaszewski, który wszystkie tatuaże wykonuje „tylko u Tomka”.

Rok oczekiwania miarą uznania!

            Jeśli mierzyć mistrzostwo sztuki tatuażu czasem oczekiwania na skórny obraz, to roczna kolejka chętnych na „dziarę” w wykonaniu Tomasza, świadczy o uznaniu dla klasy artysty.

            Najstarsza klientka, którą tatułowałem miała 67 lat. Mówię „miała”, bo nie wiem, czy jeszcze żyje. Najstarszy klient miał tylko 62 lata – mówi tatuażysta, pytany – czy to obecnie powszechna moda młodego pokolenia?

            Jeszcze niedawno tatuaż zarezerwowany byl dla więziennej grypsery, subkultur czy marynarzy. Kiedyś symbol społecznego napiętnowania, dzisiaj mody. Dawna granica została zatarta. Więcej, tatuaż stał się pewną nobilitacją i wyróżnikiem. Nierzadko wręcz wyznacznikiem przynależności np. do klubu motorowego, czy wręcz lansu…

            … śmieszą mnie matki odbierające dzieci ze szkoły w letnich japonkach lub bluzeczkach z rozcięciami na rękawkach, aby tylko pokazać swój tatuaż, gdy za oknem bardzo zimno i deszczowo – stwierdza pani Dorota, mama dzieci z grodziskiej szkoły, pytana, czy kiedyś zrobi sobie „tatu”?

Reklama

Komiks na całe życie, nawet na…

             Czy Tomek słyszał określenie – „komiksy”? Tak, słyszałem – „brudnopisy” również, dodaje z uśmiechem. Malował już „komiksy” na wszystkich częściach ciała. Od muchy na męskim przyrodzeniu po figlarne tribale na damskim łonie. Wizerunki wszelkich bohaterów, od Che Gevary, Bolka i Lolka, aż po Matkę Boską i Jezusa.

Jeszcze tylko Zenka Martyniuka nie tatuowałem – dodaje z żartobliwą nutą w głosie, że pewno to tylko kwestia czasu.

            Zdarzyło się, że wykonywał tatuaż bez przerwy od 16 do 7 rana, gdy klient w tym czasie smacznie spał. Co ciekawe, zauważa, panie są bardziej odporne na ból niż faceci.

W studio obowiązuje zasada – Nasz klient, nasz pan. Co nie znaczy, że czasem nie sugeruje zmiany motywu. Szczególnie decyzji podjętych pod wpływem impulsu lub alkoholu. 

            Jeśli ktoś chce wytatuować kod kreskowy, to delikatnie odradzam, gdyż linie z czasem się zleją i będzie po latach fatalnie wyglądać – mówi. Choć jak przyznaje, jeszcze nie zdarzyło się, aby ktoś oficjalnie przyszedł z pretensjami o złą robotę.

            Czy wytatuuje chiński znak z przysłowiowej zupki? Owszem, miał takie zlecenia, bo klientowi spodobał się znak z opakowania – przyznaje – chociaż nikt nie wiedział, co on oznacza?

A co jest teraz na topie w świecie tatuażu? Może duży kolorowy portret Marysi Monroe na udzie delikatnej blondynki? Albo powstańcza kotwica z Papieżem JP2 i Che Gevara do kompletu?

Trudno powiedzieć. Obserwuję powrót do starych znaków, kolorowych tatuaży jest więcej, bo ludzie są teraz bardziej odważni. …może tribali jest mniej. – opowiada spokojnie tatuując baletnicę pani Agaty. Dla wyjaśnienia tribale w/g laika, to: sinobure, grube zawijane języki w różne strony, naśladujące indiańskie wzory.

 Pasja dzięki przyjacielskiemu przymusowi

            Pewnie, że pamiętam! Koledzy mnie zmusili. Wiedzieli, że lubiłem od dziecka rysować. Kupili mi maszynkę i powiedzieli, że mam tatuować. Dzisiaj jestem im wdzięczny – podkreśla, pytany o pierwszy raz.

Czy kiedyś jemu sie nie znudzi się takie kłucie igłą z atramentem, pytam. Nigdy, jak przyznaje, to jego życie i pasja, z której jeszcze żyje. Szczególnie kręci naszego bohatera przerabianie starych tatuaży na nowe. Każdy następny jest wyzwaniem samym w sobie. A mistrz sam siebie tatuuje? Nie, jeżdżę do znajomych – śmieje się.

Andrzej M. Mańkowski

Darmowa aplikacja na androida. Aktualne informacje i komentarze z PGO24 na Twoim smartfonie.Aplikacja PGO24

Polub PGO24 na Facebooku, aby być na bieżąco!