Tajemnice białego lasku – grodziskiej “Syberii”

Jeszcze kilkanaście lat temu na początku listopada, po prawej stronie drogi z Młyniewa do Grodziska, w oddali, można było zauważyć płonące ogniki. Tajemnicze światełka niczym latarnie wskazywały skraj tzw. białego lasku. Ktoś z jakichś przyczyn zapalał ku pamięci znicze /w 2004 r. autor sprawdził to osobiście/. Tylko kto i dlaczego?

Biały lasek, za gorzelnią Piaski, przy linii kolejowej do Wolsztyna, prawdopodobnie nazwę wziął od brzozowego drzewostanu w latach 50/60- tych. Okolica nosi również inną, niepokojącą nazwę “Syberia”. Tak określili to miejsce okoliczni mieszkańcy w latach 70/80 – tych XX wieku.

Teren pod laskiem przez lata był najpierw nielegalnym żwirowiskiem, potem dzikim wysypiskiem śmieci i nieczystości z okolicy. Do tego stopnia, że fekalia utworzyły tam niebezpieczne grzęzawisko. Obraz malowniczego lasku okalanego górami śmieci, bagnem fekaliów wyglądał demonicznie, może stąd nazwa “Syberia”?

Długo po wojnie dzieciaki w tym miejscu znajdowały dobrze zachowaną broń i amunicję, szczególnie niemieckiej produkcji. Niekiedy był to karabin skałkowy z epoki „napoleońskiej”, przestrzelony hełm niemiecki, bagnet. Czy kawałek dalej znajdują się także mogiły pochowanych więźniów obozu z Młyniewa? Cóż za tajemnicę skrywa „biały lasek”?

Obóz

Obóz w Młyniewie działał od pierwszych dni wojny, aż do 26 stycznia 1945 r.. Został więc zlikwidowany na dzień przed wyzwoleniem Grodziska. Pierwszymi więźniami byli polscy jeńcy z września 1939 r. Potem służył jako obóz dla obywateli pochodzenia żydowskiego i inteligencji polskiej do przed deportacją do Generalnej Guberni. Następnie był obozem jenieckim dla żołnierzy angielskich, francuskich, serbskich i rosyjskich. Pracowali oni przy budowie okolicznych dróg np. ul. Ławy, 27 Stycznia, obecnej Wypoczynkowej. Przez ostanie lata wojny był obozem karnym.

O nieludzkim traktowaniu więźniów np. spaniu na gnoju, głodzie i fatalnych warunkach, szczególnie deportowanych oraz jeńców rosyjskich, można dowiedzieć się z relacji zawartych w książce Zenona Wartela pt. „Obóz hitlerowski w Młyniewie”. Informacji o funkcjonowaniu obozu jest niewiele, ale z zachowanych dokumentów wynika, że więziono w nim nawet do 3 tys. osób.

Gdzie chowano zmarłych ?

W książce jest relacja Stanisława Urbana, o tym, że zmarłych więźniów w 1941 r. chowano na grodziskim cmentarzu parafialnym. Nieżyjący Jan Matuszewski, mieszkaniec Grodziska, wspominał, że uwięzieni chorowali i głodowali – szczególnie „ruscy”. Zmarłych zaś miano grzebać „za obozem, przy torach, pod laskiem”.

W tych dwóch różnych opowieściach zgadzają się dwie okoliczności – papierowe worki służące za trumnę i sporo wapna do przysypywania zwłok. Rozbieżności, które w warunkach wojny, wcale nie muszą się wykluczać. Być może choroba zakaźna powodowała, że część pochówków urządzono blisko obozu, w tajemnicy? Może oprawcy doszli do wniosku, że należy ukrywać skalę zgonów, albo czyniono tak z braku upadającego morale i logistyki wojennej?

Małoletni wtedy pan Matuszewski podrzucał do rowów chleb pracującym więźniom – matka szykowała jedzenie, a ja podrzucałem tobołki do rowu – wspominał. O mało tej pomocy nie przepłacił życiem, a rodzina deportacją do obozu. Oficer hitlerowski z okien gorzelni Piaski namierzył lornetką pana Janka, gdy podrzucał chleb jeńcom do rowu drogi do Młyniewa. Tylko młody wiek i wstawiennictwo ludzi (prawdopodobnie znajomego Niemca) uratowało młodego Jana konsekwencjami większymi niż mocne pobicie i kopniaki.

O pochówkach zmarłych z obozu w Młyniewie „przy torach” wspominał czasem kombatant wojenny odwiedzający szkołę w Kobylnikach. Placówka opiekowała się wtedy miejscem pamięci po dawnym obozie. Chociaż kombatant nie przebywał w czasie wojny w Grodzisku, to takie informacje posiadał.

Pewną wskazówką może być drzewostan. Sadzenie lasu było częstym wybiegiem komunistycznych władz w miejscach wojennych pochówków, z którymi nie wiedziano „co zrobić”.

Dzisiaj skraj białego lasku nadal stanowi wysypisko gruzu i śmieci, także pozostawionych przez klientów popularnego fastfoodu. Amatorzy ustronnego miejsca nie zdają sobie sprawy, że miejsce to owiane jest niewyjaśnionymi do końca tajemnicami.

Co ukrywa „biały lasek”? – może ktoś z czytelników posiada wiedzę, która pozwoli wyjaśnić ostatecznie tajemnicę?

Andrzej M. Mańkowski

CZYTAJ DALEJ:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *