Jak spłonęły ostatnie domy podcieniowe w Grodzisku Wielkopolskim?

Trudno dzisiaj uwierzyć, ale jeszcze w drugiej połowie XIX wieku niemal cały grodziski Stary Rynek zabudowany był drewnianymi domami podcieniowymi, podobnymi do tych, które możemy jeszcze zobaczyć w Rakoniewicach.

29 grudnia 1934 roku wybuchł pożar, który strawił ostatnie domy podcieniowe przy Starym Rynku.

Pożar pojawił się przed północą w domu należącym do Mieczysława Schneidera. W krótkim czasie przebił się przez dach i błyskawicznie ogarnął dwa sąsiednie domy, z których jeden był także własnością Schneidera, a drugi Wojciecha Witkowskiego. Pomimo ofiarnej postawy strażaków z kilku jednostek gaśniczych, spaleniu uległy trzy zabytkowe domy. Tak wysokie straty spowodowane były chwilową awarią motopompy strażackiej. Natomiast swoistym sukcesem walczących strażaków było uratowanie czwartego domu należącego do rodziny Rybakowskich, od którego mogła spłonąć cała południowa pierzeja Starego Rynku. Ówczesny zastępca naczelnika OSP w Grodzisku Wielkopolskim Józef Jankowski tak opisuje akcje gaśniczą raporcie służbowym:

Akcje ratowniczą zorganizowałem w dwóch kierunkach:

  1. W kierunku najszybszego usunięcia z palących się domów mienia ruchomego i zapobieżenia kradzieżom.
  2. W kierunku zlokalizowania pożaru do minimum.

W budynku Stary Rynek 10 skład win i wódek. Należało towar wynieść i ubezpieczyć przed kradzieżą. O ile chodzi o skład na parterze, akcja ta udała się w całej pełni, gdyż nie tylko wódki, lecz i repozytoria zostały wyniesione. Wypadków kradzieży większych nie było, nie można natomiast zapobiec w całej pełni kradzieży, które nie przybrały jednak takich rozmiarów, jakich można było się spodziewać. Pomijam zapasy w suterenach i nie wiem co się z nimi stało. (…)Podczas akcji ratowniczej panowała silna gołoledź, wskutek tego na 500 metrów rozwiniętego węża tłoczącego znaczna część uległa poważnemu uszkodzeniu wskutek łamania się węża i musi być zastąpiona nowym. Uszkodzono również drabinę mechaniczną, którą przystawiono zbyt blisko pożaru aby utrzymać silniejszy prąd. Drabina ta wskutek silnego pożaru z jednej strony, a mrozu przeciwnej uległa z jednej strony opaleniu, a cała spęczniała. Z wozu rekwizytowego zerwano kotwicę i złamano jeden bosak.

Posłuch członków OSP Grodzisk i Piaski był dobry i praca prawidłowa w myśl wydawanych rozkazów. Straż obowiązkowa nie dopisała, zachowała się biernie nie wykonywała rozkazów Posterunku Policji Państwowej w Grodzisku, który mało interweniował, a utrudniał pracę OSP.

Dariusz Matuszewski

Wszystkich zainteresowanych historią Grodziska Wielkopolskiego i okolic zapraszamy na nasze strony: https://www.facebook.com/TowarzystwoMilosnikowZiemiGrodziskiej/

Wybrane dla Ciebie

Autor: PGO24