Silna władza nie obnosi się ze swą siłą

Miniona niedawno pierwsza rocznica przewrotu na Ukrainie mimowolnie skłaniała do zastanowienia nad jego konsekwencjami. Za najistotniejsze należy uznać, iż mimo potężnych trudności z jakimi boryka się ukraińskie społeczeństwo i jego rząd to europejski kurs został utrzymany, a nawet pogłębiony. Ukraińcy zdecydowali i konsekwentnie bronią decyzji o wyjściu spod wpływów Federacji Rosyjskiej i chęci stania się członkiem Unii Europejskiej. Za najciekawsze zarówno politycznie jak i ekonomicznie następstwo ukraińskiej rewolucji uznać natomiast należy jak bardzo regionalny przecież konflikt wpłynął na Federację Rosyjską, której potęgi i dynamiki jeszcze rok temu nikt nie kwestionował.

Konflikt na linii Rosja – państwa Europy Zachodniej i USA spowodowany wmieszaniem się tej pierwszej w wewnętrzne sprawy Ukrainy pokazał z jednej strony kruchość potęgi naszego wschodniego sąsiada jak i niedoskonałości jego systemu władzy. Sankcje nałożone przez Zachód w skali gospodarek UE i USA wywołały ledwie śladowe konsekwencje, natomiast w Rosji stanowiły o największej zapaści gospodarczej od 2009 r. Dzięki skuteczności polityki zagranicznej bez konieczności jednego wystrzału (chociażby i na pokaz) otoczenie makroekonomiczne Rosji stało się dla niej niezwykle niekorzystne. Wzmożony wysiłek finansowy związany najpierw interwencją wojskową, a następnie utrzymaniem nowego terytorium spotkał się ze zwiększonymi potrzebami systemu bankowego oraz największych przedsiębiorstw, które odcięte od zagranicznych kredytów bardzo łatwo mogły stracić płynność finansową. Wbrew wyliczeniom Moskwy, o ile powyższe można, by było wytrzymać bez znaczącego uszczerbku, to uszczuplenie wpływów z paliw kopalnych spowodowane znaczącym spadkiem ich cen stanowi już duży problem. Gdy zaś dochodzi do tego panika i daleko idąca deprecjacja rubla odnieść można wrażenie, iż kreujący się do niedawna na pół bogów władcy Rosji mogą zacząć oddawać pola „miękkim i dekadenckim” rządom Zachodu, którzy wiedzą, że łączny gospodarczy potencjał ich państw jest 20-sto krotnie większy od rosyjskiego i skupia ponad połowę zasobów ziemi. Wiedzą również jak go wykorzystać bez zbędnego zamieszania. Przywódcom Rosji w tej chwili zamieszanie już tylko pozostaje. Dlatego za objaw końca obecnej „wierchuszki” uznaję manifestacje poparcia polityki agresji wobec Ukrainy okrzykniętej jako anty-Majdan. Szeroko reklamowana i wsparta przez działaczy demonstracja skupiła w Moskwie kilkadziesiąt tysięcy osób popierających obecną politykę Kremla. W moim odczuciu była zatem nie demonstracją siły, lecz słabości obecnej władzy, która gdyby była tak silna za jaką się podaje nie potrzebowała by legitymizacji dla swych decyzji wykazywać „spontanicznym” wiecem.

Nadto fakt wyreżyserowania zgromadzenia, jego oficjalna promocja i uczestniczenie w niej delegacji z państwowych zakładów rodem z słusznie minionej epoki nie rodzi skojarzeń mówiących o powszechnej społecznej aprobacie dla dokonanych ruchów politycznych. Przywołuje za to na myśl, że oderwana od narodu władza umacnia się w oderwaniu od korzeni, z których w prawidłowo działającym systemie czerpie życiodajne siły. Rodzi się skojarzenie z desperacją, która w przypadku tak istotnego na arenie międzynarodowej państwa jak Rosji może w niedługim czasie stworzyć ciekawe implikacje.

Killion Munyama

CZYTAJ DALEJ:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarzy (2)