Sekcję ryby ćwiczyłem w domu, a profilu pani Linkiewicz nie obserwuję

Rozmowa Konstantym Kineckim, absolwentem roku Liceum Ogólnokształcącego i olimpijczykiem z biologii.

Zastanawiam się, czy obserwujesz instagramowy „wulgar fame” pani Linkiewicz? – wątpliwej sławy idolki nastolatków.

Nie, nie obserwuję na Instagramie pani Linkiewicz. Osobiście nie lubię takiego zachowania.

A jakiej muzyki słucha absolwent roku ?

Lubię rocka, szczególnie rocka alternatywnego. Słucham też czasami Beatelsów i Rolling Stonesów. Ostatnio jednak skupiłem się na zespole Imagine Dragons.

Pytam nieprzypadkowo, bo wiem, że grasz na fortepianie utwory Chopina.

Tak, gram od 6 roku życia. Lubię muzykę poważną. Moją pierwszą nauczycielką muzyki była pani Renata Bosacka, przyjaciółka mamy. Ona namówiła mnie na szkołę muzyczną, którą ukończyłem w Nowym Tomyślu w szkole fortepianu.

Jak się zostaje absolwentem roku w grodziskim „Słowaku” ?

Nie ukrywam, że przede wszystkim to ciężka praca. Może to dziwnie zabrzmi, ale lubię się uczyć. Lubię przedmioty przyrodnicze, fizykę, ale także humanistyczne. Choć w trzeciej klasie maturalnej czułem się już zmęczony. Materiału jest sporo, a jeśli chce się dobrze napisać maturę, to trzeba włożyć trochę pracy. Przygotowując się do olimpiady były weekendy, gdy uczyłem się po kilka godzin dziennie.

Jesteś nie tylko absolwentem roku, ale także finalistą ogólnopolskiej olimpiady z biologii. Sukces na olimpiadzie zaowocował indeksem na medycynę, a grodziskie liceum podciągnęło się w dość prestiżowym rankingu znanego czasopisma. Od kiedy wiedziałeś, że chcesz zostać lekarzem?

Decyzję o tym, że pójdę na medycynę podjąłem w drugiej klasie gimnazjum. Chodziłem wtedy do lekarza, do pani Barbary Lemańskiej. Zacząłem z nią rozmawiać o chorobach, objawach, o których z ciekawości czytałem w internecie. Pani doktor po tych rozmowach zachęciła mnie do pójścia na medycynę. Powiedziała, że – warto, abym poszedł na medycynę, bo mam łatwość przyswajania wiedzy z zakresu medycyny. I to wtedy podjąłem decyzję.

Zatem idąc do liceum byłeś już konkretnie ukierunkowany. Dużo młodych ludzi przed maturą, nie wie kim chce zostać w przyszłości?

Tak, wielu moich kolegów jeszcze w liceum nie wiedziało, co chce w życiu robić. Choć większość chciała „coś robić” związanego z chemią czy biologią, ale co konkretnie już nie. Wielu potem zmieniło decyzję, jak moja koleżanka, która wybiera się na architekturę. Mam kolegę, który też chciał iść na medycynę, a ostatecznie zastanawia się czy nie pójść na prawo. Inny wybiera się na arabistykę, a chciał zostać weterynarzem.

A jeśli medycyna, to wiesz konkretnie jaka specjalizacja wchodzi w grę?

W przyszłości chciałbym iść na neurologię. Aczkolwiek nie jestem jeszcze do końca przekonany i zastanawiam się też nad kardiologią lub onkologią.

A dlaczego neurologia?

Bardzo fascynuje mnie ludzki mózg, układ nerwowy, jak to wszystko funkcjonuje. Naprawdę to jest dla mnie bardzo ciekawe, choć są to trudne rzeczy. Ale lubię takie fascynujące i trudne wyzwania. Lubię poznawać, osiągać cel.

Korki” absolwentowi roku w liceum są znane?

W gimnazjum chodziłem na dodatkowe zajęcia z matematyki. Chciałem mieć jak najlepszą ocenę z matmy. Matematyka jest ważna, bo w przypadku równej ilości punktów z chemii i biologi, o przyjęciu decyduje ocena z matematyki. W liceum chodziłem na dodatkowe zajęcia z biologii. Miałem indywidualny tok nauczania.

Wspierałeś, mimo zagrożonej matury, strajk nauczycieli. A co cię drażni w polskiej szkole? Ty, jako młody człowiek, tegoroczny maturzysta, masz może inną perspektywę. Co byś zmienił?

Osobiście zgadzam się z postulatami nauczycieli. Myślę, że związek zawodowy ma rację, mówiąc o przeładowanej podstawie programowej. Dużo jest takiej wiedzy teoretycznej, która często nie przyda się w życiu, a brakuje wiedzy praktycznej np. jak załatwić coś w urzędzie. Byłem ostatnio  członkiem komisji wyborczej i widziałem często nieporadność głosujących. Może szkoła powinna uczyć właśnie radzenia sobie w życiu, urzędzie, postaw obywatelskich? Mam wrażenie, że programy szkolne piszą ludzie, którzy nigdy nie pracowali z uczniami, w szkole. Druga sprawa, która mi się nie podoba, to taki model, nazwałbym go pruski. Wszyscy uczniowe przyrównywani są do jednego szeregu. Osoba, która jest słabsza, zmuszana jest do równania w szeregu, i taka sama sytuacja jest, gdy ktoś ma trochę więcej wiedzy. Też jest ściągany do szeregu, w dół. To nawet nie jest wina nauczycieli. Klasy są duże, przeładowane, nauczyciel zajmuje się słabszymi i nie ma czasu na pracę z lepszymi. Praca z kształtowaniem ucznia w podstawówce czy gimnazjum wydaje mi się bardziej męcząca niż w liceum. Muszę stwierdzić, że nauczyciele w liceum na pewno mają największy wpływ na rozwój. Sam tego doświadczyłem.

Jako laureat olimpiady z biologii wiesz, że to nie jest zwykła edukacja klasowa, ale namiastka pracy przyszłego naukowca.

Pracy do matury, a pracy do olimpiady nie da się porównać. Wiem, że z młodszych klas LO są osoby zainteresowane udziałem w olimpiadach, więc trochę powiem o samej olimpiadzie. W pierwszym etapie wystarczy opanować wiedzę szkoły średniej na poziomie rozszerzonym i rozwiązać test. Drugi etap jest już trudniejszy, choć wystarczy jeszcze wiedza programowa. Pytania jednak są już takie „na myślenie”.

Problemowe?

Tak, właśnie.

Po tej części drugiej przechodzi się do trzeciego etapu, do pracy w laboratorium. Zajęcia te odbywają się na terenie Uniwersytetu Warszawskiego. Przechodzi się przez wszystkie pracownie: od biochemicznej, biologicznej, zoologicznej po filogenetyczną. Na olimpiadzie mieliśmy zajęcia w czterech grupach, bez kontaktu ze sobą. To jest trudny etap, gdyż w szkole nie ma czasu na zajęcia laboratoryjne, bo trzeba przygotowywać się do matury. Jeździłem więc na takie darmowe kursy przygotowawcze, prowadzone przez organizatorów olimpiady w Toruniu. Brałem udział w zajęciach dla olimpijczyków na Uniwersytetach Medycznym i Przyrodniczym w Poznaniu. A sekcję ryby ćwiczyłem w domu. Przeprowadzenie sekcji kręgowca lub bezkręgowca jest wymaganą częścią zajęć laboratoryjnych na olimpiadzie.

A same prace laboratoryjne?

Najtrudniejsza była pracownia biochemiczna. Trafiliśmy na systematykę roślin, czego nie mieliśmy. Trudna była też filogenetyka, na której musieliśmy zaprojektować, przy użyciu oprogramowania, klonowanie materiału genetycznego i drzewo filogenetyczne. To skomplikowany i trudny proces, ale ta pracownia poszła mi łatwo, gdyż lubię genetykę i ewolucję. Następnie był test z pytaniami problemowymi wraz z mylącymi słowami w poleceniach. Chyba po to, aby wyłapać tych najlepszych z najlepszych. Na koniec była obrona pracy badawczej.

A oprócz biologii i medycyny masz inne ulubione zajęcia? Co cię odstresowuje?

Lubię spotykać się ze znajomymi np. wspólnie oglądać Ligę Mistrzów. Lubię piłkę nożną. Nie przepadam za polską ligą. Lubię ligę na wysokim poziomie, szczególnie angielską.

Andrzej M. Mańkowski

Wybrane dla Ciebie