Przed Sejmem odbył się protest hodowców zwierząt futerkowych i innych rolników

Przed Sejmem odbył się protest hodowców zwierząt futerkowych i innych rolników 1

W piątek 8 grudnia przed Sejmem odbył się protest hodowców zwierząt futerkowych. Tę gałąź rolnictwa reprezentowali także obecni na manifestacji hodowcy z powiatu grodziskiego. Wielkopolska jest województwem, w którym jest najwięcej hodowli w Polsce.

Przed Sejmem odbył się protest hodowców zwierząt futerkowych i innych rolników 2

Niepokój wzbudzają u nich planowane zmiany w prawie, które będą zakazywać tego typu produkcji. Chodzi o nowelizację ustawy o ochronie zwierząt, proponowaną przez grupę posłów Prawa i Sprawiedliwości.

praca grodzisk wlkp

W liczącej kilka tysięcy osób demonstracji wzięli także udział przedstawiciele innych branż rolniczych m.in. producenci drobiu, bydła, zakładów mięsnych, przetwórcy ryb, dzierżawcy i inni. Rolnictwo to system naczyń połączonych i upadek jednej branży pociągnie za sobą upadek kolejnych – przekonywali protestujący rolnicy, którzy przyjechali do Warszawy z całej Polski.

Zdaniem protestujących uzasadniana przesłankami ideologicznymi (obrona zwierząt) likwidacja nowoczesnej branży hodowli zwierząt futerkowych w Polsce będzie ciosem wymierzonym w polskie rolnictwo.

Protestujący skierowali petycję do Marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego o następującej treści:

Szanowni Państwo,

jako rolnicy, przedsiębiorcy i wieloletni pracownicy wyspecjalizowanych gałęzi polskiego przemysłu rolnego, ale przede wszystkim jako obywatele zwracamy się z apelem o zaprzestanie prac nad ustawami szkodliwymi z punktu widzenia polskiej gospodarki. My, przedstawiciele polskiego rolnictwa, z przerażeniem obserwujemy działania zmierzające do całkowitej likwidacji lub zatrzymania rozwoju naszych branż.

W ostatnim czasie jesteśmy poddawani brutalnym atakom ze strony organizacji mieniących się ekologicznymi. Parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt prowadzi zaawansowane prace nad projektem ustawy wprowadzającej szkodliwe zapisy uderzające w polskich hodowców i rolników. Obawiamy się zniszczenia prężnie rozwijającego się sektora gospodarki, który od lat jest wzorem do naśladowania dla farmerów i hodowców zwierząt z całego świata. Swoją ciężką pracą zbudowaliśmy potęgę polskiego rolnictwa. Rolnictwa nowoczesnego i szanowanego na wszystkich kontynentach, czego najlepszym dowodem jest wymiana handlowa pomiędzy Polską a innymi krajami. Każdego dnia stawiamy sobie co raz wyższe cele. Dobrostan hodowanych przez nas zwierząt spełnia wyśrubowane światowe standardy. Jesteśmy dumą polskiej gospodarki. Wiele naszych branż ma ugruntowaną pozycję na światowym rynku a polskie hodowle są marką samą w sobie. Dziś wszyscy my, nasze rodziny i pracownicy zamiast czuć dumę, odczuwamy ogromny niepokój o nasze jutro. Niczym nie poparta argumentacja aktywistów, wąskiej grupy polityków i dziennikarzy rujnuje nasz wieloletni trud. Komunikaty, które wychodzą dziś z Polski fałszują rzeczywistość, sprawiając, że Polska jest postrzegana jako kraj nieprzewidywalny dla inwestorów. Przede wszystkim jednak zachęcają zagranicznych potentatów do przejęcia polskiego rynku, bądź co ma w naszej ocenie miejsce właśnie dzisiaj – wrogiego przejęcia wielu sektorów gospodarki rolnej. Te nieprzemyślane działania pozbawią budżet państwa miliardowych wpływów. To nie tylko katastrofa dla gospodarki, ale i dramat dziesiątek tysięcy polskich rodzin, które mają być pozbawione środków do życia. Jak doskonale państwo wiedzą rolnictwo to system naczyń połączonych. Rozwój i pomyślność działania jednej branży determinuje funkcjonowanie innych, a upadek jednej gałęzi niesie za sobą ryzyko upadku kolejnych. Dlatego dziś jesteśmy tu wszyscy razem. Producenci drobiu, ryb, hodowcy i producenci bydła mięsnego, dzierżawcy, przedsiębiorcy i właściciele rolni,  producenci wędlin, przetwórcy mięsni i hodowcy zwierząt na futra.

Docierające do nas sygnały o planowanych zmianach w ustawodawstwie oceniamy bardzo negatywnie. Jest to nie tylko cios wymierzony w polskie rolnictwo, ale również w nasze plany, wizje i marzenia
o polskiej wsi. Wsi silnej, nowoczesnej i bogatej, stanowiącej oparcie dla Naszej Ojczyzny.

Dlatego my niżej podpisani, apelujemy i prosimy o głęboką refleksję, wierząc, że podejmą Państwo odpowiedzialne i rozsądne decyzje, korzystne dla polskiej gospodarki i naszego interesu narodowego.

Daniel Chmielewski

Polski Związek Hodowców Zwierząt Futerkowych

Wiesław Różański
Unia Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego – UPEMI

Witold Choiński
Związek „Polskie Mięso”

Rajmund Paczkowski
Krajowa Rada Drobiarstwa

Jerzy Wierzbicki
Polskie Zrzeszenie Producentów Bydła Mięsnego

 Jacek Zarzecki
Polski Związek Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego

Leszek Dereziński
Federacja Związków Pracodawców– Dzierżawców i Właścicieli Rolnych

Janusz Rodziewicz
Stowarzyszenie Rzeźników i Wędliniarzy Rzeczypospolitej Polskiej

Rajmund Gąsiorek
Polski Związek Hodowców i Producentów Zwierząt na Futra

Kazimierz Dzudzewicz
Polskie Stowarzyszenie Przetwórców Ryb

Szczepan Wójcik

Instytut Gospodarki Rolnej

 

0 0 głosuj
Ocena artykułu

Rozwój lokalnych mediów potrzebuje finansowania, Twoje wpłaty czynią nas niezależnymi i samowystarczalnymi. Dziękujemy.

Wybrane dla Ciebie

Opublikował: PGO24

Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaz wszystkie komentarze
Laura Von Glick
Laura Von Glick
2 lat temu

Kilka lat temu nie przyszłoby mi do głowy, że zamieszczę w przestrzeni publicznej komentarz, w którym opowiem się po stronie hodowców drobiu, bydła, czy zwierząt na futra, gdyż przez 16 lat byłem wegetarianinem, okresowo nawet fruitarianinem, a przy tym przeciwnikiem wykorzystywania zwierząt, zwłaszcza w masowej produkcji oraz masowego uboju. Jednakże NIGDY nie uważałem, że moje poglądy należy narzucić innym ludziom, zawsze miałem w tej kwestii odrobinę niezbędnego dystansu, który pozwalał mi zachować przekonanie, iż zmuszanie innych do przyjęcia moich poglądów lub do poddania się im jest czymś absolutnie złym. Dlatego też uważam, że wszyscy ci, którym leży na sercu los zwierząt (bądź tylko głoszą, że tak jest) powinni zadać sobie jedno pytanie: czy w imię ochrony zwierząt należy atakować ludzi? Ja uważam, że nie, a przecież ustawa przygotowywana przez PiS (rząd) nie jest niczym innym, jak atakiem na hodowców – w tym przypadku hodowców zwierząt futerkowych. Sposób zmuszenia kogoś ustawą do zaprzestania działalności, która nie czyni ludziom niczego złego, a przyczynia się do dużych wpływów do wspólnego budżetu oraz daje miejsca pracy, uważam za wybitnie zły i głupi, a przy tym nie mogę nazwać tego inaczej, niż tyranią władzy. Szczerze mówiąc, nie wierzę, że PiS-owi zależy jakoś szczególnie na zwierzętach, przypuszczam, że sprawa sięga dużo głębiej, że chodzi tutaj o politykę i pieniądze, bo gdyby chodziło o współczucie dla zwierząt, to należałoby również zakazać hodowli bydła, drobiu, ryb etc. A tego chyba nikt nie zamierza? Chociaż z drugiej strony, tak sobie myślę, że może “słynna afera sałatkowa” Pani Pawłowicz miała być dla obywateli zapowiedzią ustawowego przerzucenia obywateli na dietę wegetariańską? 😉 Ale nawet gdybym uwierzył, że pomysł na ustawę zakazującą hodowli zwierząt na futra wynika z wielkiej wrażliwości (sic!) polityków na los zwierząt, to i tak bym się nie zgodził, gdyż uważam, że wszelka zmiana w mentalności, wrażliwości, świadomości ludzi powinna odbywać się w czasie im właściwym, im potrzebnym, a nie poprzez nakazy i zakazy, nie poprzez ustawy. Prawo może czegoś zakazać, ale prawo nie jest w stanie zmienić poglądów, prawo nie jest w stanie wpływać na mentalność i świadomość, a jeśli nawet, to w niewielkim stopniu. Prawo jest tylko straszakiem, ale nie spełnia roli edukacyjnej, nie czyni ludzi bardziej wrażliwymi, a co więcej – prawo, które uderza w ludzi (a za takie mam pomysł ustawy o zakazie zwierząt futerkowych) powoduje zazwyczaj reakcję odwrotną od zamierzonej. Przykład? Czy prohibicja, np. umieszczenie marihuany na indeksie substancji zakazanych, prowadzi do tego, że ludzie przestają jej używać? Absolutnie nie, a co więcej – zmusza ludzi do działaniu w podziemiu, a policjantów do reagowania, którego efektem bywają nieraz ludzkie dramaty i tragedie. Podobnie rzecz ma się w kwestii aborcji – podziemie i tak będzie działać, tyle, że w gorszych (czyli bardziej niebezpiecznych dla ludzkiego zdrowia) warunkach. Czy ustawa o zakazie hodowli zwierząt futerkowych sprawi, że nikt nie będzie ich już hodował? Śmiem wątpić. Tylko, że ci, którzy będą to robić nielegalnie nie zapewnią tym zwierzętom godziwym warunków, a co za tym idzie dobre intencje (gdyby takie były, a ja w to nie wierzę) przyczynić się mogą do złych konsekwencji. A poza wszystkim – czy człowiek jest dla prawa, czy prawo dla człowieka? Moim zdaniem to drugie, czyli to prawo ma być dla człowieka, a nie odwrotnie, gdy tymczasem w/w ustawa czyni odwrotność, tj. czyni człowieka niewolnikiem prawa – czy tak ma być? Ja się na to nie godzę.

1
0
Co o tym myślisz? Prosimy o komentarz.x
()
x