Krystyna Kurek drobiowe grodzisk

Saper myli się tylko raz

Otaczająca nas przyroda mimo, że już stosunkowo dobrze poznana ciągle zaskakuje. Jej zmienność przed wiekami sprawiała, iż człowiek zmuszony został do stworzenia tego co zwiemy cywilizacją. Zbudowaliśmy schronienia w których mieszkamy i pracujemy. Zawierzamy im zazwyczaj uzasadnienie sądząc, że ochronią nas przed wszelkimi zagrożeniami jakie niesie codzienność. Obecnie cywilizacja którą jesteśmy otoczeni każe nam myśleć, iż tak jak budynki ochronią nas samych tak państwo, czy społeczeństwo uchroni je od zniszczenia, a ostatecznie pomoże odbudować. Jest to wiara jednak tyko częściowo uzasadniona. O ile bowiem państwo zobligowane jest do niesienia pomocy swoim obywatelom w sytuacjach tego wymagających o tyle nie odpowiada za wszelkie konsekwencje zdarzeń losowych. Asekurantem w przypadku ich wystąpienia jest bowiem instytucja ubezpieczyciela i umowa ubezpieczeniowa jako podstawa tej odpowiedzialności.

Relacjonowane w ostatnich dniach naturalne katastrofy takie jak gradobicia, czy burze które w szeregu miejscowości spowodowały ogromne zniszczenia nie służą niestety temu by przestrzec i nauczyć, że zamieszkiwanie we własnym domu może być jedynie spokojne wtedy, gdy ten dom jest ubezpieczony. We wszystkich tego typu swoiście medialnych wydarzeniach wkracza poprzez swych przedstawicieli państwo wspierając poszkodowanych. By nie być źle zrozumianym – nie mówię że to źle i że państwo w takich sytuacjach nie powinno pomagać, jednak po pierwsze podkreślam, że jest to jedynie bardzo widoczny, ale wierzchołek góry zdarzeń, a po drugie widoczna ingerencja powoduje, iż wszyscy ci którzy ubezpieczają swoje nieruchomości zaczynają powątpiewać w sens wydawania pieniędzy na ten cel skoro państwo i tak pomoże.

Odnośnie pierwszego wątku pokreślę, że jedynie śladowa ilość zdarzeń losowych jest tak spektakularna by nabrać ogólno-krajowego rozgłosu. Ten zaś jako jedyny sprawia, iż echo tragedii dociera do tych którzy mogą pomóc. Przytłaczająca większość spraw ma oddźwięk jedynie lokalny i poza chwilowym wzrostem zainteresowania rodziny i sąsiadów owo zainteresowanie nie przekłada się na kompleksową pomoc. Staje się cichą tragedią tych którym dom spłonął, bądź uległ uszkodzeniu z innych przyczyn.

Poruszając zaś dydaktycznie istotniejszy wątek medialnego przekazu skutków katastrof naturalnych to zwrócenia uwagi wymaga, iż w tym przypadku liczby mówią same za siebie. Obecnie jedynie co trzeci dom jest ubezpieczony, a liczba wykupywanych polis systematycznie spada. Za stan ten nie jest jedynie odpowiedzialna sytuacja ekonomiczna rodzin, gdyż ubezpieczenie nieruchomości jest relatywnie tanie, lecz właśnie podkreślanie, że ci czy inni poszkodowani mogą liczyć na pomoc państwa. W tym miejscu, za równie winnych uważać należy nie tylko tych co nagłaśniają, lecz przede wszystkim tych którzy dla poklasku głoszą konieczność pomocy. Krzycząc tym głośniej im mniej mogą zaoferować.

Dla większości jest to czytelny sygnał, iż tak naprawdę ubezpieczać się nie warto. W przypadku tragedii, czy jestem ubezpieczony czy nie i tak należy mi się pomoc. Po czasie okazuje się, że w większości przypadków było to błędne rozumowanie, tylko że wówczas jest już za późno. Dlatego w obliczu istniejących i cyklicznie powtarzających się klęsk żywiołowych zwracam się z przesłaniem o nieodbieranie powtarzających się z wielu stron publicznych deklaracji pomocy jako pretekstu do zaniedbania bezpieczeństwa własnego. Pamiętajmy bowiem, iż w obliczu tragedii na działania profilaktyczne jest już za późno.

Killion Munyama

Wybrane dla Ciebie

Autor: PGO24