Przedwyborcza metamorfoza

Przedwyborcza metamorfoza 1

Cóż za ironia losu, cóż za wyczucie chwili powiedzieć by można słysząc komentarz kandydata na prezydenta, Pana Andrzeja Dudy do inaugurującego kampanię prezydencką hasła również kandydującego na to stanowisko w kolejnej kadencji prezydenta Bronisława Komorowskiego. Zgodnie z deklaracją Pana Dudy obecnie urzędujący prezydent głosi wolę budowania zgodny i bezpieczeństwa, ale tego nie czyni, czy wręcz antagonizuje społeczeństwo poprzez niezauważanie mas mających określone społecznie interesy. Paradoksalnie – i to jest największy chichot losu – Pan Andrzej Duda swoje przemyślenia wyraża w Londynie, w trakcie jednego z kampanijnych spotkań z Polakami mieszkającymi na Wyspach Brytyjskich. Tymi samymi, o których jego polityczny mentor nieżyjący prezydent Lech Kaczyński powiedział, że są „w sposób naturalny nieporadni, nieudaczni, ale w poszukiwaniu lepszego życia wyjeżdżają za granicę i obecnie Zjednoczone Królestwo jest krajem ich wyboru.”

Czas, miejsce i treść komentarza mówią wiele o jego autorze. Potrzebował aż 8 lat by o 180° zmienić poglądy na temat brytyjskiej polonii. Zrobił to akurat wtedy gdy są mu potrzebne głosy. Stanął w opozycji do hasła mówiącego o pojednaniu, czyli politycznie niezwykle szerokiemu pojęciu i to w miejscu, w którym jego poprzednik uznał za Polaków drugiej kategorii ówcześnie niemal 2 milionową grupę emigrantów. Nie wróży to dobrze. Na pewno zaś nie daje czytelnego sygnału o przewidywalności polityki, którą Pan Andrzej Duda zamierza prowadzić. Prezydent nie może nikogo bowiem dyskryminować z zasady. Nie może tego tym bardziej czynić wobec całych grup społecznych. Nie może również zmieniać poglądów w zależności od politycznego zapotrzebowania. Zarówno dzisiaj, jak i ówcześnie polska diaspora na wyspach była grupą. Grupą najczęściej młodych ludzi , którzy po otwarciu granic szukali dla siebie jak najlepszej przyszłości. Którzy, czego nie da się ukryć na początku mieli niezwykle ciężko, zresztą jak każdy kto wchodzi w dorosłe życie zdany jedynie na siebie. W prezydencie ludzie ci winni widzieć oparcie i autorytet, a nie srogiego sędziego, który ocenia całą grupę społeczną jedynie na podstawie kilku doniesień medialnych dotyczących jednostek a nie społeczności.

Słowa Pana Dudy, w szczególności jego namiętne sprowadzanie roli prezydenta do roli arbitra niosą za sobą moją obawę o to o kim on chce decydować. Arbiter rozstrzygać powiem spory, ale pamiętać należy, że Polacy to w założeniu jedno społeczeństwo, a nie grupy je tworzące. W przypadku prezydentury wojującej jaką chce wprowadzić Pan Duda za istotę rządzenia można będzie uznać – tak jak to się działo za rządów PiS – permanentny konflikt społeczny, gdzie w braku wroga konieczne będzie jego stworzenie, czy to jako „układu” czy poprzez określenie, że taka i taka grupa społeczna szkodzi więc z nią walczymy. To nie powinno mieć miejsca, a na pewno nie powinno być animowane przez głowę państwa, która nie zmierza w swej wyobraźni do dyktatury. Społeczeństwo nie może opierać się bowiem na podziałach, a jeśli takie istnieją rolą prezydenta jest szukanie wspólnego mianownika dla zwaśnionych grup.

Killion Munyama 

0 0 głosuj
Ocena artykułu

Wybrane dla Ciebie

Opublikował: PGO24

Subskrybuj
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaz wszystkie komentarze
Ewa
Ewa
5 lat temu

No proszę , brzmi to jak instrukcja na kogo zagłosować , ale czy nie byłoby przyjemniej gdyby Pan napisał co takiego zrobiono przez 8 lat , aby ci emigranci wygnani przez Lecha Kaczyńskiego wrócili do kraju ? – nie przekonał mnie Pan tym wpisem , mój głos dostanie Duda

Ewa
Ewa
5 lat temu

No proszę , brzmi to jak instrukcja na kogo zagłosować , ale czy nie byłoby przyjemniej gdyby Pan napisał co takiego zrobiono przez 8 lat , aby ci emigranci wygnani przez Lecha Kaczyńskiego wrócili do kraju ? – nie przekonał mnie Pan tym wpisem , mój głos dostanie Duda

2
0
Co o tym myślisz? Prosimy o komentarz.x
()
x