Procedura nie wykluczy szaleństwa

Procedura nie wykluczy szaleństwa 1

Napawająca grozą katastrofa lotnicza we francuskich Alpach ponownie otwarła dyskusję na temat bezpieczeństwa w powietrzu i uszczelnienia istniejącego systemu bezpieczeństwa. Za słusznie istniejący problem uznaje się brak wiedzy lotniczego przewoźnika o problemach psychicznych pilota oraz nieodpowiednie procedury i zabezpieczenia w kabinie pilotów. Podobnie jak po 11 września rozwiązania upatruje się w uszczelnieniu systemu zabezpieczeń, tak prewencyjnych jak i pokładowych zapominając częściowo o konsekwencjach wprowadzenia totalnego reżimu w przelotach.

Z punktu widzenia bezpieczeństwa idealnym rozwiązaniem byłaby totalna wiedza o każdym, jego planach, słabościach i zamierzeniach. Wtedy służby kontroli mogłyby z wyprzedzeniem reagować na działania inwigilowanego ustrzegając zarówno jego ofiary jak i jego samego przed konsekwencjami działań, które zamierza podjąć. Oczywiście by kontrola mogła być możliwie pełna nad służbami inwigilującymi musiałyby stać służby kontroli, a nad tymi z kolei dalszy nadzór. Problem polega jednak na tym, że to co jest idealne z punktu widzenia bezpieczeństwa, niebezpiecznie przybliża nas do świata opisanego przez Orwella i tak nie dając pewności, że jako ludzie nie wyrządzimy sobie krzywdy. Człowiek ma bowiem to do siebie, że jeśli chce to przy odpowiedniej dozie intelektu jest w stanie obejść najlepiej skonstruowany system. Dotyczy to w szczególności inteligentnych szaleńców.

Pełnienie funkcji drugiego pilota w liniach lotniczych wymaga nie tylko sprawności fizycznej lecz również przejścia niezwykle wymagających szkoleń, dlatego wymyślenie systemu który by w 100% eliminował element maskowanego szaleństwa jest niemal niemożliwy, a przy tym wymaga złamania elementarnego prawa do prywatności wszystkich wykonujących dany zawód. Co należy bowiem przyjąć za informację mogącą spowodować następstwa podobne do tych jakie miały miejsce w Alpach. Stan psychiczny pilota, który może się zmienić pod wpływem nawet chwilowego doświadczenia? Być może to jest wytyczna, ale czy za jej źródło należy uznać trwałe zaburzenie, czy np.: fakt śmierci osoby bliskiej dla pilota, bądź zdradę małżeńską? Tak naprawdę nie da się wykluczyć, żadnego z tych czynników, a jeśli tak to czy procedurami sprawdzającymi objąć również osoby najbliższe dla pilota. Jeśli i na to pytanie odpowiedź ma być pozytywna, to w jakim zakresie to zrobić.

Ideałów bowiem nie ma i każdemu można coś zarzucić, w tym zachowania niebezpieczne bądź ryzykowne. Wszyscy bowiem jesteśmy ludźmi i z tej racji mamy prawo do słabości. Żadna nawet najszczelniejsza procedura tego nie wyeliminuje. Szaleństwo znajdzie bowiem zawsze dla siebie drogę. Dlatego za najważniejsze zadanie po tragedii w Alpach uznać należy dobranie narzędzi do poziomu zagrożenia, by przysłowiowo nie wylać dziecka z kąpielą. System totalnej inwigilacji niesie bowiem za sobą jedynie złudę bezpieczeństwa, a człowiek będący w jego reżimie w istocie jest pod ogromną presją psychiczną. Ta zaś może przynieść skutki odwrotne do zamierzonych.

Killion Munyama

0 0 głosuj
Ocena artykułu

Rozwój lokalnych mediów potrzebuje finansowania, Twoje wpłaty czynią nas niezależnymi i samowystarczalnymi. Dziękujemy.

Wybrane dla Ciebie

Opublikował: PGO24

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaz wszystkie komentarze
0
Co o tym myślisz? Prosimy o komentarz.x
()
x