Powstanie Wielkopolskie na Ziemi Grodziskiej, cz. V

Walki o Wolsztyn

 Około północy 4 stycznia 1919 roku z Rakoniewic wyruszyły dwie grupy powstańców, których celem było zajęcie Wolsztyna.

Pierwsza grupa miała zająć Wolsztyn od południa z kierunku Gościeszyna. Dowództwo nad nią objął przybyły do Rakoniewic por. Kazimierz Zenkteler, który przywiózł ze sobą dwa ciężkie karabiny maszynowe i około 200 karabinów z amunicją. W grupie tej znaleźli się powstańcy z Wielichowa, Kościana, Wilkowa Polskiego, Stęszewa, Wielkich Łąk i Kamieńca. Drugą grupą,  składającą się z kompanii grodziskiej i oddziału rakoniewickiego,  dowodził ppor. Stanisław Siuda. Zadaniem  było posuwanie się drogą Rakoniewice – Wolsztyn i zajęcie Rostarzewa. W ataku na Wolsztyn uczestniczyła również trzecia grupa powstańców, którą dowodził Nikodem Wojtkowiak. Oddział składał się z ochotników z rejonu Obry i okolicznych miejscowości.  Ich zadaniem był atak od południa Wolsztyna i ewentualne odcięcie drogi uciekającym Niemcom. 

     Ppor. Stanisław Siuda chciał zająć Rostarzewo z dwóch stron obawiając się pozostawionych w mieście oddziałów niemieckich.  Jeden oddział miał iść szosą, a drugi obejść miejscowość i wejść do Rostarzewa przez Stodolsko. W Rostarzewie oddziały idące szosą napotkały na silny opór Niemców, którzy otwarli ogień z kilku karabinów maszynowych. Dopiero obawa przed okrążeniem skłoniła ich do ucieczki przez Nowe Tłoki do Wolsztyna. Pozostawiona przez uciekających Niemców broń  dość znacząco dozbroiła oddziały powstańcze. 

    Walki o Wolsztyn zaczęły się z samego rana 5 stycznia 1919 roku i trwały do godzin południowych. Niemcy bardzo starannie przygotowali obronę.  Wolsztyn został otoczony łańcuchem posterunków od strony wschodniej i południowej.  Załogę miasta stanowiło od 300 do 400 żołnierzy, miejscowa kompania Grenzschutzu i bateria dział polowych kalibru 77 mm w sumie około 700 żołnierzy. Siły polskie liczyły około 800 żołnierzy i składały się z wielu oddziałów powstańczych. Zdobycie Wolsztyna było dziełem kompanii wielichowskiej i grodziskiej, które dodatkowo zasiliły liczne drużyny z innych miejscowości.  Kazimierz Skrzydlewski, powstaniec z kompanii grodziskiej tak wspominał walki o Wolsztyn:

„ .. Od zachodu broniły miasto dwa wielkie jeziora: Wolsztyńskie i Bieżyńskie, więc zorganizowali obronę w śródmieściu, zajmując stanowiska obronne przy Poczcie, na terenie browaru Bloensa i przy Mleczarni. Dwa działa polowe ustawiono za przejazdem kolejowym przy figurze dworcowej, a dwa na dziedzińcu Seminarium Nauczycielskiego. Po dwa ciężkie karabiny maszynowe na każdym z trzech punktów oporu. W ten sposób stworzyli bardzo silną obronę przyczółka mostowego i drogi prowadzącej pomiędzy jeziorami na zachód do Babimostu i Zbąszynia, Kopanicy, Kargowej, Sulechowa i Zielonej Góry oraz na Nową Sól. W Sulechowie i Zielonej Górze były silne garnizony kawalerii niemieckiej. W Sulechowie – 10 pułk ułanów, a w Zielonej Górze -5 pułk strzelców konnych. Po zajęciu Rynku i wschodniej części miasta, Niemcy otworzyli silny ogień z ciężkich karabinów maszynowych broni ręcznej. Powstańcy zajęli stanowiska obronne. Burmistrz miasta Wolsztyna, Niemiec Lakner, na prośbę mieszkańców Niemców, którzy podszyci strachem, obawiali się zniszczenia przez ogień artylerii miasta Wolsztyna, w towarzystwie Niemca lekarza dr Kallmanna udali się jako parlamentariusze z białą flagą w ręce do stanowisk niemieckich, domagając się zawieszenia broni i  podjęcia pertraktacji celem pokojowego załatwienia losów Wolsztyna. Dowódcą niemieckiej obsady Wolsztyna był rotmistrz von Kleist, oficer 10 pułku ułanów. Dowódcami kompanii byli por. Vater z Karpicka, por. Jaekel z Wolsztyna i por. Frankenberg. Batalion Grenzschutzu broniący Wolsztyna składał się częściowo ze szwadronu 10 pułku ułanów, częściowo z byłych żołnierzy niemieckich i kolonistów wsi Rostarzewo, Starego Widzimia, Niemieckiego Żodynia i innych wsi skolonizowanych. Niemcom do pomocy zgłosił się dobrowolnie major Fritz Nesler, mieszkaniec Wolsztyna.

Powstańcom na pomoc przybyły oddziały powstańców z Obry, Kiełkowa, Jażyńca, Żodynia, Siedlca, Kiełpina i innych.  Na prośbę burmistrza Laknera obie strony przerwały ogień. Do przeprowadzenia pertraktacji ze strony polskiej stawili się do lokalu p. Meerowej: ppor. Kazimierz Zenkteler, ksiądz dziekan Zygarłowski z ppor. Stanisławem Tomiakiem. Ze strony niemieckiej por. Frankenberg, por. Vater i dwóch żołnierzy..”.

    Warto dodać, że w walkach uczestniczył również oddział kawalerzystów grodziskich pod dowództwem Mieczysława Królikowskiego, prowadzący działania osłonowe. M. Królikowski w swojej relacji napisał:

„.Ruszyliśmy przez las do Karpicka. Tam zostawiliśmy pod osłoną nasze konie i pieszo udaliśmy się pod Wolsztyn, gdzie w majątku Komorowo przeprowadziliśmy wywiad o ugrupowaniu i sile nieprzyjaciela w Wolsztynie. Jeden polski robotnik dokładnie poinformował o sytuacji i pozycji Grenzschutzu. Meldunek złożyliśmy naszemu dowódcy ppor. Siudzie i otrzymaliśmy nowe zadanie przeprowadzenia wywiadu w kierunku południowym, a w szczególności w miejscowości Adamowo, Gościeszyn, Nowa i Stara Dąbrowa. Również w walce o Wolsztyn wyróżnił się marynarz Antoni Janus, który swoim oddziałem uderzył przez Białą Górę na Rynek. Zaskoczeni Niemcy cofali się w popłochu, zostawiając  zabitych, w tym jednego majora. W czasie walki ulicznej wyszedł naprzeciw walczącym powstańcom z białą chorągwią burmistrz niemiecki w asyście polskiego proboszcza, proponując powstańcom rokowania. W tej sytuacji nasze oddziały na rozkaz porucznika Zenktelera stanęły w miejscu. W tym czasie napływały do Wolsztyna dalsze siły powstańcze. Rokowania trwały kilka godzin, na wynik czekaliśmy z niecierpliwością. Gdy podporucznik Zenkteler i proboszcz wolsztyński oświadczyli nam, że obie strony walczące mają opuścić Wolsztyn,  to powstał wśród powstańców bunt i nie usłuchano rozkazów podporucznika Zenktelera, a z okrzykiem „Niech żyje Polska”  ruszyliśmy na Niemców. Żołnierzy rozbrojono i Wolsztyn przyszedł w polskie ręce. Po zdobyciu Wolsztyna internowaliśmy wybitnych polakożerców – hakatystów niemieckich, jako zakładników: starostę Kollmanna, pastora, który rzekomo strzelał ze swego okna do powstańców w skutek czego poległ jeden powstaniec oraz internowano dalszych około dwudziestu Niemców”.

    Zdobycie Wolsztyna poważnie wzmocniło siły powstańcze. W ręce polskie dostały się 4 działa, 5 ciężkich karabinów maszynowych, kilkaset karabinów i wiele amunicji. Ponadto zdobyto szpital polowy z pełnym wyposażeniem. Był to zarazem doskonały punkt wyjścia do dalszych działań w kierunku Kopanicy, Kargowej oraz Babimostu, a także w kierunku Zbąszynia i dalej Międzychodu. Cdn.

Dariusz Matuszewski

Na zdjęciach: Kapitan Kazimierz Zenkteler, który dowodził siłami powstańczymi w walkach o Wolsztyn. Mieczysław Królikowski dowodził oddziałem kawalerii powstańczej w walkach o Wolsztyn.

Szwarc Wielichowo

Wybrane dla Ciebie

Darmowa aplikacja PGO24 na androida. Aktualne informacje i komentarze na Twoim smartfonie.PGO24

Polub PGO24 na Facebooku, aby być na bieżąco!