Powstanie wielkopolskie na ziemi grodziskiej cz.I

Wojna, która zmieniła wszystko.

Wybuch wojny w 1914 roku został przyjęty przez mieszkańców Grodziska z mieszanymi uczuciami. W środowiskach niemieckich zapanowała  euforia i powszechne przekonanie o błyskawicznym  zwycięstwie,  natomiast dla wielu Polaków była to  kolejna wojna w obcej sprawie.

Z biegiem czasu euforia zanikła bezpowrotnie, a kolejne listy z nazwiskami zabitych i zaginionych żołnierzy potęgowały jedynie rozgoryczenie.

 W pierwszych latach wojny w Grodzisku, w gmachu obecnego Gimnazjum, stacjonowały kompanie szkolne 133 pułku piechoty. Powołani rekruci odbywali kilkutygodniowe szkolenie i trafiali do walczącego na froncie pułku, jako: „uzupełnienie poniesionych strat”.

Przedłużająca się wojna zmieniała także nastroje społeczne. W kraju zaczęło brakować wszystkiego, a pojawiająca się inflacja potęgowała drożyznę. Bardzo szybko z obiegu zniknęły monety o mniejszym nominale. Okazało się, że materiał, z którego były wykonane, dużo bardziej przewyższał ich wartość nabywczą. Władze miast wprowadzały z tego powodu papierowe „pieniądze” zastępcze. W czerwcu 1915 roku landrat grodziski ustanowił w całym powiecie maksymalne ceny na mięso, okrasę i masło. Natomiast w grudniu 1915 roku sąd powiatowy w Grodzisku skazał 13 osób za przekroczenie rozporządzeń dotyczących sprzedaży artykułów spożywczych i paszy. Wśród skazanych było aż czterech piekarzy. W 1918 roku na potrzeby wojenne zarekwirowano część kościelnych dzwonów oraz zerwano mosiężną blachę z kopuły grodziskiego sądu. Jednocześnie sporządzono inwentaryzację wszystkich obiektów, które wykonane były z materiałów niezbędnych do produkcji wojennej, jak:mosiądz, miedz czy brąz. Brak żywności coraz częściej dokuczał mieszkańcom. W 1918 roku prasa donosiła, że w Grodzisku pojawił się jakiś handlarz psów, który całymi gromadami wyprowadzał je z miasta i przerabiał  na mięso do konserw. Mnożyły się również kradzieże, wobec których policja była bezradna. Pod koniec lipca 1918 roku doszło do licznych kradzieży żywego inwentarza w Granowie. Przez kilka kolejnych nocy w miejscowych gospodarstwach ginęły kury, króliki, gęsi i świnie. W listopadzie 1918 roku złodzieje wkradli się do chlewów naczelnika stacji kolejowej w Ujeździe skąd skradli krowę, dwie kozy, 50 kur, ciele i świnie.  O zmieniających się nastrojach społecznych spowodowanych długotrwałą wojną świadczą najlepiej zapiski w kronice Szkoły Powszechnej w Albertowsku, w której zanotowano:

„-1915 rok.W styczniu przymusowy zakup zboża od rolników, owies zarekwirowany bez pytania.Od 15 lutego rozpoczęła się sprzedaż chleba i bułek na kartki- rolnicy nie otrzymują kartek na chleb. 15 maja wojsko zarekwirowało u rolników ziemniaki.

-1916 rok. Latem zakazano zabijania rolnikom świń i bydła bez pozwolenia. Z powody braku mięsa na froncie, władze rozpoczynają skup królików. Panuje straszna inflacja. W 1912 roku gęś kosztowała 3 marki, a w grudniu 1916 roku już 50 marek. Cena konia to 4000 marek, natomiast mlecznej krowy 1000 marek.

-1917 rok. Występują poważne braki opału, z tego powodu w styczniu szkoła jest zamknięta. Na początku czerwca do Albertowska przyjeżdżają dzieci z zachodu Niemiec (Datteln, Recklinghausen), w celu ich wyżywienia. Kolejna- 7 Państwowa Pożyczka Wojenna- przynosi w powiecie nowotomyskim  12,75 miliardów marek (!).

– 1918 rok. Ogromna drożyzna. W czerwcu we wszystkich szkołach wprowadzono obowiązek zbierania przez uczniów liści i ich suszenia, jako pokarmu dla koni na froncie. Na wojnie zginęli: Hermann Damsch, Paul Blasing, Richard Timm, Otto Gutsche, Oskar Kitzelmann, Bertold Quasi, Gustaw Wende, Otto Timm, Emil Timm, Wilhelm Timm, Oskar Steinke,  Amadeus Damsch. Bez śladu zaginął Otto Muller”.

      Tymczasem echa toczącej się wojny coraz bardziej docierały do Grodziska. Coraz powszechniejszym widokiem byli ranni żołnierze, których kierowano do okolicznych majątków, gdzie w doraźnie zaadaptowanych dworach i pałacach mieściły się szpitale i domy rekonwalescentów. W 1916 roku takie funkcje pełnił również pałac w Grodzisku i dwór w Piaskach. 29 kwietnia 1915 roku landrat grodziski von Pommer Esche informował przedstawicieli sejmiku powiatowego, że dotychczas zginęło bohaterską śmiercią 153 mieszkańców powiatu.  W sierpniu 1916 roku powstał „Komitet niesienia pomocy dla Królestwa Polskiego”, który przede wszystkim zbierał pieniądze na głodujące dzieci polskie. Lokalne komitety powstawały również w innych miastach powiatu grodziskiego. Już podczas pierwszej akcji udało się zebrać w Grodzisku 1840,60 marek, a w Buku 1525 marek.

 Do Grodziska przybywali także jeńcy rosyjscy, których często zatrudniano w okolicznych majątkach i warsztatach. Stanowili często swoistą atrakcję i nierzadko źródło wielu problemów.  Między innymi w sierpniu 1916 roku skazano służącą Józefę N. na tydzień więzienia za utrzymywanie „niedozwolonych stosunków” z jeńcami.

   Tocząca się przez kilka lat wojna poważnie nadwyrężyła potencjał militarny i gospodarczy państwa niemieckiego. W październiku 1918 roku w  Niemczech wybuchła rewolucja, a 11 listopada 1918 roku armia niemiecka podpisała rozejm, który przypieczętował  jej klęskę. Jednocześnie w armii niemieckiej nastąpiło niespotykane dotąd rozprężenie, doprowadzające do dezercji, grabieży i rozbojów. Tadeusz Skrzydlewski wspominał:

„Świadomość,że skończyły się nieopisane cierpienia, trud i groźba utraty życia, sprawiła u wszystkich wracających do kraju żołnierzach w nieopisaną radość, ale z drugiej strony wprowadziła w szeregi wojska demoralizacje, samowolę i była i była powodem do różnych występków i machinacji , a nawet licznych dezercji.(…)Wojska niemieckie cofając się maszerowały przez miasta i wsie zdobytego terytorium Francji i Belgii, gdzie jeszcze wina było pod dostatkiem. Na wielu dworcach kolejowych stały transporty zaopatrzeniowe, które już nie zdążyły dojść do miejsca przeznaczenia, a stały się wymarzonym obiektem grabieży wielu maruderów i spryciarzy. Najchętniej grabiono wagony z żywnością i napojami wyskokowymi. Część zdobyczy sprzedawano miejscowej ludności, a częścią wyprawiano uczty. Ale nie tylko to było najgorsze, działy się rzeczy, których epizod kończył się tragicznie”.cdn.

Na zdjęciach: defilada wojsk pruskich w Grodzisku podczas I wojny światowej oraz personel doraźnie zorganizowanego domu rekonwalescentów w pałacu hrabiny Heleny Zimmermann w dzisiejszej siedzibie Muzeum Ziemi Grodziskiej.

Dariusz Matuszewski

Wybrane dla Ciebie