Orkan – Kentucky Universitet 5:1. Amerykański sen piłkarzy z Ptaszkowa.

Orkan - Kentucky Universitet 5:1. Amerykański sen piłkarzy z Ptaszkowa. 1

Tym razem chodzi nam o zespół La Jolla High School z miasta La Jolla w stanie Kalifornia. Piłkarze ci zmierzą się 16 bm. z zespołem Kombinatu PGR Ptaszkowo w tejże miejscowości… . – donosi Gazeta Poznańska, w skromniej notce prasowej z końca lat 70-tych poprzedniego wieku.

Orkan - Kentucky Universitet 5:1. Amerykański sen piłkarzy z Ptaszkowa. 2

            W jaki sposób piłkarze ze szkoły z kalifornijskiego San Diego, która pośród swoich absolwentów ma zdobywcę Oskara za film Piraci z Karaibów, filmową seks bombę Raquel Welch, modelki Playboya i niezliczone grono znanych zawodowych sportowców, zawitali w Ptaszkowie?

praca grodzisk wlkp

            Były to czasy, gdy pracownicy PGR zarabiali średnio ok. 15-18 dolarów miesięcznie, a kibicom za toaletę służył lasek za trybunami. Piłkarze z Orkanu Ptaszkowo, którzy do tej pory grali w turnieju o Złote Widły drużyn z państwowych gospodarstw rolnych, mieli okazję próbować sił z zagranicznymi drużynami. Z Ameryki, a nie z komunistycznego NRD.  Ameryka dla wielu była synonimem bogactwa, krainy mlekiem i miodem płynącej. Nieważne było, że w USA futbol to raczej sport pośledni.

            Takich piłkarskich zmagań z drużynami z kapitalistycznego raju Orkan stoczył kilka: Kentucky Universitet, San Jose California, Curley Soccer Baltimore – Ohio.

Orkan - Kentucky Universitet 5:1. Amerykański sen piłkarzy z Ptaszkowa. 3

Coca-Cola wkracza do Polski

            Towarzysz Edward Gierek w latach 70- tych otwarł komunistyczną Polskę na zachód. Wraz z zachodnimi kredytami do Polski wkroczyła Coca Cola, guma do żucia i mały Fiat 126p. Rządowa telewizja i nachalna propaganda wieszczyła mit 10. gospodarczej potęgi świata, choć cukier był na kartki. W kinach furorę pośród widzów robiła komedia Kochaj, albo Rzuć, o perypetiach z amerykańskim postępem przaśnych chłopów, Kargula z Pawlakiem oraz wnuczką Anią. Przyjaźń komunistów z zachodnim kapitałem kwitła jak wzajemna miłość bohaterów filmu.

            Kredyty finansowały budowę nowoczesnej rozlewni Wód Mineralnych w Grodzisku i absurdalnych z perspektywy czasu basenów rekreacyjnych w Ptaszkowie. W tej atmosferze był już tylko krok do wzajemnych kontaktów i wizyt. W końcu sekretarzem stanu prezydenta Cartera był polski emigrant Zbigniew Brzeziński.

Amerykanie w Ptaszkowie

Trudno wydobyć w pamięci, jak to się stało, że w czasach, gdy wszystko było zależne od towarzyszy z Warszawy, do Ptaszkowa przyjechały amerykańskie drużyny. Jednak tropy prowadzą do trenera Orkanu Henryka Czapczyka. Ten legendarny piłkarz Lecha Poznań, powstaniec warszawski i żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych, został zaangażowany jako trener. Klubem rządzili ludzie z dyrekcji kombinatu, a że PGR Ptaszkowo miał być wzorcowym gospodarstwem rolnym, musiał mieć także godną tego miana drużynę piłkarską. Czapczyk słynął z chropowatego głosu, nieowijania w bawełnę  i uczciwości wobec piłkarzy… oraz znajomości w świecie piłki.

Nie wiem jak Czapczyk „załatwiał” drużyny z Ameryki. Miał chyba jakieś kontakty w ministerstwie… – wspominał w 2018 roku Czesław Łukarski, drugi trener Orkanu, kronikarz i żyjąca historia klubu.

Orkan - Kentucky Universitet 5:1. Amerykański sen piłkarzy z Ptaszkowa. 4

Jak Czesiu Łukarski nie wie, to nikt nie wie…  – mówi z żartem Henryk Wilczek, uważany, za najlepszego piłkarza w historii ptaszkowskiej drużyny. ….sponsorem Orkanu był kombinat i wtedy, to była jakaś wymiana kombinatu z Amerykanami… – dodaje.

Rzeczywiście w latach 70-tych przebywali w Ptaszkowie nie tylko ruscy piloci, ale także studenci z amerykańskich szkół. Był to znak ocieplenia relacji Polski ze ”zgniłym” zachodem.

 Trener Czapczyk miał dobre kontakty z OPZPN w Poznaniu, a tam decydowali, jaka drużyna z kim będzie grała. Był taki działacz, nazywał się Ratajczak i trener Czapczyk miał z nim dobre układy. Ale jak to było trudno mi powiedzieć, byłem młody i nie dociekałem, najważniejsza była gra... – mówi Henryk Wilczek.

            Trener Łukarski nawet po latach ma satysfakcję, że „chłopcy ze wsi” mogli zagrać z amerykańskimi drużynami, dając powód zazdrość działaczy z ambitniejszych klubów z większych miast. Nobilitacja dla chłopców ze wsi, za którą nie otrzymywali nawet dolara. Liczyła się gra.

            Sen otwarcia na zachód zakończył kryzys finansowy i gospodarczy. Z półek zniknęła cola a pozostał jedynie ocet… i długi w zachodnich bankach.

Andrzej M. Mańkowski.

5 3 głosów
Ocena artykułu

Rozwój lokalnych mediów potrzebuje finansowania, Twoje wpłaty czynią nas niezależnymi i samowystarczalnymi. Dziękujemy.

Wybrane dla Ciebie

Opublikował: Andrzej Mańkowski

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaz wszystkie komentarze
0
Co o tym myślisz? Prosimy o komentarz.x
()
x