Moralność godna IV RP

Projekt polityczny IV RP zakładał budowanie Rzeczypospolitej od nowa. Prawej, sprawiedliwej, przeznaczonej dla prawdziwych Polaków. Zasadniczym problemem dla stworzenia tego idealnego świata okazali się nie potrafiący się podporządkować tzw. nie prawdziwi Polacy. Wrogowie, szpiedzy, agenci układu trzymającego władzę oraz wszyscy, ci którym narzucany światopogląd po prostu nie pasował.

By wyeliminować ich wpływy IV RP rozpoczęła bezpardonową walkę, w której polityczna idea niejednokrotnie stawała ponad prawem. W myśl najlepszych SB-ckich szkół w każdym potencjalnie krył się wróg. Trzeba tylko było skłonić go do ujawnienia, sprowokować i ująć. Wróg był potrzebny choćby i po to by wiadomo było kto jest sabotażystą i przez kogo nasz kraj nie przypomina raju. Prawo było równe dla wszystkich i równiejsze dla niektórych. Znacząco odstające od moralności, którą mam w sobie zakorzenioną.

Idea powrotu państwa równych i równiejszych musiała głęboko zakorzenić się w umysłach niektórych spośród członków Prawa i Sprawiedliwości, którzy zaproponowali projekt IV RP. Jak bowiem inaczej wytłumaczyć sytuacje, w której jadący w trójkę w jednym aucie posłowie PiS znacząco przekraczając prędkość ignorują wezwanie policjantów do zatrzymania się i kontroli w związku ze złamaniem przepisów ruchu drogowego. Wreszcie zatrzymani usiłują zasłaniać się legitymacją poselską w celu uniknięcia odpowiedzialności. Ich zachowanie w moim i mam nadzieje, że nie tylko rozumieniu moralnie niedopuszczalne obrazuje prawidłowości w sposobie pojmowania tego jak wygląda równość wobec prawa w rozumieniu formacji, z której się wywodzą. Z jednej strony polegającej na wytykaniu faktycznych i urojonych błędów, stawianiu się na moralnym piedestale, a w rzeczywistości brak poszanowania dla fundamentalnych zasad prawa, które samemu się współtworzyło.

Przykład pana Krzysztofa Lipca i jego kolegów doskonale zresztą wpisuje się we wcześniejsze działania np. byłego posła PiS Adama Hofmana, który po tym jak urządził sobie hiszpańskie wakacje na koszt państwa złapany za rękę twierdził, że nie jest jego. Na takie zachowanie miejsca być nie może tym bardziej, że już w światle obecnie obowiązujących przepisów zasłanianie się immunitetem jest bezpodstawne. Żaden immunitet nie obowiązuje w przypadku złapania osoby nim objętej na gorącym uczynku.

Poseł może nie poddać się rutynowej kontroli, ale nie ma prawa nie zatrzymać się na wezwanie funkcjonariusza i złapany na przekraczaniu prędkości zasłaniać się legitymacją poselską. Pytaniem otwartym jest to ilu spośród stawiających się ponad prawem trzeba to powiedzieć wprost by posłuchali oraz ilu spośród tych co posłuchają i tak uniknie odpowiedzialności w przypadku powrotu koncepcji IV RP.

Killion Munyama

Wybrane dla Ciebie