Press "Enter" to skip to content

Młotem prawdy po łbie propagandy

Last updated on 2021-03-09

Świat cierpi na chorobę zakłamania, a rolą mediów jest odkłamywanie rzeczywistości.

Burzenie fałszywych pomników

Skruszenie pomników fałszywych idoli jest możliwe przy użyciu prawdy. Każdy młotkowy od walenia prawdą, powinien przywalić w pierwszej kolejności młotem we własny łeb. Jeżeli nie jest on pusty do cna, to z pewnością zaświta tam jakaś myśl, a być może nawet myśl ta odwoła się do serca, gdzie w szczerym byciu z samym sobą młotkowy odkryje kim jest. Tam giną wszystkie światowe prestiże i zostaje naga prawda o sobie.

Może być niemiło, szczególnie, że w drodze na szczyt prężnie rozwijającego się kombinatu zakłamania, pomijamy zazwyczaj istotną rzecz, jaką jest samopoznanie. W tym wypadku uderzenie prawdą po oczach może zaboleć. Wtedy klasyczną obroną jest stosowanie uników, mądrze zwanych “psychologicznymi mechanizmami obronnymi”. Dobrze sprawdza się tutaj wypowiadane głośno lub w myślach słowo “ale“. Przykładowo “kradnę, ale inni też kradną. I jeszcze więcej kradną ode mnie. Zresztą, wcale nie kradnę, bo mnie się po prostu normalnie należy…” Tak wygląda w uproszczeniu proces relatywizacji faktu kradzieży i pozbywania się odpowiedzialności za ten fakt. Kradzież można zastąpić dowolnym słowem z katalogu zachowań niemoralnych.

Do zapamiętania: “ale” kasuje z pamięci odbiorcy zawartość, która stoi przed “ale“.

Odmulacz od propagandy

Mam prostą definicję propagandy, którą kilka lat temu stworzyłem na swój użytek i ona się sprawdza. Propaganda to komunikat na emisji którego zależy nadawcy, a nie odbiorcy. Stosując tę definicję łatwo już przeprowadzić eksperyment myślowy prowadzący do ustalenia czy dany komunikat nosi znamiona propagandowego.

W świetle tej niedoskonałej definicji (to naturalne przy uproszczeniach) szczepionką na zalew propagandy jest zainteresowany odbiorca, który zadaje pytania. Bo czym jest informacja? To odpowiedź na pytanie. Na przykład – czy w Grodzisku pada teraz deszcz? Sprawdzam i widzę – nie pada albo pada. Odpowiedź na to pytanie to dokładnie jeden bit informacji 0 albo 1. Wszystko co ponadto, to pochodzi od złego :).

Wyobraźmy sobie taką sytuację: jest susza, rolnicy czekają na deszcz i zaczyna padać. Wtedy władca krainy zwołuje konferencję z ministrem rolnictwa i mówi: mamy dobry rząd, bo pada deszcz, w czasie gdy w innych punktach świata (wybrać pasujący np. San Escobar) jest susza. I to jest propaganda. Nigdy byśmy nie pomyśleli, że mamy aż tak wpływowy, mądry rząd, gdyby nam nie nadano tej wspaniałej nowiny. Jeśli do całości dodamy “wymodlenie deszczu” w ramach projektu podtrzymywania łączności z bytami metafizycznymi, to jesteśmy w punkcie, gdzie przekaz propagandowy wymyka się racjonalnej ocenie, ustalenie związków przyczynowo skutkowych między zachodzącymi zjawiskami jest niemożliwe, a nam pozostaje jedynie w niego uwierzyć. I o to chodzi. Wiara ta, jest w interesie nadawcy przekazu propagandowego.

Co z zainteresowanym odbiorcą, koniecznym do istnienia informacji?

Niestety. Ostatnie lata to intensywna tresura pawłowowska na skalę globalną (kto nie wie o co chodzi wklepuje: odruch warunkowy) w wykonaniu mediów społecznościowych (i nie tylko), które wyspecjalizowały się w podtykaniu pod nos komunikatów propagandowych (będących w interesie nadawców, klikanych, przynoszących zyski). Tresura ta dokonała erozji zainteresowania. Mocno upraszczając: doszliśmy do punktu, w którym mamy trupy na dzień dobry i trupy na dobranoc, więc z dnia na dzień, miesiąca na miesiąc, nawet śmierć z wolna przestaje nas obchodzić…

Co w zamian? Obejrzyjmy lepiej jakiś film! Oglądalność jest monetyzowana. Ktoś zarobi na tym, że ten bardziej lub mniej mądry film obejrzy ogromna liczba użytkowników. Może to być coś rozrywkowego i skocznego. Poświęcając na to uwagę, odwracamy ją od tego, co przed nami ma być ukryte, co nie leży w interesie nadawcy komunikatów propagandowych. Nie mamy czasu na zadawanie pytań…

Ku przyszłości

Nie ma głupich pytań. Są tylko odpowiedzi, które nie niosą w sobie informacji. Np. “jaka firma zrobiła to coś i za ile” – odpowiedź: polska firma. Tyle to wiemy przed zadaniem pytania, że nie z Marsa. Ta odpowiedź nie niesie informacji. Im mniej odpowiedzi zawierających informację, tym więcej dezinformacji, niejasności i kolejnych pytań.

Aktywne zainteresowanie, zadawanie pytań, odpowiedzi zawierające informacje, analiza tych odpowiedzi i formułowanie wniosków to krótka, choć niedoskonała, recepta na wyzwolenie się z propagandowego ogłupienia. Bo co będzie, jeśli nawet media nie będą w stanie zadawać pytań? Wtedy już na wieki grozi nam, że nagłówek o treści “Kłamstwo rośnie w siłę, a ludziom się żyje bezmyślnie” będzie najwierniej oddawał rzeczywistość. Nie chciałbym żyć w takiej rzeczywistości.

Brak odpowiedzi nie oznacza, że mamy przestać pytać, to sygnał do zadawania kolejnych pytań, a im więcej pytających, tym zdrowiej. Wolne media służą przede wszystkim odbiorcom zainteresowanym informacją, a nie nadawcom mającym interes w nadawaniu komunikatów propagandowych.

Ważna rzecz na koniec. Mamy prawo wyrażania własnych opinii i poglądów, które informacjami być nie muszą. Korzystajmy z niego.

One Comment

  1. Mikołaj Mikołaj 2021-06-30

    Wartościowy tekst. Istotny, zwłaszcza dzisiaj, gdy każdego rodzaju propaganda atakuje nas ze wszystkich stron.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.