Press "Enter" to skip to content

Mieszkał tu kiedyś „jakiś” ksiądz… . Humerczyk się nazywał.

Na ulicy Łąkowej w Grodzisku panuje wielkopolski „porzundek”. Posesje schludne, spokój i leniwa cisza. Obraz zakłóca niszczejąca posesja, obstawiona święto – patriotycznymi symbolami. Jest obowiązkowa figurka papieża, posąg Chrystusa i Matki Boskiej. Są też stalowe prymitywne rzeźby, jedna z herbem miasta.

Dzieła powstały z prymitywnych już dziś narzędzi rolniczych, w stylu podhalańskiego rzeźbiarza Hasiora. Na ziemi leży drewniana rzeźba świętej, chyba, rodziny. Trochę taka upadła, jak zmurszałe posągi świętych pochowane w dziko zarośniętym ogródku. Strażnicy czasu minionego. Tylko łopocząca z okna firana jakby wabi do środka. Może to pułapka dla ciekawskich? Całość pokrywa bluszcz i dywan z niekoszonej trawy. Może chcą zasłonić staczanie się dawnej pracowni grodziskiego Hasiora do rangi ruiny?

            Mieszkał tu kiedyś jakiś ksiądz… – tak skwitowała ciekawość redaktora młoda dziewczyna, mieszkanka ulicy. Znak, że zaciera się pamięć o zmarłym w 2003 roku księdzu Zygmuncie Humerczyku. A dawna własność i losy dzieł kapłana można powiedzieć są alegorią życia człowieka. Rzeczy materialne z czasem tracą na wartości. Szczególnie po śmierci. Żyjesz tak długo, na ile o tobie pamiętają.

Z tego co wiem, część rzeczy została przekazana do muzeum rolnictwa w Szreniawie. Resztę po długim procesie spadkowym zabrała rodzina. W środku jest pusto, a budynek został zalany wodą, bo raz zimą popękały rury. Moim zdaniem wszystko nadaje się  rozbiórki, bo to częściowo z gliny zbudowane. Nikt tego nie będzie remontował jak kupi. Widziałem, że był wystawiony na sprzedaż, ale czy ktoś kupił… ? – mówi dawny znajomy księdza, który ubolewa nad losem domu.

            Ksiądz Zygmunt dla wielu był grodziskim celebrytą. Jego występ w bardzo popularnym kiedyś  tok show „MdM” w TVP, prowadzący przez Wojciecha Manna i Krzysztofa Maternę, tylko podkreślał jego charakter błyskotliwego i równego kapłana. Miał naturalny dar „piarowca”. Posiadał szerokie grono bezkrytycznych zwolenników, cichych „protektorów”, pobłażliwych przyjaciół, ale także milczącą partię przeciwników. Społecznościowe posty o księdzu uruchamiają kliki polubień i wspomnień. Ochów i achów… .

            Jakby nie oceniać na pewno wywierał wpływ na lokalną społeczność. Wnosił koloryt i pasję. Pełen energii, pod koniec życia walnie przyczynił się do powstania figury Chrystusa na placu św. Anny. To chyba będzie najtrwalsze jego dzieło. Inne, nie oszukujmy się, znikomej wartości artystycznej, niezbyt chciane, nawet przez proboszczów, pożre ząb czasu. Może da się uratować hasiorowe dzieła i umieścić gdzieś w izbie pamięci jako dowód na istnienie oryginała w sutannie? Tyle tandetnych, bezdusznych gadżetów za nasze podatki stoi w różnych miejscach. Te przynajmniej mają duszę i historię do opowiedzenia.

Andrzej M. Mańkowski

5 8 głosów
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Odnieś się w tym miejscu
Pokaz wszystkie komentarze