“Kogo jeszcze skrzywdził ksiądz Jerzy?” – grodziski wątek sprawy

            Poniedziałkowa Gazeta Szamotulska opublikowała wstrząsający artykuł pt. Kogo jeszcze skrzywdził ksiądz Jerzy. Tekst dotyczy księdza Jerzego P., który na parafii w Obrzycku i Wojnowicach, miał dopuścić się czynów pedofilskich wobec nieletnich.

Piotr, jedna z ofiar, po 25 latach zaczął  mówić publicznie o traumie dziecka molestowanego seksualnie. W lutym 2017 roku opisał nadużycia w liście do poznańskiej kurii, adresowanym na ręce arcybiskupa Gądeckiego. W marcu 2017 roku duchowny został odwołany z parafii w Brodnicy. Został umieszczony w wieku 62 lat w domu księży emerytów przy parafii pw. Ducha Świętego w Poznaniu. Poszkodowany zgłosił 23.05.2019 r. sprawę do nowotomyskiej prokuratury.

            Prokuratora w Nowym Tomyślu potwierdza – …takie zawiadomienie wpłynęło.

            Nie jest to pierwsze zgłoszenie do prokuratury. W listopadzie 2017 roku  sprawę zgłosiła sama kuria. Zarówno w pierwszym, jak i drugim przypadku nie podjęto działań, ze względu na przedawnienie.

            Przedawnienie w sprawach o pedofilię ma miejsce, gdy poszkodowany ukończy 30 lat. Do 2014 roku przedawnienie następowało po 5 – ciu latach od uzyskania pełnoletności.

Grodziski wątek sprawy

            Sprawa ma wątek grodziski, gdyż wspomniany duchowny był przez 4 lata proboszczem tutejszej parafii i kapelanem Dyskobolii. Trafił do Grodziska z Obrzycka. Wcześniej był w parafii pw. św. Brata Alberta w  Wojnowicach. Bezpośrednią przyczyną miały być właśnie oskarżenia o co najmniej „dziwne zachowania” wobec dzieci. Z informacji, jakie posiadamy, czyny te były zgłaszane do organów ścigania, m. in. przez nauczycielki szkoły podstawowej w Wojnowicach. Jednak wtedy nie podjęto działań śledczych – pytanie dlaczego?

            Pokrzywdzony w mediach społecznościowych opublikował materiały dotyczące zgłoszenia przestępstwa do poznańskiej archidiecezji. Sama publikacja jest szeroko relacjonowana przez mieszkańców Grodziska.

            Okazuje się, że już około dwa lata temu pojawiały się w mieście niesprawdzone informacje o oskarżeniach wobec byłego proboszcza. Jednak nikt do tej pory w Grodzisku nie zgłosił się jako pokrzywdzony przez „remontowego księdza”.

Przydomek „remontowy”, choć nie jedyny, został nadany ks. Jerzemu przez część byłych parafian. Odnosił się do jego talentu budowania i zdobywania funduszy na remonty. Zresztą niektórzy rozmówcy twierdzą, że sam się tak przedstawiał, tłumacząc swoje krótkie okresy proboszczowania.

            ….był zapalonym kibicem piłkarskim. Czasem widziałem jak siedział w szaliku na VIP- owskiej trybunie ze wszystkimi – mówi były uczestnik turniejów sportowych i znajomy prezesa zespołu piłkarskiego.

 Szok, ale coś słyszeliśmy?

Czy są ofiary w Grodzisku? Takie pytanie dzisiaj zadaje sobie wielu mieszkańców miasta, relacjonując informacje z mediów lub przywołując wydarzenia w pamięci.

Dla mnie to jest szok – powiedział były ministrant, do którego dotarliśmy.

            Był jednym z uczestników organizowanych przez księdza wyjazdów. A była to prężna działalność proboszcza, np. wycieczki do Grecji, Zakopanego, wyjazdy na mecze lub rowerem z Grodziska do Mielna. Nie widział jednak nic zdrożnego w głaskaniu, przytulaniu i niektórych zachowaniach proboszcza w stosunku do młodszych ministrantów. Ksiądz jednak na wyjazdach sypiał w jednym pokoju z podopiecznymi, ale to raczej dla obniżenia kosztów podróży… .

Również jest w szoku pani, która prosi o dyskrecję. Przecież jeszcze niedawno udzielał ślubów znajomym, czy przewodniczył ceremoniom pogrzebowym w Grodzisku. Oboje jednak przyznają, że już wtedy słyszeli o nieoficjalnych powodach przenosin księdza, gdyż „za bardzo zbliżył się do ministrantów”? Na czym polegało to zbliżenie?

            Inny nasz rozmówca z Grodziska wnosi do sprawy nowy wątek, a dotyczy on słów z dwuznacznym podtekstem wypowiadanych pod adresem dziewczynek. Gdy został upomniany, tłumaczył się podobno wyrażaniem w ten sposób „miłości bożej”.

            Z dziennikarskiego śledztwa wynika, że istnieją poszlaki, że w Grodzisku są również ofiary nadużyć. A przynajmniej bardzo „dziwnych” zachowań księdza, na które miały reagować niektóre matki, przychodząc na skargę do parafii, do proboszcza. Nasi rozmówcy ze względu na trudność sprawy i małe środowisko nie chcą się wypowiadać publicznie i zdradzać szczegółów. Tym bardziej, że sprawa jest bardzo traumatyczna i delikatna dla ewentualnych ofiar.

            Pan Piotr nawiązał kontakt z PGO24. Z rozmowy wynika, że poszukuje ofiar ks. Jerzego w powiecie grodziskim. Twierdzi z przekonaniem, że zachowania księdza były takie same jak w Wojnowicach; wyjazdy, wycieczki, opalanie się, itd. Wchodzenie z bliskie relacje z osobami publicznymi czy zamożnymi mogło zapewnić bezkarność.

Bronił arcybiskupa w kazaniach

            Okazuje się, że duchowny generalnie nie wzbudzał sympatii parafian. Do dziś emocjonalnie reagują na wyśrubowany cennik „usług duchowych” oraz zachowań nie przystających duchownemu na dachu plebani czy w biurze parafialnym. Często w ogłoszeniach parafialnych przytaczał sukcesy piłkarskie ministrantów z parafialnej drużyny.

            Wierni pamiętają także, że gorąco bronił w kazaniach, oskarżanego o seksualne molestowanie kleryków, arcybiskupa Juliusza Paetza. Wyrażał oburzenie na fałszywe pomówienia wobec kapłanów, jako części walki z dobrym imieniem kościoła i ich trudnej posługi. Natomiast niewdzięczni parafianie tworzą fałszywki na bożych posłańców – w takim mniej więcej duchu pamięta jego kazanie jedna z parafianek.

Obecnie oskarżany ksiądz jest odsunięty od posługi kapłańskiej. Toczy się wobec księdza  postępowanie administracyjne, a sprawa została zgłoszona do Watykanu. Może to skutkować przeniesieniem do stanu świeckiego.

Andrzej M. Mańkowski

Na zdjęciu fragment pierwszej strony poniedziałkowej Gazety Szamotulskiej

Wybrane dla Ciebie