“Jakaż to gwiazda świeci na wschodzie?”

„Wyobraźmy sobie teraz jakim mądrym i jakim dzielnym środkiem rozszerzania wiary i pobożności były takie pieśni, które nie tylko utrzymywały uczucie religijne, ale zarazem, zajmowały, bawiły, działały na wyobraźnię. Lud, który nie umiał czytać, ale który rad słuchał opowiadań, który rad śpiewał, a zabawić się, rozerwać się potrzebował, znajdował w takiej pieśni przyjemność, bawił się jak powiastką, a zarazem przyzwyczajał się i przywiązywał do osób i zdarzeń, o których ta pieśń mówiła. Święty Józef, Najświętsza Panna, pasterze mieli prawo obywatelstwa w jego wyobraźni. (…)

Kto bowiem przyglądał się uważnie kolędzie, ten musiał dostrzec, że jej właściwym przymiotem i jej największym wdziękiem, owszem samą jej istotą jest ta poufałość naiwna, z jaką mówi o Narodzeniu Pana Jezusa i o jego matce, z jaką nasz świat polski i wiejski przenosi w te odległe wieki i kraje. Ten koloryt lokalny polski tak niewłaściwie nadany betlejemskim scenom, to jest cały wdzięk naiwności kolęd, a poufałość, rozrzewnienie i jakaś prostota to jest ich piękność wyższa i wewnętrzna. Ci pasterze zbudzeni przez aniołów i spieszący do szopy, to nie są jakieś wschodnie Turki, Araby czy Żydy, ale istne polskie parobki; ta szopa jest taka sama jak każda stajnia przy każdej wiejskiej zagrodzie; i kto by dzieje Nowego Testamentu znał tylko z kolęd, ten mógłby myśleć, że Pan Jezus urodził się gdziekolwiek w Polsce, w pierwszej lepszej wsi; każda mogłaby dla siebie tę chwałę windykować, bo każda jest podobna jak dwie krople wody do tego Betlejem, jakie jest w kolędach. Żyje w nich cały ten wiejski świat, ze swoimi zwyczajami i stosunkami, uczuciami i sposobem mówienia, a ta wielka oryginalność, ta ze stanowiska literackiego największa wartość kolęd, jest skutkiem tego, że one nie były samą tylko czystą modlitwą, ale i opowiadaniem. To bowiem sprawiło, że ten wiejski poeta mógł sobie wyobrażać, owszem musiał, różne chwile wspomniane w ewangelii; musiał, żeby je opowiedzieć, rozwijać je i dodawać różne szczegóły, których tam nie ma, a że wyobrażać sobie mógł tylko po swojemu, tworzyć dalej na podstawie tego, co znał i widział, więc bez pytania kładł w swoje opowiadania wszystko, co widział u siebie na wsi, przeniósł w kolędę swój własny świat. Zaczęło się oddziaływanie ludu samego, a przynajmniej wiejskich poetów na rodzaj poezji podanej im początkowo przez kościół i rozwinęło się bardzo silnie. Pieśń zrazu religijna, nie prosząca, ale chwaląca zaczęła przyjmować w siebie coraz więcej pierwiastków świeckich i miejscowych, aż w końcu te wzięły górę nad świętymi. Każda kolęda robi takie wrażenie jak szopka, gdzie w głębi stoi wprawdzie żłóbek i Najświętsza Panna i św. Józef, ale na przodzie sceny rozmawiają żołnierze, chłopi i żydzi, niewiele się troszcząc o to, co w głębi. W kolędach na pierwszym planie są zawsze ci pasterze, ci parobcy i ich rozmowy nieraz bardzo długie. Narodzenie służy za tło, a obrazem jest polski świat, polska wieś ze wszystkim, co do niej należy: jest i mróz grudniowy i kożuchy i buty i czapki i różne domowe sprzęty i zapasy. Wszystko to poeta kolęd wprowadza w swoje pieśni, a nieraz i całą sobie znajomą naturę, wszystkie zwierzęta u nas żyjące występują tam pod tym pozorem, że i one idą składać swój hołd Nowonarodzonemu.

(…) Człowiek ubogi i prosty, znający okoliczności towarzyszące Narodzeniu Pana Jezusa, nie zastanawiając się i nie rozumując, czuje przecież instynktem, że to jego święto, jego tryumf, apoteoza ubóstwa, podniesienie go do godności i chwały, z jaką żadna na świecie równać się nie może, król Salomon w całym swoim blasku jest prochem i niczem przy majestacie i jasności Betlejemskiego żłobu. A tam w tej stajni ubogi jest tym, czym nie jest nigdzie indziej na świecie. Ostatni zawsze i trzymający się na ostatku, tu jest nie tylko równym najpierwszym, ale jest od wszystkich pierwszym.

(…)I człowiek ubogi to czuje…”

St. Tarnowski “O kolędach”

opublikowane w:

Studia do historii literatury polskiej

Wiek XIX Rozprawy i …

Kraków 1895

z Zasobów Biblioteki Uniwersytetu Harvarda

Wybrane dla Ciebie