Historia życiem pisana

Kontynuujemy cykl publikacji Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie dotyczący rodzicielstwa zastępczego. Dziś prezentujemy historię związaną z przyjęciem Szymka.

Chłopiec, ze względu na swoją niepełnosprawność, wymaga specjalistycznej opieki medycznej i rehabilitacji. Dziecko daje dużo szczęścia i radości rodzinie zastępczej, co rekompensuje trud wkładany w opiekę nad nim.

Pierwsze nasze spotkanie z Szymkiem nie było przypadkiem. Nasza dorosła córka pracowała w domu pomocy społecznej — gdzie zajmowała się opieką nad dziećmi niepełnosprawnymi. W jeden z weekendów, wracając do domu zabrała ze sobą Szymka.

I właśnie tak zaczęła się, nasza historia życiem pisana.

Szymuś coraz częściej bywał u nas w domu — początkowo tylko na weekendy. Spędziliśmy razem święta Bożego Narodzenia. Coraz ciężej było nam się rozstawać, cierpieliśmy wspólnie odwożąc małego z powrotem. On też, mimo że był jeszcze maleńki, bardzo nie lubił powrotu — co okazywał głośnym płaczem. Widok zamykanego, metalowego łóżeczka zakręcił w oku niejedną łzę.

W końcu pokochaliśmy małego na tyle, że podjęliśmy decyzję aby zostać rodziną zastępczą.

Po załatwieniu wszystkich formalności z wielką radością przywieźliśmy Szymka na stałe do domu.

Ja — czyli matka zastępcza przerwałam pracę i opiekuję się małym, gdyż wymaga całodobowej opieki. Szymuś jest chłopcem, który jest skrajnym wcześniakiem z dość dużą niepełnosprawnością. Nasza codzienność polega na jeżdżeniu na rehabilitację, często odwiedzamy różnych lekarzy specjalistów, aby pomóc Szymkowi w dalszym rozwoju psychicznym i fizycznym.

Szymuś mimo niepełnosprawności jest dzieckiem bardzo pogodnym.

Kiedy odbieramy go z rehabilitacji, od razu na jego twarzy pojawia się uśmiech.

Każdy nawet mały postęp, który robi Szymek jest dla nas na wagę złota.

Wniósł w nasze życie dużo pozytywnej energii. Każdego dnia dostrzegamy, jak mały przywiązał się do nas.

Z perspektywy czasu cieszymy się, że Szymek jest z nami i stał się członkiem naszej rodziny.

Wybrane dla Ciebie