Press "Enter" to skip to content

Grodziskich katów przypadki. Niesamowita historia autorstwa Jędrzeja Czechowskiego

Last updated on 2021-10-21

Historia grodziskich katów rozpoczyna się w XV wieku i trwa nieprzerwanie aż do lat 40. wieku XIX. W naszym mieście nazywano katów Mistrzami, a w pismach urzędowych Mistrzami Sprawiedliwości (z łacińskiego Minister Justitiae bądź Carnifex) lub – jak sami się podpisywali – ostrymi sędziami (z niemieckiego Scharfrichter).

Pochodzili oni głównie ze starych niemieckich rodzin emigrujących w poszukiwaniu pracy do Wielkopolski z Łużyc (Żytawa), Brandenburgii (Szprotawa), Czech, czy zniemczonego Śląska (Kłodzko, Góra Śląska).

Jako że miasto posiadało od samego założenia urząd wójta, czyli i wójtowski sąd dla spraw kryminalnych, posiadało zatem i prawo miecza (z łacińskiego ius gladii). Był to przywilej i zarazem prawo do wykonywania orzeczonych przez sądy miejskie wyroków śmierci. Świadczyło to o randze ośrodka, który na podlegającym mu obszarze miał pełną jurysdykcję, a miejscy przedstawiciele sprawiedliwości mogli ujmować, więzić, przesłuchiwać, a gdy było potrzeba torturować i ostatecznie wykonywać wyroki śmierci na przestępcach. Wszystko to sprawiało, że każdy potencjalny złoczyńca wiedział, że w tym mieście prawo znaczy prawo, a sprawiedliwość, sprawiedliwość.

By tak się stało, musieli znaleźć się egzekutorzy zasądzonych wyroków. W XIII i XIV wieku wyroki śmierci wydane przez sądy miejskie mogli wykonywać dawni skazańcy za cenę wolności, namiestnicy, a nawet osoby pokrzywdzone. Jednak od II połowy XIV wieku profesjonalizm zwycięża także w rzemiośle katowskim, dlatego powstaje zamknięta, tajemnicza i budząca do dziś grozę profesja kata. Znaczenie tej profesji podkreślało ówczesne pojmowanie sprawiedliwości i wymierzanej zgodnie z nią kary. Miała być ona surowa, zaspokajająca tzw. społeczne poczucie sprawiedliwości, a jednocześnie powinna być przy tym wychowawcza i dawać przykład oraz ostrzegać przed wejściem na drogę przestępstwa. Dlatego jej publiczne wykonanie przyjmowało często formę widowiska, spektaklu, po części by uspokoić wzburzone zbrodniami społeczeństwo, ale także by przywrócić ład moralny.

A zatem kaci prawie jak aktorzy musieli zagrać swe role, a wymagania były wysokie i choć – jak mówi powiedzenie – żaden skazany nie dorósł do stryczka, to wykonawca wyroku i zarazem reżyser egzekucji (będący w tym wypadku ucieleśnieniem sprawiedliwości) musiał przeprowadzić ją sprawnie, szybko, z zimną krwią i bezlitosną dokładnością. Znane są bowiem przypadki, gdy wzburzony nieudaną egzekucją tłum zlinczował kata, który nie potrafił jednym cięciem pozbawić skazańca głowy. A więc katem nie mógł być każdy, dlatego właśnie zaczęto rozwijać tę sztukę wymierzania kary albo jak mówili współcześni –niegodnego rzemiosła. Był to prawdziwy spektakl profesjonalnego zabijania przez profesjonalnie przygotowanych katów.

Posiadanie przez miasto takiego Mistrza było drogie, gdyż w wydatkach trzeba było uwzględnić jego pełne utrzymanie wraz z rodziną, zapłatę za wykonaną pracę z zapewnieniem całego warsztatu pracy oraz opłatę za przygotowanie miejsca straceń. Koszty te przekraczały możliwości miast większych niż Grodzisk. Obrazuje to fakt, że pod koniec XVI wieku w Wielkopolsce na stałe utrzymywały kata jedynie Poznań, Kościan i Kalisz. Szukając rozwiązań swoich problemów miasta mniej zasobne tworzyły związki, płacąc coś na kształt stałego czynszu (tzw. Zuchtgeld albo pecunia tortoris, czyli wynagrodzenie dla kata), by móc korzystać z usług mistrzów zatrudnianych przez najbogatsze ośrodki. Podobnie i Grodzisk, należąc już w XV wieku do związku osiemnastu wielkopolskich miast podobnej wielkości, płacił Poznaniowi czynsz, którego wysokość wynosiła 24 grosze, a w kolejnym wieku zawarł nową umowę na usługi kata z bliższym Kościanem.

Z czasem zasobność miast rosła, a wydawanych wyroków karnych było coraz więcej w związku ze wzrostem liczby ludności i konstrukcją nowożytnego wymiaru sprawiedliwości. Dlatego w II połowie XVII wieku rada miejska Grodziska postanowiła zatrudnić własnego kata. Od 26 lipca 1662 r. datuję powstanie w naszym mieście samodzielnego urzędu kata przez zatrudnienie na podstawie kontraktu stałego wykonawcy wyroków sądów miejskich – Krystyana Rauten Sztraph. Zamieszkiwał on wraz z rodziną, jak i wszyscy jego następcy,w domu utrzymywanym przez miasto, wykonując prace, do których został powołany, ale równocześnie prowadząc własne interesy.Grodziski kat obowiązków miał wiele; należało do nich przede wszystkim wykonywanie poleceń wójta i jego rady, następnie burmistrza i rady miejskiej oraz pisarza zasadniczo w zakresie realizacji wyroków sądów. Był jedyną osobą w mieście, która mogła w majestacie prawa więzić, przesłuchiwać, torturować i zabijać (zazwyczaj publicznie) skazanych na powieszenie, ścięcie, łamanie kołem, nabijanie na pal, darcie pasów z ciała i spalenie, choć na co dzień zwykle kat egzekwował karę uwięzienia, chłosty bądź wypędzenia, czyli tzw. wyświecenia skazańców winnych lżejszych przestępstw. Ponadto utrzymywał czystość na ulicy Kościelnej, chędożąc ją co sobotę, wyłapywał przy pomocy sług bezpańskie, wałęsające się i wściekłe zwierzęta, pobierał proste podatki od kobiet handlujących w podcieniach rynku oraz od wwiezionych do miasta wozów z drewnem, pilnował też porządku nocą. Mimo że brak jest znanych źródeł odnośnie Grodziska, kat mógł sprawować również „opiekę” nad grodziskimi pannami „nieciężkich obyczajów”, prowadząc (jak np. w Poznaniu) dom publiczny. Przynajmniej do momentu gdy zbulwersowani radni celem utrzymania należytego ładu moralnego, a być może i w trosce o bezpieczeństwo epidemiczne (by ograniczyć szerzenie się w mieście chorób wenerycznych), nakazywali wydalenie winowajców ze skutkiem natychmiastowym. Problemy takie były nieobce ówczesnym, o czym świadczą po pierwsze wykonane przez grodziskiego kata wyroki sądu miejskiego polegające na wydaleniu cudzołożnic, po drugie formułowane w większości statutów cechowych zakazy sprowadzania do domów nierządnic zarówno przez mistrzów jak i czeladników (cech szewski, garncarski etc).

Do dziś zachowało się przynajmniej siedem umów, jakie Grodzisk zawarł z pełniącymi tu urząd katami, w których określono ich obowiązki, prawa i warunki lokalowe, a jako że mieszkanie kata zwyczajowo umiejscowione było w samym obrębie umocnień miejskich lub nawet poza nimi, dlatego i w Grodzisku umieszczono je dość daleko, na obrzeżach nowego miasta, lokowanego po 1593 roku. Ulica, przy której mieszkali Mistrzowie, od najbardziej znanego lokatora aż do końca XVIII stulecia nosiła miano Kaciej. Według moich ustaleń, dom katowski najprawdopodobniej znajdował się w okolicach dzisiejszej ulicy Zielonej.

Jędrzej Czechowski

0 0 głosów
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Odnieś się w tym miejscu
Pokaz wszystkie komentarze