Grąblewo. Siwki reaktywacja tradycji.

Punktualnie o 13.00 w Grąblewie władzę nad wsią przejęły wielkanocne „siwki”! Barwny korowód pod czujnym okiem policjanta i gromady psotnych kominiarzy, ruszył odwiedzić mieszkańców.

Dziad z babą w rytm muzyki odwiedzają dom po domu, tańcząc gospodarzom. Kominiarze „murzą” sadzą – szczególnie co urodziwszą pannę. Podobno takie murzenie to „na szczęście”.

Chcemy, aby reaktywowała się tradycja Siwków – mówi Piotr Kaczmarek, strażak, współorganizator korowodu i członek rady sołeckiej.

Biżuteria dla kobiet - zobacz na Ceneo

Mieszkańcy Grąblewa po latach posuchy zdecydowali się ją odrodzić z należnym rozmachem. W korowodzie brało udział aż 14 młodych mieszkańców wsi.

Stara tradycja

           Praktycznie nikt nie wie skąd wzięła się ta wielkopolska i okołowielkanocna tradycja. Etnografowie tłumaczą zabawę jako symbol pożegnania odchodzącej zimy – siwy koń jako śnieg. W miejscowościach kultywujących ten zwyczaj, korowód ma różny charakter. Ale jedna rzecz jest taka sama  – „siwek” z konikiem. Czasem zabawie towarzyszy diabeł, niedźwiedź, inne siwki oraz lofry, zwane też boćkami lub konikami, Obowiązkowo lofry wyróżniają się biało – czerwonym strojem i batem w ręku. Współcześnie przebierańcy czerpią nawet z pop kultury. W korowodach nie brakuje więc Myszki Miki, Wuja Sama czy antyterrorysty.

Siwkiem nie byłem, bo zostawał nim najwyższy. Raz byłem przebrany za milicjanta, a raz byłem  kominiarzem – opowiada pan Joachim, dawny mieszkaniec Ptaszkowa, który brał udział w tradycji w latach 60 – tych. Korowód z Ptaszkowa odwiedzał wtedy okoliczne wsie: Lulin i Borzysław.

Już ojciec wspominającego, przed wojną, był kominiarzem, bo miał niezłego „biega” i dogonił każdego młokosa i krzyczącą pannę. Czasem „murzyny” murzyły twarz symbolicznie, ale częściej bardzo dokładnie. Szczególnie krnąbrnym podrostkom przeszkadzającym w korowodzie lub niezbyt hojnym gospodarzom. Gdyż za niewielką opłatą w naturze np. jajkami, pieniędzmi, czasem alkoholem lub plackiem, dziad z babą tańczyli przed gospodarzami.

Zebrane dobra i pieniądze dzielili po równo. W Ptaszkowie siwki jeszcze raz, dla pewności odejścia zimy, rozbiegały się po wsi w niedzielę zwaną „przewodnicą” /tuż po Wielkanocy/.

Zanikająca tradycja 

Tańczyłem jako baba ponad 40 lat temu, a Heniu, sąsiad, był siwkiem – wspomina z nostalgią pan Jacek Adamczak, mieszkaniec Snowidowa.

            Dziś nikt we wsi nie chodzi i nie „murzy”. Młodzi mają inne zabawy. Podobnie wyraża się Rafał, mieszkaniec Uścięcic. Kiedyś we wsi i pobliskich Wojnowicach tradycja była silna. Rozeszła się po świecie tamta młodzież, a młodsi nie podjęli pałeczki. W Ptaszkowie, wspomina pan Marek, który nie raz był kominiarzem, tradycja też robi trochę bokami. A jeszcze niedawno siwki to było święto wsi, na które specjalnie przyjeźdżali dawni mieszkańcy z dziećmi.

            Właśnie dlatego mieszkańcy Grąblewa, chcą odrodzenia i „nadania” rozgłosu starej zanikającej tradycji.

A2M/Fot. Facebook

Darmowa aplikacja na androida. Aktualne informacje i komentarze z PGO24 na Twoim smartfonie.Aplikacja PGO24

Polub PGO24 na Facebooku, aby być na bieżąco!