Fakty i mity o systemie wyborczym

Dyskusja na temat Jednomandatowych Okręgów Wyborczych jaka ma miejsce od kilku miesięcy rozpala emocje. Jednak poza merytorycznymi argumentami stanowiącymi za i przeciw temu systemowi wyborów obnaża również jak dla niektórych obowiązujący system jest niezrozumiały. Jak bardzo wielu spośród głosujących identyfikuje swoje poparcie na daną opcję polityczną z głosem oddanym na tzw. jedynkę czyli osobę występującą na pierwszym miejscu listy kandydatów przedkładanych w wyborach przez daną partię. Podkreślając, iż zbliżające się wybory parlamentarne odbędą się zgodnie z dotychczasowym, proporcjonalnym systemem wyborczym niniejszy felieton pragnę poświęcić przedstawieniu najważniejszych zagadnień właściwych dla tego systemu po to, by głos każdego wyborcy mógł być oddany świadomie na osobę, na którą w istocie chce zagłosować.

Pierwszym, najważniejszym i niezwykle często spotykanym mitem z jakim przychodzi mi się spotykać w trakcie spotkań z wyborcami jest błędne rozumienie istoty miejsca jakie kandydat zajmuje na liście wyborczej względem jego możliwości dostania się do Sejmu. Wielu rozumie je bowiem tak, iż skoro kandydat zajmuje dalekie miejsce na liście to nie ma szans na dostanie się do Parlamentu, gdyż najpierw Ci co są przed nim musieliby się do niego dostać. W związku z powyższym bardzo wielu z nich rezygnuje z uczestniczenia w wyborach, gdyż w swoim rozumieniu ich głos nie zostanie oddany na ich kandydata lecz przejdzie na tych, którzy zajmują wyższe miejsca na liście. Takie rozumowanie nie jest właściwe. Miejsce na liście wyborczej nie ma znaczenia w kolejności dostawania się do parlamentu liczą się głosy. Jeżeli dla przykładu w z danego okręgu do Sejmu z jednej listy dostaje się 4 kandydatów to jest to ta czwórka, na którą głosowało najwięcej osób, a nie osoby zajmujące miejsca od 1 do 4 na liście. Dobrym przykładem niech będzie tutaj moja pozycja z poprzednich wyborów, w których startowałem z miejsca
8 na liście, a zdobyłem 4 wynik.

Oczywiście miejsce na liście ma znaczenie, chociażby tylko dlatego, że wielu wyborców popierających daną partię polityczną dokonuje wyboru poprzez głosowanie na jedynki partyjne, ale nie przeceniajmy tego. Jeśli nasz kandydat zajmuje miejsce odległe to głos na niego oddany nie będzie głosem straconym. Zostanie mu bowiem przypisany i w przypadku, gdy poparcie dla danego kandydata osiągnie poziom wystarczający dostanie się on do Parlamentu, chociażby jego miejsce na liście było ostatnim.

Killion Munyama

Wybrane dla Ciebie