Eros, Czesia cenzorka i tajemnica miejsca nr 7/7. Thriller komediowy w grodziskim kinie!

Eros, Czesia cenzorka i tajemnica miejsca nr 7/7. Thriller komediowy w grodziskim kinie! 1

            Nigdy nie zapomnę, jak siedziałyśmy tylko we trzy; ja, kierowniczka kina pani Banachowa i ta kobieta, która tak krzyczała i zamiatała ulice? – Hojka, wszystkie płakałyśmy jak bobry. Nie pamiętam już tytułu filmu, chyba Trędowata, a może Wrzos, ale nasze ślozy będę już zawsze pamiętać… – wspomina grodziszczanka niezapomniany seans filmowy w dawnym kinie Wenus.

            Oprócz romantycznych chwil na seansach dochodziło do scen, których nie powstydziłby się niejeden reżyser thrillera komediowego.

Scena nr 1Łuk Erosa i Cenzorka

            W kinie zapadła grobowa cisza. Można było wyczuć jakieś narastające napięcie, bo na ekranie rozwijała się kolejna mocna scena erotyczna. W końcu rzecz działa się w kinie Wenus, znanej Bogini Miłości. Widzowie wstrzymali oddech i… nagle w ciemności odzywał się donośny głos…

Teee świnie jedne…! Bezwstydne! Wyłunczcie tyn film, wyłunczcie tyn film... – przerwała napięcie zagorzała kinomanka Czesława Hojka.

            Rozładowała napięcie, ale dostała szybką ripostę od grodziskiej kawalerki, która do kina chodziła nie tylko dla rozrywki filmowej, lecz czasem także alkoholowej.

Czecha! Czym ry…– rzucił brutalnie zawiedziony głos z ciemniej sali w towarzystwie rechotu.

Pani kierowniczko! pani kierowniczko! Te świnie jedne,te nadrachy, te pijoki, przyszły tu pić!

 Zadzwuńcie po milicję! Po milicję… .Pani kierowniczko… – odgryzała się zdenerwowana pani Czesława.

Salę rozświetliło mdłe światło, a wezwana kierowniczka powoli schodziła w dół, do grupy podejrzanych kawalerów. Z którymi prowadziła mniej więcej taki dialog :

Który to? – pyta stanowczo.

Nikt… – odpowiedzieli chórem kawalerowie.

A te puste butelki? – drąży i wskazuje na rząd przed pani Banachowa.

Nie nasze.. – orzekli zgodnie.

Chcecie, to po milicję zadzwonię… – straszy.

Nie, nie, nie trzeba… – łagodnieją.

            Mrugając okiem, cenzura działała nie tylko w naszych czasach. Bowiem klimat grodziskiego kina Wenus (dawniej Światowid) tworzyli także grodziscy widzowie.

Scena nr 2 – Mlaskanie „popcornu”

            Kierowniczka postała chwilę, uspokoiła panią Czesię, światła zgasły i …chyba już wszyscy na sali stracili fabułę Łuku Erosa. Nagle, w oczekiwaniu na kolejna gorąca scenę, ciszę przerywa nieznośny szelest papierka, a potem, …donośne i łapczywe mlaskanie.

Czecha, nie mlaskej tak… – pada złośliwie, wywołując salwę rechotu.

Pani kierowniczko…, po milicję… – sytuacja się powtarza.

Scena nr 3 – Ser i tajemnica miejsca nr 7 

            Samozwańcza cenzorka miała w zwyczaju przychodzić do kina z przekąską, ale chipsów nikt wtedy nie znał. Za kinowy popcorn służył żółty ser, której kinomance kroiły w kosteczkę sprzedawczynie ze spożywczaków na ul. Szerokiej. Przychodziła do kina długo przed seansami i zawsze siadała na miejscu nr 7 w siódmym środkowym rzędzie.

            Miejsce z nr 7 w siódmym rzędzie w kinie Wenus zapewniało najlepszą widoczność. Wiedzę tę posiadali wtajemniczeni kinomani i kierowniczka.  Miejsce dla zasłużonych, którzy na twardych siedzeniach wysiedzieli niejeden odcisk.

Scena 4 – Opowieści z sali

            Staliśmy ze szwagrem przez cały film, na górze sali. Ludzie siedzieli na schodach – tak wspominał seans w Wenusie  Ojca Chrzestnego w reż. Francisa F. Coppoli starszy pan.

Z historią mafijnej sagi konkurowało Karate po Polsku. Tuż przed stanem wojennym hitem był 2 godzinny dokument – Robotnicy’80. Mówiący o strajku 1980 roku i powstaniu solidarności z Lechem Wałęsą i Anną Walentynowicz na czele. Bilety na film rozprowadzane były w zakładach pracy, a przed kinem stały spore kolejki.

            Każdy październik był poświęcony sowieckiej propagandowej filmografii. Obowiązkowo dzieci szkolne zaliczały podwójne seanse – najpierw np. film „O dwóch takich, co ukradli księżyc” lub „Historia żółtej ciżemki”, by lżej strawić klasyczny ruski gniot wojenny np. „Gorący Śnieg”. Kilkuletnie dzieci uczyły się jak rozjeżdżać czołgami przeciwników.

Scena 4 – Eros, Bruce i Maks po wojnie

            Ból stanu wojennego łagodził Bruce Lee w Wejściu Smoka. Do tego stopnia, ze bilety sprzedawały koniki. Gołowąsy zaś podrabiały legitymacje szkolne 20 groszówkami, aby mieć choć 16 lat i przy niewinnej buzi, licząc na łaskę pani kierowniczki, zostać wpuszczonym na seans. Z Maksem bohaterem filmu Seksmisja było łatwiej, gdyż dozwolony był od 15 lat.  Salwy śmiechu z komedii o totalitarnym państewku kobiet łagodziły mieszkańcom czas niedoborów, choć normalnie w kolejce trzeba było wystać bilet jak przed sklepem z papierem toaletowym.

            Gdy na plakacie filmowym pojawiło się nazwisko Grażyny Szapołowskiej czy Marzeny Trybały to wiedz, że wizyta w kinie Wenus nabierała właściwego sensu. Gdyby nawet była to zapowiedź czytania książki telefonicznej przez aktorki, męska kawalerka tłumnie wypełniała salę.

A po kurażu w Dołku u Zagłoby kawalerowie komentowali fabułę i czekali na kolejny „łuk erosa”. Nad moralnością „kawalerów” czuwała samozwańcza romantyczka i cenzorka Czesława Hojka.

Ps. Jeśli ktoś chciałby podzielić się własnymi przeżyciami w kinie Wenus proszę o kontakt.

Reżyseria i scenariusz

Andrzej M. Mańkowski

0 0 głosuj
Ocena artykułu

Rozwój lokalnych mediów potrzebuje finansowania, Twoje wpłaty czynią nas niezależnymi i samowystarczalnymi. Dziękujemy.

Wybrane dla Ciebie

Opublikował: Andrzej Mańkowski

Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaz wszystkie komentarze
A2M
A2M
4 miesięcy temu

dla uzupełnienia klimatu kina Wenus, opowieść o Słoneczku, grodziskim oryginale.
Słoneczko jeden z gigantów sceny parkowej , który znietrzeźwiony pod sklepem przy wadze grubo +100 kg tańczył „Jezioro Łabędzie”. Baletował lepiej niż niejeden zawodowiec. Pewnego filmowego piątku Słoneczko z ekipą zasiedli przed ekranem. A że był tłum i duszno nawilżali gardła Kwiatem Jabłoni (taki cydr z jabłek tamtej epoki). Zaczął się film – wpada gościu z rozpylaczem Uzi i zaczyna strzelać do barmana. Barman uchyla się i kule roztrzaskują butelki trunków. Scena w zwolnionym tempie, leci szkło w kierunków widzów, leja się strumienie łyskaczy, aż wszyscy odchylają głowy z przerażenia, cisza, nagle odzywa się Słoneczko, prawie ze łzami, łamiącym się głosem na całą salę – kuuur…, tyle dobra się marnuje. Kino w ryk ze śmiechu. Słoneczko pozamiatał seans.

1
0
Co o tym myślisz? Prosimy o komentarz.x
()
x