Dzień Kobiet, czyli jak to striptizer sekretarza zastapił? I co z tego wynika?

Dzień Kobiet, czyli jak to striptizer sekretarza zastapił? I co z tego wynika? 1

            Dzień kobiet, dzień kobiet niech każdy się dowie,

            Niech żyją nam zdrowe, i panie, i mamy

            i woźna kucharka i nasza lekarka…

            To tekst szkolnej piosenki mającej kształtować socjalistyczną postawę najmłodszych obywateli Polski Ludowej. Odgrywana jest do dnia dzisiejszego w niejednym przedszkolu. Choć samo święto narodziło się dawno temu w USA, proklamowane przez Amerykańską Partię Socjalistyczną (sic!), miało szerzyć walkę o idee równych z mężczyznami praw dla kobiet, ruchy komunistyczne chętnie przygarnęły hasła dla swoich politycznych celów.

Kobieta tylko na cały etat

            W „komunie” Dzień Kobiet był jednym z najważniejszych świąt świeckich i… propagandowych. Sklepy świeciły pustkami, ale wystawy tuż po karnawale przypominały – Kwiatek dla Ewy, 8 Marca Dzień Kobiet. Kojarzył się z kolejkami po czerwonego goździka i świętującymi ochoczo zdrowie pań, chwiejącymi się na ulicach, panami.

            W każdym zakładzie pracy dyrektorzy i sekretarze partii komunistycznej zamieniali się w wodzirejów świeckiej tradycji. Podejmowali uroczyście pracownice, szczególnie przodownice pracy socjalistycznej: dobrym nudnym słowem, kwiatkiem, kawą, słodkim ciastem i winem, czasem upominkiem np. pończochami, które normalnie były na kartki.

Kobiety pracowały tylko do przerwy śniadaniowej, potem szły na akademię… – wspomina Joachim, pracownik poznańskiego „Ceglorza” w latach 70 – tych.

Dzień kobiet zakłady robiły na sali w domu kultury, kilka na dzień. Hucznie to wyglądało… – wspomina grodziski fotograf Tadeusz Hoffman, który był zapraszany, aby uwiecznić imprezy.

            Niestety wodzireje czasem narzucali dziwne kryteria, tego kto może świętować, pokazując tym samym absurd biurokratyczny ustroju.

Nic nie dostawałam, bo w spółdzielni mieszkaniowej na pół etatu pracowałam. Więc nic mi się nie należało… . – wspomina pani Felicja, 80 – letnia grodziszczanka.

Historia zdekomunizowanej fotografii

            Historia tego dnia, przypomina historię ilustrującego zdjęcia z okazji Dnia Kobiet. Pamiątka hucznego święta trafiła w kartonie po butach do wyrzucenia. Znaleziona, dostała ponowne „życie”, medialne.

            Podobnie ma się historia z samym świętem. Najważniejsze, obok 1 Maja i 22 lipca, święto propagandowe, które wraz z transformacją ustroju w 1989 popadło w niełaskę. Dla wielu był to relikt komunizmu przeznaczony do dekomunizacji, którego jednak żal się pozbyć, bo „czy się obchodzi, czy nie, każda kobieta chce być kiedyś doceniona”.

Nigdy nie obchodziłam tego święta, może ze dwa razy byłam na spotkaniu. Dla ciastka i kawy? Mama też nie chodziła na te spotkania przy kawie. Niektóre to specjalnie do fryzjera jechały – wspomina pani Genowefa Adam, była pracownica kombinatu PGR Ptaszkowo, która do dziś ma ambiwalentny stosunek do tego dnia.

Nie obchodzę, ale lubię dostawać kwiaty… – mówi przewrotnie grodziska właścicielka małej firmy.

Bardziej do mnie to święto przemawia niż Walentynki – osądził szef dużej grodziskiej firmy.

            Słowa te tłumaczą dlaczego dawny dzień rozdawnictwa damskich pończoch, kojarzony z gospodarczym upadkiem poprzedniego systemu, mimo wszystko przetrwał. Po krótkim pobycie w politycznym czyśćcu, ma się całkiem dobrze. Pewnym tropem są sarkastyczne słowa grodziskiego samorządowca, że –  łatwiej zdekomunizować pomnik, niż komunistyczne święto (potencjalnych wyborców – przyp. red.) – mamy obraz, dlaczego święto ma się dobrze. I będzie miało.

            Dzisiaj nawet potężna zagraniczna firma z Nowego Tomyśla organizuje dla swoich pracownic imprezę z częścią artystyczną. Zadowolona pracownica to wydajna pracownica, choćby raz w roku.

Jak striptizer sekretarza zastąpił

            Parę dni przed 8 marca producent aut zaprasza panie do salonu na „niezłe ciacho” w towarzystwie swoich produktów. Sieć marketów zaprasza na „truskawkowe smaki”, a duża firma piekarska z Grodziska oferuje specjalne torty. Poznański klub zaprasza na imprezę z bojową drużyną umięśnionych Army of Love. Wstęp na pokazy mięśniaków tylko dla pań, bilet po 30 złotych, dozwolone od lat 21!

             Dawnych przaśnych towarzyszy sekretarzy zastąpili striptizerzy i… samorządowcy. Przodownice pracy przemieniły się w przodownice wyzwolonej zabawy. Nie muszą już stać w kolejce po parę pończoch i słuchać bajania o socjalistycznym (nie)postępie. Zaczęły konsumować równouprawnienie po nowemu i po swojemu. Trochę wyuzdanie, komercyjnie, ale za własne pieniądze. Ale czy to równouprawnienie praw?

            Jak Polska długa i szeroka imprezy z udziałem męskich striptizów podbijają Dzień Kobiet. Nawet do małych miejscowości dotarli striptizerzy, co nie uszło uwadze lokalnych włodarzy. Towarzysze sami się wybierali, a włodarzy lud, więc… Szczególnie od czasów bezpośrednich wyborów na urzędy i napływu funduszy unijnych.

Nie ma wierniejszego wyborcy niż doceniona kobieta. Narodziła się nowa świecka tradycja z koncertami i występami. Przemówienia wójtów często przypominają bajania towarzyszy sekretarzy, ale koncert i zabawa np. w stylu hawajskim, kowbojskim, a szczególnie poczucie docenienia, zrekompensują nudę nowomowy.

            Tylko czy o takie poczucie wartości chodziło kobietom, które kiedyś miały odwagę zawalczyć o swoje prawa wyborcze ustanawiając Międzynarodowy Dzień Kobiet?

Andrzej M. Mańkowski

0 0 głosuj
Ocena artykułu

Rozwój lokalnych mediów potrzebuje finansowania, Twoje wpłaty czynią nas niezależnymi i samowystarczalnymi. Dziękujemy.

Wybrane dla Ciebie

Opublikował: Andrzej Mańkowski

Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaz wszystkie komentarze
Patryk
Patryk
6 miesięcy temu

Hahaha dobry artykuł! Ironicznie napisany 😉

1
0
Co o tym myślisz? Prosimy o komentarz.x
()
x