Drzewa wciąż przegrywają

Drzewa wciąż przegrywają 1

Obserwując dorodne, wycięte, leżące pokotem drzewa wzdłuż przebiegającej przez powiat grodziski drogi krajowej nr 32 można śmiało zastanawiać się nad sposobem prowadzenia gospodarki terenami zielonymi. Temu zagadnieniu poświęcony jest najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli, który zawiera przygnębiającą konstatację, że w Polsce drzewa wciąż przegrywają z nowymi osiedlami, galeriami handlowymi i parkingami, bo wielu samorządowców na pierwszym miejscu stawia interes inwestorów, lekką ręką zgadzając się na wycinkę drzew.

Niestety sadzone w ramach kompensacji nowe drzewa często są niskiej jakości, a niezabezpieczone i niepodlewane – szybko obumierają. NIK zwraca również uwagę, że samorządy bez wystarczających przesłanek, umarzają inwestorom opłaty za wycięte drzewa.

NIK zbadała problem zadrzewienia i stwierdziła, że w polskich miastach brakuje inwentaryzacji terenów zielonych. Nikt nie wie dokładnie, ile drzew i jakie gatunki rosną na terenach miast. To z kolei utrudnia ich skuteczną ochronę. Choć burmistrzowie i starostowie dysponują instrumentami prawnymi dla zapewniania dostatecznej ochrony drzew, szczególnie np. w przypadku budowy, mając w swoich kompetencjach: planowanie i zagospodarowanie przestrzenne, wydawanie zezwoleń na usunięcie drzew, ustalenie kompensacji przyrodniczej oraz wydawanie decyzji o pozwoleniu na budowę – korzystają z nich w ograniczonym zakresie. Ponieważ decyzje zezwalające na wycinkę drzew są decyzjami uznaniowymi, urzędnicy w toku prowadzonego postępowania muszą ważyć sprzeczne interesy – z jednej strony ochronę przyrody, z drugiej rozwój miasta i interes inwestora.

Zdaniem NIK samorządowcy przedkładali interesy inwestorów ponad interes społeczny, jakim jest ochrona przyrody. W większości prowadzonych postępowań opierano się głównie na dowodach przedłożonych przez inwestorów. Sami urzędnicy nie badali wartości przyrodniczej drzew, ani nie rozważali rozwiązań alternatywnych, np. zmiany projektu inwestycji, tak by drzewa zachować. Na 201 zbadanych przez NIK inwestycji, w obrębie których znajdowało się 25 377 drzew, urzędnicy odmówili zezwolenia na wycięcie tylko 59 drzew (0,2 proc.), a inwestorzy otrzymali zezwolenia na wycinkę niemal we wszystkich przypadkach, których dotyczyły wnioski – aż 24 817 drzew (część nie wymagała zezwolenia, w części inwestorzy korygowali liczbę drzew do wycięcia).

Według NIK zezwolenia na usunięcie drzew wydawano zgodnie z przepisami ustawy o ochronie przyrody, jednakże postępowania te często były prowadzone nierzetelnie. Co prawda urzędnicy przeprowadzali oględziny drzew na terenie budowy (w 92 proc. badanych przypadków), ale dokumentację fotograficzną sporządzono już tylko w 30 proc. przypadków. Biegli w zakresie oceny stanu drzew zostali powołani zaledwie w dwóch przypadkach (1 proc. spraw). Z kolei rozprawy administracyjne, podczas których uzgadnia się interesy stron, przeprowadzano jedynie w Krakowie.

Najczęściej wykorzystywaną  formą kompensacji za wycięte drzewa, jaką urzędnicy nakładali na inwestorów, był obowiązek nasadzenia nowych drzew. W zamian za usunięte 24 817 drzew inwestorzy posadzili 23 332 nowych (94 proc.). W miastach ogółem posadzono nawet więcej drzew niż wycięto (109 proc.), w powiatach nieco mniej. Bez jakiejkolwiek kompensacji wycięto tylko niespełna 3 proc. drzew. W większości miast i powiatów obowiązywała zasada „jedno za jedno”: za jedno usunięte drzewo inwestor miał obowiązek posadzić jedno nowe. Ale zdarzały się też przypadki, w których nakazywano posadzenie większej liczby drzew.

Mimo tak optymistycznych liczbowo wyników w ocenie NIK jakościowa skuteczność kompensacji przyrodniczej jest niska. W związku z tym istnieje ryzyko, że zasoby przyrodnicze miast ulegać będą powolnemu, ale systematycznemu zmniejszaniu. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że inwestorzy kupują sadzonki słabe i niskiej jakości, a w dodatku – już nasadzone – pozostawiają bez odpowiedniej opieki: niezabezpieczone i niepodlewane. Przepisy ustawy o ochronie przyrody nie określają warunków, jakie powinno spełniać nowo sadzone drzewo: nie precyzują ani jego gatunku, ani wieku, ani rozmiarów. W efekcie oferowane przez inwestorów sadzonki były często złej jakości: za słabe i zbyt młode by się przyjąć i rzeczywiście zastąpić wycięte drzewa. Młode drzewka niedopasowane do otoczenia i panujących warunków często obumierały. Ponadto NIK zwraca uwagę, że brak możliwości określenia wieku nowego drzewa może prowadzić do sytuacji, że wbrew założeniom kompensacji, także ono zostanie w bliższej lub dalszej przyszłości usunięte. I to dużo bardziej bezproblemowo, bez powiadamiania urzędników, ponieważ drzewa, których wiek nie przekroczy 10 lat można wycinać bez zezwolenia.

W ramach rekompensaty urzędnicy za wycięte drzewa mogli także naliczać opłaty – w skontrolowanych miastach i powiatach w sumie naliczono ponad 51 mln zł odszkodowań (w miastach 24,7 mln zł, a w powiatach 26,4 mln zł). Realnie jednak do samorządowych kas wpłynęło tylko 5 proc. ustalonych opłat (ok.2,5 mln zł), bo płatności często odraczano – na trzy lata od daty wydania zezwolenia pod warunkiem posadzenia nowych drzew. Jeżeli nowe drzewo zachowało żywotność powyżej trzech lat, opłaty były umarzane. W ocenie NIK urzędnicy często zbyt pochopnie i bez należytego sprawdzenia wszystkich przesłanek, decydowali o umarzaniu opłat za usunięcie drzew. Bardzo szeroko stosowano także jeszcze inną możliwość – zwolnienia z opłat bez żadnych warunków. W przypadku ponad 16 tys. drzew (65 proc.) przy wydawaniu zezwolenia na wycięcie odszkodowań w ogóle nie naliczono. Jest to o tyle niekorzystne, że naliczona opłata jest formą gwarancji w przypadku, gdyby inwestor drzew „rekompensujących” nie posadził. Jeśli zastosuje się procedurę zwolnienia – takiego zabezpieczenia nie ma, bo nie ma kwoty, którą można by wyegzekwować jako rekompensatę za wycięte drzewa i nieposadzenie nowych. NIK zwraca także uwagę, że większość inwestorów sadziła drzewa ze sporym opóźnieniem, już po wyznaczonym przez urzędników terminie. W dodatku urzędnicy w ponad połowie spraw nie sprawdzali nawet, czy nowe drzewa rzeczywiście zostały posadzone, zadowalając się jedynie oświadczeniem inwestora (zdarzało się, że nie było nawet takiego oświadczenia). Nowe nasadzenia częściej sprawdzano w miastach (75 proc.), niż w powiatach (jedynie 17 proc).

W kontrolowanych miastach w latach 2010-2013 łączne wpływy z tytułu opłat i kar za usuwanie drzew i krzewów wyniosły prawie 24 mln zł, a wydatki na utrzymanie terenów zielonych ponad 88 mln zł (w tym budowanie placów zabaw, ścieżek itp.). Zdaniem NIKniskie wpływy z opłat lub kar za usunięcie drzew świadczą o tym, że wysokość opłat z tego tytułu nie stanowi bariery dla wycinania drzew przez inwestorów.

Miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego w gminach, a także decyzje o warunkach zabudowy, nie precyzowały w jaki sposób należy postępować z drzewami, jeżeli kolidują z planowanymi inwestycjami. Decyzje o pozwoleniu na budowę i załączone do nich projekty budowlane nie zawierały (choć powinny) inwentaryzacji istniejących zadrzewień i planowanego układu zieleni lub odnosiły się do nich bardzo ogólnie. Pracownicy urzędów zajmujący się planowaniem przestrzennym nie współpracowali z osobami zajmującymi się wydawaniem zezwoleń na usunięcie drzew (taka współpraca istniała jedynie w Urzędzie Miasta Krakowa). Zdaniem NIK zacieśnienie współpracy pomiędzy tymi działami pozwoliłoby na wypracowanie spójnych i kompleksowych zaleceń dla inwestora już na etapie wydawania decyzji o warunkach zabudowy i pozwoliło ochronić jak największą liczbę drzew.

NIK zwraca uwagę, że obowiązujące przepisy ustawy o ochronie przyrody nie precyzują, na jakim etapie procesu inwestycyjnego powinno być wydane zezwolenie na niezbędne usunięcie drzew. Najczęściej o wydanie zezwolenia inwestorzy starają się i otrzymują je jeszcze przed rozpoczęciem inwestycji. Jest to o tyle nieracjonalne, że projekt budowlany wraz z projektem zagospodarowania terenu powstaje dopiero w postępowaniu o wydanie decyzji o pozwoleniu na budowę i właśnie te dokumenty powinny stanowić podstawę do wydania zezwolenia na usunięcie drzew oraz ustalenia właściwej kompensacji przyrodniczej.

Wnioski

Aby skuteczniej chronić drzewa w trakcie realizacji inwestycji konieczna jest zmiana ustawy o ochronie przyrody, w szczególności zapisów dotyczących ustalania i egzekwowania kompensacji przyrodniczej.

Ponadto zdaniem NIK, aby proces kompensacji nie był jedynie urzędniczą formalnością, ale aby przynosił spodziewane efekty, szczegółowego uregulowania wymaga kwestia warunków, jakie nowo sadzone drzewa powinny spełniać (m.in. określenia gatunku drzewa, jego wielkości, wieku). Ważne jest również precyzyjne dookreślenie, w jakich miejscach i o jakiej porze roku należy drzewa sadzić, tak by miały szansę się utrzymać.

0 0 głosuj
Ocena artykułu

Rozwój lokalnych mediów potrzebuje finansowania, Twoje wpłaty czynią nas niezależnymi i samowystarczalnymi. Dziękujemy.

Wybrane dla Ciebie

Opublikował: PGO24

Subskrybuj
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Pokaz wszystkie komentarze
Grodziszczanin
Grodziszczanin
5 lat temu

W wielu przypadkach były to stare i niebezpieczne dla kierowców drzewa jak np. te na wysokości Motelu XXI w. w Grodzisku.

666
666
5 lat temu
Reply to  Grodziszczanin

Pewnie tak jest. W Grodzisku z pewnością to wszystko inaczej wygląda. Troskę o zieleń widać na każdym kroku nie można powiedzieć, że nie. Aleja osiemnastolatków, sad młynarza, park to oczywiste przykłady dbałości o zieleń. Zmiany w prawie musza jednak nastąpić, bo nie może być tak, że na urzędnika nakłada się odpowiedzialność uznania danego drzewa za stare i niebezpieczne dla kierowców, bez podparcia decyzji fachową ekspertyzą.

grox2
grox2
5 lat temu

Rozumiem usuwanie topól, ale inne drzewa w mieście? Mieszkam w okolicy, gdzie drzewa wycięto i tak się zastanawiam, czy ktoś pytał mieszkańców? Nikt, a większość sąsiadów twierdzi, że zmiejszały natrętny hałas dobiegający z ulicy. W Grodzisku drzewa są okaleczenia na wielką skalę. Niektóre odrosną, ale np. brzozy czy buki? Wątpię. Nie od dziś wiadomo, że pan Szymanski nie lubi drzew, szczególnie tych których nie posadził. Niestety, wiele czasu upłynie zanim urosną posadzone drzewa.

anty
anty
5 lat temu

Ludzie nie maja pojecia jakie szkody wyrzadza sie wycinaniem duzych drzew.A wichry, nawalnice to nic innego jak wynik tej wycinki. Ale to trzeba zrozumiec. U nas obecnie jest promowana teoria zagrozenia ze strony drzew.A nic o korzysciach, wielokrotnie przewazajacych na ich rzecz .

taxus
taxus
5 lat temu

Radze wszystkim przeciwnikom starych drzew ( w tym urzednikom) przeszkolic sie na portalu ratujmy staredrzewa.pl. Poznaja role starych drzew i przestana sie moze chwalic iloscia mlodych drzewek, ktore sadza, a ktore spelnia taka role za dziesiatki lat ( chyba, ze je sie wytnie)

5
0
Co o tym myślisz? Prosimy o komentarz.x
()
x