Press "Enter" to skip to content

Dodatkowe 735 tys. niosek dzieli Wioskę. Co z wodą, nocnymi konwojami i szambami?

          W Wiosce budują fermę na milion niosek, razem będzie 3 miliony. A przecież już teraz smród jest nie do zniesienia. Tiry nocami rozjeżdżają drogi, hałas i szum jest taki, że ludzie mają dosyć… – w tak alarmistycznymi tonie otrzymaliśmy wiadomość od czytelnika (dane do wiadomości redakcji). Cyfry robią wrażenie i nie dziwi, że wywołują bunt. Sprawę najlepiej sprawdzić na miejscu.

            W drodze z Rakoniewic do wsi widać piękne nowe domy. Wioska wita odrestaurowanym pałacem i miasteczkiem dla dzieci, które widać, szykuje się do otwarcia. To inwestycja sołtysa Bogdana Schulza. Jak się okaże, także lidera przeciwników rozbudowy, tak twierdzą miejscowi.

Smrodu nie czujemy, ale…

            Starszy pan nie podejmuje rozmowy. Kieruje nas do wiejskiej klubo – kawiarni. Spotykamy tam paru klientów. Okazuje się, że rozmówcom rozbudowa fermy „o milion” nie przeszkadza. Dlaczego? Ludzie mają pracę. A ilu miejscowych pracuje? Z 10 osób… . Później sołtys powie, że zatrudnionych jest „tylko” 12.

Jeden z zebranych opisuje obrazowo, dlaczego niektórym przeszkadza ferma.

            Teraz wszyscy protestują, gdy chcą postawić maszt z anteną, ale prawie każdy nosi po 3 komórki w kieszeni… Każdy chciałby taniego mięsa, jaj, ale nikt chce fermy – nasuwają się wnioski.

            Rozmówcy zaznaczają, że nie są powiązani z „kurami”. Nawet nie znają właściciela. Pytani o petycję przeciw rozbudowie, od razu mówią, żeby udać się do sołtysa. On jeździł po wsi i zbierał podpisy. Miał zebrać ponad 60. Według nich, gdyby właściciel fermy zbierał podpisy „za”, to też by ludzie podpisali. A co z rozjeżdżanymi nocą drogami? Przecież to setki kursów ciężarówek? Gdyby tak bardzo przeszkadzał ludziom hałas, to ci z bloków sprzedaliby swoje mieszkania, a przecież właściciel chciał je odkupić? – dedukują.

            Co z wodą? Logiczne, że 3 miliony niosek będzie zużywać sporo zasobów? Wysychające studnie, w rozmowie z sołtysem, okażą się jedną z przyczyn protestu. We wsi mamy wodociąg z Jabłonny… – mówi pan stojący za barem. Ale co będzie, jeśli ujęcie wyschnie przez fermę? Woda nie bierze się z wodociągów. Pytanie trochę zaskakuje…

            Na hasło smród, nasi rozmówcy mówią, że nie czują smrodu, gdyż wiatry wieją najczęściej z zachodu. Więc do wsi nie docierają – słyszymy. A nawet jak się pojawi, to im nie przeszkadza. W końcu to wieś rolnicza. Gorszym problem we wsi, zdawkowo przedstawianym w rozmowie, są pompowane szamba. I fetor, jaki wywołują.

            Bardziej przydałby się kanalizacja… – mówią. A może właściciel fermy „zasponsorowałby” budowę kanalizacji w Wiosce? Rozmówcy odnoszą się sceptycznie do sugestii. Nie wierzą, że przedsiębiorstwo może im pomóc w tej kwestii. Takich, problemy miejscowych raczej nie interesują… – w domyśle. Dziękując za wysłuchanie swoich racji, choć jak się okazuje, większość mieszkańców jest przeciwko rozbudowie („tak z 60%”). Trudno jednak ustalić dokładnie ilu.

Sołtys spełnia wolę

Bogdan Schultz, sołtys Wioski, nie ma czasu na dłuższą rozmowę. Informuje, że petycja przeciwko rozbudowie o 750 tys. niosek wynikła z woli mieszkańców. Stoi za tym spora grupa i stwierdza, że ma prawie 3 krotnie więcej podpisów niż oceniali rozmówcy w klubie. Nie ukrywa, że osobiście również ma „dosyć tych smrodów”, tirów nocami, wysychających studni. Ekspresyjnie opisuje negatywny wpływ na inwestycje nie związane z rolnictwem. Wyraźnie akcentuje nieufność wobec inwestora, gdyż nie wywiązał się z poprzednich zaleceń środowiskowych. Chodzi o ochronny pas zieleni. Kto sprawdzi, gdy już otrzyma zgodę, jeśli teraz nie wykonał poprzedniej?

Milczenie inwestora

Kurniki w wiosce z daleka przypominają przyczajoną armadę lotniskowców pośród zieleni. Na przeciw droga zabudowana nowymi domkami. Mimo zimna i wiatru, w miarę zbliżania się czuć charakterystyczny zapach. Droga dojazdowa nie jest najgorsza, ale nie pierwszej młodości, wąsko i buja. Brama wjazdowa z zakazem fotografowania i czujną „wartą” tylko podkręcają wojskowe skojarzenia. Na miejscu nic się nie dowiemy. Pilnujący odsyła nas do Żylic pod Rawiczem.

            Fermy Drobiu Woźniak nie posiadają biura prasowego. Maila z pytaniami wysyłamy do działu ochrony środowiska i zarządu. Firma korzysta z dotacji unijnych, więc jedno z pytań dotyczy faktycznej ilości kur niosek w Wiosce? Czy rzeczywiście będzie ich blisko 3 mln? W kwestii liczb, trzeba mieć na względzie zmiany unijnych przepisów dotyczącej bardziej humanitarnej hodowli? Pytamy też o wodę i pas zieleni. Do czasu publikacji tekstu nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

            Z informacji urzędników gminy Rakoniewice wynika, że ferma złożyła wniosek o wydanie decyzji środowiskowej zwiększającej obsadę o 735 tys. sztuk. Nie potrafili odpowiedzieć – czy obecnie jest 2 mln niosek, czy w skali procesu produkcji?

            Według informacji przeciwników przemysłowej produkcji zwierząt, w Polsce nie istnieje prawna definicja „wielkiej fermy przemysłowej”. Prawo faworyzuje ich zdaniem inwestorów.                                    Jedyną metodą zapobiegania nadmiernego zabudowywania gmin „tuczarniami” jest plan zagospodarowania przestrzennego przyjmowany przez samorząd, w którym zawarto zakaz budowy tego typu obiektów. Planami objętych jest ok. 30% obszaru kraju.

Andrzej M. Mańkowski

Współpraca: Michał Szała

One Comment

  1. Uff Uff 2021-06-06

    Nie długo w okolicy będzie więcej ferm niż ludzi. Zeżrą nas szczury i uduszą smrody.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.