Czy warto wybrać szczoteczki elektryczne klasy premium?

Szczoteczki elektryczne zyskują w Polsce na popularności. I chociaż nie można jeszcze mówić o tym, że stały się one normą w naszych łazienkach, tak w porównaniu z sytuacją jeszcze sprzed kilku lat, faktycznie można mówić o większym otwarciu się Polaków na nowe, wydajniejsze sposoby mycia zębów. Wszakże szczoteczka elektryczna ma praktycznie same zalety, w porównaniu z tradycyjną, która jest po prostu tania.

W niniejszym artykule skupimy się na absolutnie topowej kategorii, jaką są szczoteczki klasy premium. Najlepsze z najlepszych, najdroższe z najdroższych, lecz w dalszym ciągu będące w pełni wartymi swojej ceny. Po przyjrzeniu się opinii naszych rodzimych użytkowników szczoteczek elektrycznych, wyłoniliśmy dwóch zwycięzców – najlepszą szczoteczkę soniczną oraz najlepszą szczoteczkę rotacyjną. Które urządzenia zasłużyły sobie na to miano? Zapraszamy do lektury!

Najlepsza szczoteczka soniczna klasy premium: Philips Sonicare DiamondClean

Szczoteczki soniczne mają to do siebie, że ciężko jest znaleźć pośród nich naprawdę słaby, beznadziejny wręcz produkt. To zaawansowana technologia, za którą zabrały się doświadczone firmy. I chociaż soniczne mycie zębów oferują nam różnorakie marki (znalazło się nawet miejsce dla Polaków, a konkretnie – SEYSSO), tak w czołówce dalej utrzymuje się prekursor, jakim jest Philips Sonicare. To właśnie Philips, na początku lat 90, przedstawił Amerykanom technologię sonicznego szczotkowania, która szybko zdobyła sobie entuzjastów, zaś z czasem trafiła także do Europy.

Zdziwi się jednak ten, kto po szczoteczkach sonicznych spodziewa się tego, co oferują szczoteczki rotacyjne. Już na sam start, w oczy rzuca się główka. Jest ona podłużna, nie odstająca kształtem od szczoteczki manualnej. Jej włosie nie porusza się na boki. Zamiast tego, włączona szczoteczka wprawia w ruch wibracyjny całą główkę. Efekt jest taki, że pod wpływem niezwykle szybkich wibracji (31 000 na minutę w przypadku wolniejszych modeli, dwukrotnie więcej u tych droższych) włókna szczoteczki generują fale dźwiękowe. To, co dzieje się dalej, to już czysta chemia – pasta nałożona na włókna przeradza się w gaz, który łączy się ze śliną w celu wytworzenia płynu z mikrobąbelkami, zawierającymi w sobie składniki aktywne wykorzystywanej pasty. Płyn ten przedostaje się z łatwością do wszystkich miejsc w jamie ustnej, nawet tych, do których nie dostaną się inne szczoteczki, i usuwa z nich resztki jedzenia oraz osad nazębny. Przekłada się to na naprawdę mocno odczuwalne uczucie świeżości oraz wygładzenie powierzchni zębów, nie mówiąc o znacznie mniejszym ryzyku wystąpienia próchnicy.

Opowiedzieliśmy już sobie o tym, jak działa szczoteczka soniczna ogólnie, czas zatem przyjrzeć się naszemu liderowi. Philips Sonicare DiamondClean pracuje z szybkością 62 000 ruchów na minutę, zaś napędza go wydajna bateria, zdolna do pracy przez 56 minut. Nie brzmi to może jakoś super na papierze, lecz w kontekście samych szczoteczek, jest to bardzo dobry wynik. Ponieważ myć zęby powinno się każdorazowo przez dwie minuty, każdego dnia będziemy korzystać z DiamondClean jedynie 4 minuty. Chyba, że sięgniemy po tryb wybielający lub będziemy współużytkować urządzenie z innym członkiem rodziny. Wtedy bateria będzie nam starczyć na krócej. Przy samodzielnym korzystaniu ze szczoteczki i trzymaniu się podstawowego trybu mycia, będziemy mogli korzystać z urządzenia przez dwa tygodnie bez konieczności ładowania.

W pilnowaniu czasu mycia zębów i zachowania ogólnej równomierności szczotkowania pomoże nam specjalny timer, który co 30 sekund będzie nas powiadamiać o konieczności przejścia do kolejnej z czterech części jamy ustnej. Ponadto, sama szczoteczka wyłącza się automatycznie po upływie zalecanych dwóch minut, dlatego nie musimy martwić się o zbyt długie lub zbyt krótkie szczotkowanie.
Philips Sonicare DieamondClean cechuje się też wysoką jakością wykonania. Wszystkie elementy zostały dokładnie spasowane, zaś sama szczoteczka nie brudzi się. Trzeba tylko pamiętać o tym, że trzpień, który łączy rączkę z podłączoną końcówką, lubi zbierać na sobie zaschniętą pastę, dlatego też warto jest go regularnie przepłukać wodą. Urządzenie jest przy tym bardzo ciche (50-60 db), nie zagłuszając nam tym samym tego, co mówią inni ani też nie budząc innych domowników z rana.

Szczoteczka posiada też pięć trybów pracy: standardowy, delikatny, wybielający, usuwający powierzchowne przebarwienia oraz masujący dziąsła. Każdy z nich wyśmienicie wykonuje swoje zadanie, aczkolwiek nie powinniśmy zbyt długo korzystać z trybu wybielającego – jego wysoka intensywność pracy może nam z łatwością uszkodzić szkliwo po przedłużonym stosowaniu.
Ogromnym atutem tej szczoteczki jest też zawartość zestawu, w którym znajdziemy kubeczek z wbudowaną ładowarką indukcyjną. Czas ładowania urządzenia wynosi 720 minut. Ponadto, nasza szczoteczka może nam też służyć w podróży, ponieważ w zestawie z nią znajdziemy też podręczne etui podróżne. Zostało ono wyposażone w ładowarkę USB, dzięki czemu urządzenie możemy ładować za pośrednictwem zarówno gniazdek elektrycznych, jak i włączonych komputerów.

Sama szczoteczka kosztuje około 650-700 złotych, zaś czteropak końcówek kosztuje około 100 złotych. Czyni to DiamondClean szczoteczkę dedykowaną bardziej tym osobom, które nie mają większych problemów z pieniędzmi. Więcej informacji na temat producenta Philips Sonicare znajdziemy na stronie https://szczoteczka-elektryczna.edu.pl/philips-sonicare/

Najlepsza szczoteczka rotacyjna klasy premium: Oral-B Genius 9000

Jeśli szczoteczki soniczne są dla nas zbyt drogie, lub nie możemy z nich korzystać ze względów zdrowotnych (paradontoza, odsłonięte szyjki zębowe) lub nawykowych, pozostaje nam zakup szczoteczki rotacyjnej, którą powszechnie w dalszym ciągu wiele osób nazywa też elektryczną (chociaż szczoteczka soniczna również należy do tej grupy). Szczoteczki rotacyjne są zauważalnie wolniejsze od sonicznych, aczkolwiek Oral-B Genius 9000 nie jest zwykłą szczoteczką rotacyjną. Jest to bowiem urządzenie rotacyjno-pulsacyjne, którego technologia stanowi zauważalne usprawnienie szczoteczek rotacyjnych. Szybkość podstawowych rotacji włosia wynosi tu 8800 ruchów na minutę – najszybciej pośród tego typu urządzeń. Dodatkowo, Genius 9000 wykonuje też 50 000 ruchów wibracyjnych na minutę. Pozwalają one na lepsze dociśnięcie włosia do szkliwa, a co za tym idzie – na skuteczniejsze usuwanie osadu z jego powierzchni.

Głównym atutem szczoteczki Genius 9000, oraz powodem, dla którego właśnie tak ją nazwano, jest rozbudowana aplikacja na urządzenia mobilne. Za jej pomocą, możemy podglądać wnętrze naszej jamy ustnej podczas mycia, przejrzeć statystyki szczotkowania w celu oceny naszej techniki oraz zasięgnąć porady profesjonalnego stomatologa. Program ten pomoże nam też dobrać produkty Oral-B do jak najskuteczniejszego uzyskania pożądanych wyników.

Kolejną istotną cechą szczoteczek Genius jest SmartRing. Jest to podświetlany pierścień na obudowie, którego kolor możemy dobrać sobie sami. Pełni on jednocześnie funkcję czujnika nacisku, który zapali się na czerwono, gdy zbyt mocno przyciśniemy szczoteczkę do uzębienia. Ponadto, szczoteczkę wyposażono też w dwa czasomierze, które opisaliśmy powyżej, podczas omawiania Sonicare DiamondClean. Urządzenie oferuje nam też aż sześć trybów pracy, dzięki czemu każdy będzie w stanie dostosować je do swoich potrzeb.

Szkoda tylko, że jakość wykonania tego urządzenia budzi mieszane uczucia – z jednej strony, wszystko zostało spasowane idealnie i wygląda stylowo, lecz z drugiej – plastik i guma to materiały, które bardzo łatwo się brudzą i niestety widać to już po kilku szczotkowaniach z użyciem Geniusa. Szczoteczka pracuje też nieco głośniej, niż urządzenie Philipsa.
Zadowala za to zawartość zestawu – znajdziemy tu aż cztery zróżnicowane końcówki, idealnie współgrające z różnymi trybami pracy, oraz etui i ładowarkę indukcyjną. Wszystko, czego potrzeba do należytego korzystania z urządzenia.
Samo urządzenie nabędziemy za około 530-600 złotych, zaś dwupak końcówek można nabyć nawet za 30 złotych. Jest to więc bardzo dobry wybór dla tych, którzy cenią sobie niedrogą eksploatację szczoteczki. Pomimo swoich wad względem sonicznego lidera, produkt Oral-B w dalszym ciągu reprezentuje sobą najwyższą klasę, jaką mogą nam zaoferować inteligentne szczoteczki.

Jaki typ szczoteczki jest lepszy?

Jeśli porównacie sobie możliwości obu szczoteczek, zapewne sami domyślicie się, co sądzi na ich temat publika. Tak, szczoteczki soniczne uchodzą obecnie za najwyższy standard mycia zębów. Nie oznacza to oczywiście, że zwykłe szczoteczki rotacyjne są kompletnie bezużyteczne – w dalszym ciągu oferują nam one znacznie lepszą ochronę zębów, niż modele manualne. Co więcej, wiele osób wykazuje tendencję do bardzo intensywnego mycia zębów, dociskając szczoteczkę do szkliwa i szorując nią bardzo mocno. Nie jest to prawidłowe postępowanie, ponieważ sprzyja ono erozji szkliwa oraz podrażnieniom dziąseł, które z czasem mogą nawet doprowadzić do ich cofania się.

Co więcej, badania wykazują, że szczoteczka soniczna ściera szkliwo w stopniu dwukrotnie mniejszym, niż manualna, zaś korzystanie z niej jest szczególnie zalecane osobom ze startymi zębami, obnażoną zębiną oraz ubytkami erozyjnymi. Dużą rolę odgrywa tu też szybkość urządzenia – zwykłą szczoteczką wykonamy co najwyżej 200 ruchów na minutę. Przy 8800 u szczoteczki rotacyjno-pulsacyjnej i 31 000/62 000 szczoteczki sonicznej, jest to wręcz żałosny wynik. Sprawia to, że osad z zębów trudniej jest usunąć w ciągu dwóch minut, podczas gdy szczoteczki elektryczne z łatwością sobie z tym radzą. Szczoteczka manualna jest też trudniejsza w użyciu, ponieważ wymaga ona od nas znajomości prawidłowych ruchów nadgarstka. Tymczasem szczoteczki elektryczne oczyszczają nasze zęby niemal automatycznie, my musimy jedynie powoli przesuwać je wzdłuż zębów.

Co więcej, badania wykazały też, że szczoteczki soniczne lepiej radzą sobie z usuwaniem osadów po kawie tudzież herbacie, a co za tym idzie, wybielanie za ich pomocą przebiega znacznie sprawniej. I chociaż ze szczoteczek tego typu nie mogą korzystać osoby z paradontozą lub odsłoniętymi szyjkami zębowymi (fale dźwiękowe mogą sprawić, że zęby po prostu wypadną), tak plomby i wypełnienia pokroju mostków tudzież implantów jak najbardziej nie stanowią żadnych przeciwwskazań do korzystania ze szczoteczki sonicznej. Jeśli jednak cierpimy na paradontozę, lub nasze szyjki zębowe zostały odsłonięte, szczoteczka rotacyjno-pulsacyjna będzie dla nas bardzo trafnym wyborem.

Warto tu jednak zaznaczyć, że chociaż generalnie szczoteczki soniczne są uznawane za lepsze, nie ma generalnej zasady, która uczyniłaby tę opinię faktem. Szczoteczki rotacyjne również są bardzo dobre, stanowiąc obecnie podstawę mycia zębów. Wszystko zależy przede wszystkim od naszych preferencji.

Jakie inne szczoteczki polecamy?

Panasonic EW1031S845 – podstawowa szczoteczka soniczna, adresowana tym, którzy szukają czegoś z niższej półki cenowej. To kosztujące około 200 złotych urządzenie wykonuje około 26 000 ruchów na minutę, oferując tylko jeden tryb pracy.

SEYSSO Professional – urządzenie naszej rodzimej firmy może się pochwalić trzema trybami pracy (podstawowym, delikatnym i wybielającym). Jak na tańszy produkt jednak przystało, gorzej idzie mu z usuwaniem płytki nazębnej, zaś sama rączka nie jest tak wygodna w trzymaniu, jak w przypadku Sonicare.

Kolejną istotną cechą szczoteczek Genius jest SmartRing. Jest to podświetlany pierścień na obudowie, którego kolor możemy dobrać sobie sami. Pełni on jednocześnie funkcję czujnika nacisku, który zapali się na czerwono, gdy zbyt mocno przyciśniemy szczoteczkę do uzębienia. Ponadto, szczoteczkę wyposażono też w dwa czasomierze, które opisaliśmy powyżej, podczas omawiania Sonicare DiamondClean. Urządzenie oferuje nam też aż sześć trybów pracy, dzięki czemu każdy będzie w stanie dostosować je do swoich potrzeb.

Szkoda tylko, że jakość wykonania tego urządzenia budzi mieszane uczucia – z jednej strony, wszystko zostało spasowane idealnie i wygląda stylowo, lecz z drugiej – plastik i guma to materiały, które bardzo łatwo się brudzą i niestety widać to już po kilku szczotkowaniach z użyciem Geniusa. Szczoteczka pracuje też nieco głośniej, niż urządzenie Philipsa.
Zadowala za to zawartość zestawu – znajdziemy tu aż cztery zróżnicowane końcówki, idealnie współgrające z różnymi trybami pracy, oraz etui i ładowarkę indukcyjną. Wszystko, czego potrzeba do należytego korzystania z urządzenia.
Samo urządzenie nabędziemy za około 530-600 złotych, zaś dwupak końcówek można nabyć nawet za 30 złotych. Jest to więc bardzo dobry wybór dla tych, którzy cenią sobie niedrogą eksploatację szczoteczki. Pomimo swoich wad względem sonicznego lidera, produkt Oral-B w dalszym ciągu reprezentuje sobą najwyższą klasę, jaką mogą nam zaoferować inteligentne szczoteczki.

Jaki typ szczoteczki jest lepszy?

Jeśli porównacie sobie możliwości obu szczoteczek, zapewne sami domyślicie się, co sądzi na ich temat publika. Tak, szczoteczki soniczne uchodzą obecnie za najwyższy standard mycia zębów. Nie oznacza to oczywiście, że zwykłe szczoteczki rotacyjne są kompletnie bezużyteczne – w dalszym ciągu oferują nam one znacznie lepszą ochronę zębów, niż modele manualne. Co więcej, wiele osób wykazuje tendencję do bardzo intensywnego mycia zębów, dociskając szczoteczkę do szkliwa i szorując nią bardzo mocno. Nie jest to prawidłowe postępowanie, ponieważ sprzyja ono erozji szkliwa oraz podrażnieniom dziąseł, które z czasem mogą nawet doprowadzić do ich cofania się.

Co więcej, badania wykazują, że szczoteczka soniczna ściera szkliwo w stopniu dwukrotnie mniejszym, niż manualna, zaś korzystanie z niej jest szczególnie zalecane osobom ze startymi zębami, obnażoną zębiną oraz ubytkami erozyjnymi. Dużą rolę odgrywa tu też szybkość urządzenia – zwykłą szczoteczką wykonamy co najwyżej 200 ruchów na minutę. Przy 8800 u szczoteczki rotacyjno-pulsacyjnej i 31 000/62 000 szczoteczki sonicznej, jest to wręcz żałosny wynik. Sprawia to, że osad z zębów trudniej jest usunąć w ciągu dwóch minut, podczas gdy szczoteczki elektryczne z łatwością sobie z tym radzą. Szczoteczka manualna jest też trudniejsza w użyciu, ponieważ wymaga ona od nas znajomości prawidłowych ruchów nadgarstka. Tymczasem szczoteczki elektryczne oczyszczają nasze zęby niemal automatycznie, my musimy jedynie powoli przesuwać je wzdłuż zębów.

Co więcej, badania wykazały też, że szczoteczki soniczne lepiej radzą sobie z usuwaniem osadów po kawie tudzież herbacie, a co za tym idzie, wybielanie za ich pomocą przebiega znacznie sprawniej. I chociaż ze szczoteczek tego typu nie mogą korzystać osoby z paradontozą lub odsłoniętymi szyjkami zębowymi (fale dźwiękowe mogą sprawić, że zęby po prostu wypadną), tak plomby i wypełnienia pokroju mostków tudzież implantów jak najbardziej nie stanowią żadnych przeciwwskazań do korzystania ze szczoteczki sonicznej. Jeśli jednak cierpimy na paradontozę, lub nasze szyjki zębowe zostały odsłonięte, szczoteczka rotacyjno-pulsacyjna będzie dla nas bardzo trafnym wyborem.

Warto tu jednak zaznaczyć, że chociaż generalnie szczoteczki soniczne są uznawane za lepsze, nie ma generalnej zasady, która uczyniłaby tę opinię faktem. Szczoteczki rotacyjne również są bardzo dobre, stanowiąc obecnie podstawę mycia zębów. Wszystko zależy przede wszystkim od naszych preferencji.

Jakie inne szczoteczki polecamy?

Panasonic EW1031S845 – podstawowa szczoteczka soniczna, adresowana tym, którzy szukają czegoś z niższej półki cenowej. To kosztujące około 200 złotych urządzenie wykonuje około 26 000 ruchów na minutę, oferując tylko jeden tryb pracy.

SEYSSO Professional – urządzenie naszej rodzimej firmy może się pochwalić trzema trybami pracy (podstawowym, delikatnym i wybielającym). Jak na tańszy produkt jednak przystało, gorzej idzie mu z usuwaniem płytki nazębnej, zaś sama rączka nie jest tak wygodna w trzymaniu, jak w przypadku Sonicare.

Smilesonic EX – szczoteczka soniczna, kosztująca 400 złotych. Szczegółowe informacje na temat marki dostępne są na stronie https://szczoteczka-elektryczna.edu.pl/smilesonic/ W zestawie znajdziemy cztery zróżnicowane końcówki oraz podróżne etui. Do tego dochodzi pięć trybów pracy (podstawowy, delikatny, wybielający, polerujący i masujący dziąsła) oraz niezwykle wydajna bateria i silniczek, pracujący z prędkością 62 000 ruchów na minutę. Urządzenie ze średniej półki cenowej, nie odbiegające wiele od szczoteczek klasy premium.

Artykuł sponsorowany

Wybrane dla Ciebie

Autor: PGO24