Czy było to potrzebne?

Gdy w 1945 r. na zachodnim froncie umilkły odgłosy wystrzałów, a III Rzesza odeszła w zasłużony niebyt rozpoczęło się pokojowe współistnienie narodów Polskiego i Niemieckiego. Realia zimnej wojny, podzielone państwo niemieckie i podjudzanie przez władze komunistyczne permanentnego zagrożenia, jakie ono budziło przez dziesięciolecia nie pozwalało na ułożenie poprawnych stosunków dyplomatycznych między sąsiadami. Dopiero upadek żelaznej kurtyny, zmiany demokratyczne w Polsce oraz scalenie państwa niemieckiego pozwoliły uznać obu stronom, iż jesteśmy na siebie skazani, a wzajemna pomoc leży w naszym wspólnym interesie. Tak zrodziło się partnerstwo pozwalające dla wspólnych korzyści łączyć siły. Tak też zrodziły się przyjaźnie miedzy obywatelami polskimi i niemieckimi, których skutkiem było wzajemne poznanie i zrozumienie.
Historia przemian we wzajemnych relacjach sięga jednak dalej niż do początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Zostały one bowiem rozpoczęte już w 1965 r. gdy polscy biskupi wystosowali do swych niemieckich braci list, w którym zawarli ów słynne zdanie „przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Gest ten otworzył dialog, który stał się kluczem do wzajemnego pojednania.
Mimo, iż stosunki dyplomatyczne między Polską, a Federacją Rosyjską nie są nawet porównywalne między tymi, które panowały między PRL, a RFN w latach sześćdziesiątych już na pierwszy rzut oka widać, że wzajemne relacje nie należały do najprzychylniejszych. Bezpodstawnie darzymy się szorstką przyjaźnią, która sprawia, iż zamiast wzajemnych korzyści budujemy coraz wyższy mur, który sztucznie nas rozdziela. Podkreślam przy tym słowo sztucznie, gdyż geografii żadna ze stron zignorować nie może. Zawsze będziemy sąsiadami i tylko od nas zależy czy to sąsiedztwo wykorzystamy dla odnoszenia z niego wzajemnych korzyści czy bezproduktywnego spierania się ze sobą.
Dlatego entuzjazmem napawa mnie fakt, iż odbudowa wzajemnych relacji została poszerzona z pola dyplomatycznego na duchowe. Wizyta patriarchy Wszechrusi Cyryla I w Polsce jest w tym względzie milowym krokiem. Podpisane przez przedstawicieli kościołów rosyjskiego i polskiego przesłanie do pojednania między narodami polskim i rosyjskim daje bowiem asumpt do przejścia słów w czyn. Do budowania sąsiedzkich relacji takich, jak być powinny: opartych na wzajemnym szacunku, przyjaźni i (nie bójmy się tego słowa) zaufaniu.
Wielu, może uznać w tym momencie moje słowa za naiwne, ale takie same a nawet gorsze oceny padały względem sygnatariuszy listu z 1965 r. Niemniej ten, nie dający się od razu przełożyć na słupki, cyfry i realne korzyści gest był potrzebnym początkiem, tak samo jak potrzebne jest nowe otwarcie w relacjach polsko-rosyjskich.

Killion Munyama

CZYTAJ DALEJ:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *