Krystyna Kurek drobiowe grodzisk

Ceny? Rosną, rosną, i… będą rosnąć! Czy grozi nam nawet 10 złotych za kilogram ziemniaków?

            Radiowi satyrycy ironizowali w wakacyjnym paśmie, że zamiast w złoto, co niedawno uczynił bank NBP, opłacalnie, wbrew porzekadłu, byłoby inwestować w pietruszkę.

Dlaczego? W maju ceny pietruszki oscylowały w okolicy 15 -18 złotych za kg, w połowie czerwca osiągnęły w Grodzisku historyczne wzrosty po 22- 24 zł za kg /stare zapasy/.

Cebula jest o ok. 100% droższa niż rok temu, czyli ok. 5-6 zł za kilogram.

Ostatnio „poszybowały” ceny papieru toaletowego, rozprawiają klienci pod blokiem. To wrażliwy jak barometr towar dla pamiętających czasy, gdy było to poszukiwane dobro. O papier czasem dosłownie walczono w długich kolejkach.

Młode „pyrki” po dychę

            10 złotych za kg to cena pierwszych młodych ziemniaków z polskich pól. Szefostwo popularnego spożywczaka zdecydowało się nie przyjąć dostawy, gdyż nikt nie kupiłby nawet jednego, mimo, że był to gorący okres pierwszych komunii. Świeże jagody z lasu oferowano już po 60 zł za kg. Czy astronomiczne ceny ziemniaków, to tylko efekt suszy, czy także inflacji związanej z gigantycznymi wydatkami socjalnymi na kredyt i polityką rządzących?

            Powiedziałbym, że to dwa w jednym – mówi sprzedawczyni pani Karolina – susza i 500+. Wczoraj dzwoniłam do naszego sprawdzonego dostawcy ziemniaków i powiedział, że to będzie pierwszy rok w jego życiu, gdy będzie musiał sam kupić zamiast sprzedawać. W sobotę miałam ziemniaki jeszcze po 2,50 zł, dzisiaj /wtorek -przyp. redakcji/ po 2,80 zł. W zeszłym roku o ile pamiętam cena była gdzieś o połowę niższa /połowa lipca/. Ale wszystko drożeje, nie tylko żywność… – wylicza ze znawstwem. Zaś znajomy plantator owoców utyskuje, że przez 500+ nie ma kto zbierać owoców i wszystko musiałby kosztować o wiele więcej.

            Długo nie trzeba czekać, aby usłyszeć opinie klientów o drożyźnie, potwierdzające słowa ekspedientki – co z tego, że „dali” dodatkową emeryturę, jak wszystko tak drożeje – mówi starsza pani, pytająca się o cenę borówki amerykańskiej.

            W tym samym dniu koszt zakupu małych ziemniaków w popularnym markecie wynosił  2.45 za kilogram, natomiast sprowadzane z Anglii były po 3,40 za kg /pietruszka z Hiszpanii po 18 zł/. Na grodziskim targowisku cena kształtowała się równo po 2,50 zł, zagraniczna pietrucha po 13-15 zł, jagody już tylko 32 – 35 złotych, taniej po 28 zł w spożywczaku.

Rosną, rosną, i …będą rosnąć

Właścicielka dużego stoiska z warzywami z targowiska pytana o perspektywy odpowiada krótko.

Ceny? Rosną, rosną i… będą rosnąć – wypala z nutą niezadowolenia. Nie ma złudzeń, co nas czeka z cenami. Jeśli chodzi o ceny żywności to można podciągnąć drożyznę pod suszę, ale artykuły przemysłowe?

Tak, ceny rosną, my to widzimy już na poziomie hurtowni, skąd bierzemy towar – mówi  handlująca na targu artykułami przemysłowymi.

            Unika odpowiedzi, czy to przez politykę rozdawnictwa rządzących, jak chcą przeciwnicy, czy pomocy ubogim, jak chcą zwolennicy takiej polityki?

Mięso, chleb, wódka, artykuły higieniczne skokowo w górę

            Najtańszy chleb podrożał już na jesieni o 15%, dowiadujemy się w sklepie największej w Grodzisku sieci. Niektórzy klienci są przekonani, że pieczywo nie drożeje, bo zmniejsza się gramatura chleba. Nie potwierdzają tego ekspedientki. Tuż przed Wielkanocą w sklepach znanej firmy ceny mięsa wzrosły o 2-3 złote na kg. Pobieżnie licząc najtańsza kiełbasa podrożała o ok. 20%. Dziwi to trochę pana Rafała, który twierdzi, że szwagier nie może sprzedać tuczników, gdyż cena żywca „leci w dół”. Zaś powiatowy rynek zalewają tanie półtusze sprowadzane z Niemiec i Danii. Jakie nie byłyby zawiłości z tucznikami, to grodziscy klienci płacą zdecydowanie więcej. Drożej mają również amatorzy mięsa drobiowego, o ile? – Różnie, ale ceny rosną, wszystkie – potwierdza pani Krystyna, właścicielka sklepu.                   

            Wzrost cen mięsa był jednym z czynników, który przyczynił się do największej od 10 lat inflacji, czyli nadwyżki drukowanego pieniądza nad wartością towarów – podają oficjalne wyliczenia.

            Ale jak ma nie szaleć inflacja, gdy ulubiony gatunek wódki pana M. podrożał aż o 5 złotych na butelce. W sumie wyszło ok. 20% więcej od marca. Gorzej, gdy gwałtownie drożeją artykuły higieniczne, które trzeba kupić dla niepełnosprawnego dziecka.

            …w kwietniu płaciłam za paczkę /artykułów higienicznych – przyp. red./ po 3,98 zł, w czerwcu 4,98 zł, a teraz przed wyjazdem na wakacje już 5,98 złotego – wylicza z troską pani B., mama dziecka – ktoś musi za to wszystko zapłacić – dodaje, mając na myśli „rozdawnictwo” pieniędzy „nawet bogaczom”. Czy należy się dziwić ocenie, gdy cena artykułów pierwszej potrzeby dla jej dziecka rośnie w krótkim czasie o 50%? Obawia się, że po wyborach ceny oszaleją.

Dlaczego drożeje fryzjer?

Choć susza nie ma wpływu na porost włosów, to wakacje w zakładzie fryzjerskim przy ul. Mossego zaczęły się podwyżką z 15 zł do 18 zł za proste męskie strzyżenie, tj. o 20%.

Dlaczego? ZUS, prąd, podatki poszły w górę. Od stycznia ZUS podniósł stawkę o 90 złotych. Zawsze to było 20-30 zł, teraz od razu aż tyle. Gdy wszystko drożeje, to pracownice też chcą więcej zarabiać… – mówi pani Aneta, właścicielka zakładu.

            Przyznaje, że już dłużej nie dało się utrzymać niższej ceny, chociaż, w przeciwieństwie do konkurencji nie ma kosztów czynszu. Z podziwem patrzy na inne zakłady fryzjerskie, które musiały wcześniej podnieść ceny, a które teraz kształtują się w granicach 17-20 zł.

Asfalt jak czipsy o 30% w górę

W Radiu Zet przedstawiciel samorządów prezentował argumenty w związku z planowanym „zerowym pitem” dla młodych. Stracą na tym wszyscy mieszkańcy, gdyż 1,5 miliarda z „pitu” nie trafi do kas samorządów. Skutkiem mają być mniejsze inwestycje, a przecież cena asfaltu już wzrosła w ciągu pół roku o 30% – argumentuje. Skąd mamy brać na inwestycje w lokalne drogi?- pyta przedstawiciel, udający się na spotkanie z premierem.

Stracą młodzi z dziećmi, gdyż przy zerowym picie nie odpiszą sobie ulgi na dziecko – zauważa pani B., młoda babcia.

            Mamo, mamo, czipsy znów podrożały o 10 groszy – pokrzykuje nastolatek, wracając ze sklepu przy ul. Strumykowej. Co idzie kupić to chipsy droższe – podsumowuje mama. W sumie ponad złotówkę w ciągu kilku miesięcy. Konkluzja może być jedna, już nawet dzieci zauważają duży wzrost cen. Ceny leków i ich braki, to temat na osobny artykuł. Lawinowo rosnące ceny to niebezpieczne zjawisko dla finansów każdego obywatela, niezależnie od politycznych poglądów.

Andrzej M. Mańkowski

Wybrane dla Ciebie