Krystyna Kurek drobiowe grodzisk

Burmistrz: “my ciężko pracujemy”

Czwartkowa sesja Rady Miejskiej w Grodzisku Wielkopolskim przebiegała do pewnego momentu bez większych emocji. Porządek obrad realizowany był sprawnie i zgodnie z harmonogramem. Sytuacja zmieniła się podczas wolnych głosów, kiedy to wystąpiła mieszkanka Grodziska – Renata Broniarczyk. W swojej wypowiedzi nakreśliła dramatyczny obraz sytuacji młodych ludzi w Grodzisku, którzy nie mają gdzie pracować.

Burmistrz Henryk Szymański mówił, że jest głęboko zaniepokojony sytuacją na rynku pracy i zapewniał, że jego administracja robi  wszystko, co możliwe, aby niekorzystne zjawiska minimalizować. Nie chciał zdradzać szczegółów, ale wiadomo, że zmiana profilu działalności jednego ze znanych grodziskich zakładów, w której urząd w miarę potrzeb pomaga, może doprowadzić docelowo do powstania 1000 miejsc pracy. Zaawansowana jest także procedura administracyjna dotycząca powstania marketu ogrodniczego, będzie budowany browar, który zatrudni ludzi, niewykluczone także, że powstanie market Tesco, firma Gwóźdź chce się rozbudowywać…wymieniał Henryk Szymański.

Mieszkanka Grodziska powiedziała burmistrzowi, że pobiera on wysoką pensję i jest kosztowny w utrzymaniu, że ludzie młodzi muszą wyjeżdżać z miasta, bo nie ma pracy i mają marne pensje. Z jej wypowiedzi wynikało, że gmina zaciąga długi na spłatę innych długów, a urzędnicy kosztują miliony. Przywołała również kolejny raz temat wydatków na wiatrak i sad młynarza, dociekała ile kosztowały ulotki promujące program walki z przemocą w rodzinie, bo są wydrukowane na papierze kredowym, a tańsze byłyby gdyby wydrukowano je na papierze zwykłym. Kilkakrotnie w swojej wypowiedzi nazwała burmistrza „bezsilnym”. Generalnie kobieta nakreśliła katastroficzny obraz miasta. W swojej narracji często powoływała się na odczucia mieszkańców, mówiąc np., że “mieszkańcy są przerażeni”.

Burmistrz odpowiadając odrzekł, że jego pensja jest ustalana przez radnych i jest to kwota netto około 6 tysięcy. Do dyskusji włączył się radny Dariusz Matuszewski, który zalecił burmistrzowi ostrożność w operowaniu cyframi, bo w Internecie są wszystkie oświadczenia i można zobaczyć ile władze zarabiają.

-Pani myśli, że my siedzimy sobie tylko w biurze na urzędzie, na ratuszu, patrzymy sobie i pijemy kawę? -pytał burmistrz.

– My ciężko pracujemy. My tak się oceniamy, że ciężko pracujemy.

Kończąc wystąpienie powiedział, że cały czas myśli jaki był cel wypowiedzi Renaty Broniarczyk na temat tego, że „burmistrz tyle pieniędzy zarabia”.

-Żeby pan zrozumiał, jak ludziom jest ciężko, bo pan nie rozumie tego. Punkt siedzenia, punkt widzenia – odpowiedziała.

Wybrane dla Ciebie

Autor: PGO24