Akademia Republikańska: spotkanie pt. „Komunizm – 100 lat potworności”

Akademia Republikańska w Grodzisku Wielkopolskim zaprasza na spotkanie z redaktorem Grzegorzem Górnym pt. „Komunizm – 100 lat potworności”. Odbędzie się ono 30 listopada 2017 r. (czwartek), o godzinie 18:30 w Centrum Kultury Rondo w Grodzisku Wielkopolskim przy ulicy Kolejowej 12.

Spotkanie będzie poprzedzone mszą świętą o godzinie 17:30 w kościele poklasztornym pw. Najświętszego Imienia Jezusa i Niepokalanego Poczęcia NMP.

Kilka słów o Grzegorzu Górnym

Reporter, eseista, publicysta, reżyser, producent filmowy i telewizyjny. Założyciel i redaktor naczelny kwartalnika „Fronda”. Autor ponad 30 książek, które doczekały się 19 wydań zagranicznych. Laureat wielu nagród dziennikarskich, filmowych i książkowych.

Przebieg spotkania można śledzić na Facebooku:

Informacja organizatora

CZYTAJ DALEJ:

Pozostaw odpowiedź Jarosław Czetowicz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarzy (4)

  1. Z komunizmem jest tak, jak z faszyzmem, zaś aktualnie widzę taki oto obraz: jedna strona politycznego sporu (w naszym kraju, ale i w naszej gminie itd.), gdy pojawiają się gdzieś zachowania o charakterze faszystowskim, wrzeszczy: ale komunizm też był zły! Druga strona, gdy przypomnieć jej, że i komunizm nadal ma swych zwolenników (np. legalnie działająca partia komunistyczna), wrzeszczy: ale Polska faszyzmem stoi! Te zachowania postrzegam jako o tyle śmieszne i żenujące, co złe i tragiczne. No ale takich mamy polityków. Mnie się marzy, by zwolennicy prawej strony odcięli się jednoznacznie od zachowań rasistowskich, ksenofobicznych itp., a ci, którym bliżej do strony lewej jednoznacznie stwierdzili, że komunizm był czymś równie złym, a – o ile wiem – prowadzącym do jeszcze większej ilości morderstw i zbrodni (dłużej trwał), niż faszyzm. Niestety, żyjemy w czasach, w których dla polityków liczy się przede wszystkim wynik wyborów i mało komu chce się ryzykować ewentualną utratę elektoratu. Zaś ja – i mówię to do tych z lewa i prawa – wszystko to widzę i jestem świadom, dlatego nie wybieram i dlatego głos mój w wyborach pozostanie zmarnowany (poniekąd, bo jeśli każą mi wybierać między złem i złem, sugerując bym określił przy tym, które z nich jest mniejszym, a które większym, to jako przedstawiciel gatunku homo sapiens mogę odpowiedzieć jedynie zignorowaniem obu stron, gdyż chcę wybierać dobro, co, jak sądzę, jest postawą uczciwszą, niż stawanie po stronie “mniejszego zła”, a co za tym idzie głos mój, który w tej sytuacji staje się milczeniem, nie jest zmarnowany, bo lepiej inteligentnie milczeć, niż bezmyślnie drzeć gębę). Nawiązując jednak do tematu powyższego materiału – dobrze jest przypominać pewne rzeczy, ale po to, by ludzi uświadamiać, by zapobiegać, a nie po to, by uderzać w politycznych przeciwników. Osobiście jestem zwolennikiem takich działań, w których uświadamia się ludziom zło obu w/w totalitaryzmów, a osobom w taki czy inny sposób zorientowanym politycznie/poglądowo pragnę doradzić jedną rzecz, której sami muszą się domyślić na podstawie następującego pytania, a raczej dwóch pytań: 1. Dlaczego Wy, z prawej strony, gdy mamy do czynienia z zachowaniami takimi, jakie pokazuje materiał z lasu w okolicach Wodzisławia Śląskiego, komentując je, dodajecie, że komunizm też jest zły? 2. Dlaczego Wy, z lewej strony, czujecie się dobrze w sensie moralnym, gdy krytykujecie w/w wydarzenia, ale nie rusza Was, gdy przywódca jednej z lewicowych partii mówi: “jesteśmy komunistami i jest nas wielu”? Kiedy zrozumiecie, że wśród obywateli, Waszych potencjalnych wyborców, są też ludzie, którzy mają dość życia między brunatnym i czerwonym? Odpowiem Wam: nigdy. Bo Wy świetnie wiecie jak jest, ale najważniejszą rzeczą dla Was jest elektorat określony procentowo. Zatem? Do licha z Wami! Akcję o której mowa w powyższym materiale popieram, ale jeśli jej celem nadrzędnym jest zysk polityczny, to lepiej, by organizatorzy zrezygnowali, zanim zaczną. Oczywiście – z mojego punktu widzenia, czyli między inn. Waszego (lub Waszego) potencjalnego wyborcy.