15 lat w UE. Serduchem za, ale marazm stoi za rogiem

            W pamięci wielu zatarła się pamiętna północ z 30 kwietnia na 1 maja 2004 roku, gdy na grodziskim rynku fetowano wejście Polski do Unii Europejskiej.

Wtedy obecni byli przedstawiciele miast partnerskich, samorządowcy, zaproszeni goście i mieszkańcy. Wszyscy spotkali się na rynku pod hasłem „Witamy w Europie”. Był krótki koncert, wciąganie unijnej flagi, a blask historycznego wieczoru podkreśliły fajerwerki. Zebranym towarzyszyła nieskrywana nadzieja, duma i radość, że coś osiągnęliśmy. Coś budującego niż tylko wojny i ofiary.

Miałem wrażenie, że uczestniczę w historii… – wspomina pan Adam.

W tamtych dniach grodziska młodzież wystawiła spektakl „Integro”. Gazetka szkolna pod takim samym tytułem, rozprawiała o zwyczajach i kulturze miast z Europy, partnerów nowego europejskiego miasteczka.

15 lat później

            Dziś od tamtej atmosfery minęło już 15 lat. Idąc ul. Szeroką, pośród morza flag trudno szukać podniosłej atmosfery. Pusto wszędzie, by nie powiedzieć głucho wszędzie…. choć to południe. Tylko ukraińska para wystrojona, wyglądające na paradne czerwono – niebieskie dresy, spaceruje po ulicach. Szybciej też natkniesz się na kamienne tablice, informujące o unijnych dotacjach niż osobnika z unijnymi symbolami. Nawet panie ze sklepu wypatrują zbłąkanych klientów. Pewno wszyscy na majówkę wyjechali. Tylko czujna Policja spokojnie okrąża radiowozem raz za razem grodziski rynek.

            Nie ma kogo zapytać o bilans naszego wstąpienia do wspólnoty. Zdawkowe „wszystko w porządku” nie załatwia sprawy. Niektórym kojarzy się to z pochodami 1 maja, innym powszechnym społecznym marazmem, albo z mentalnością…

Grodzisk to specyficzne miasto, nawet jakby na rynku rozdawali pieniądze to nikt nie przyjdzie – odpowiada pani sprzedawczyni z uśmiechem, komentując pozytywnie rocznicę.

            Dziwne, ale dawni uczestnicy wydarzeń bardziej wspominają huczne obchody 10 lecia wstąpienia Grodziska do UE w 2014 roku. Jednak wtedy to było przed wyborami samorządowymi, więc każdy chciał się pokazać.

Nie wiesz jak to u nas w Polsce jest? -komentuje znajomy z dzieckiem, zwolennik UE.

Serduchem za, ale…

           Nie skomentowała sprawy rocznicy członkostwa spotkana pod sklepem nauczycielka. Bardziej chętna do opowiadania o sytuacji po strajku. Czuć ból podeptania godności „terrorystów”, którzy przecież chcąc nie chcąc, przeprowadzili zadania z okazji 15 lecie członkostwa w europejskiej rodzinie.

Program skromnych obchodów nie daje złudzeń, jak zwykle spoczywało to na ich barkach. Zrobiło się, odbyło się, wywiesiło się… .

           Inaczej sprawa ma się w necie, tutaj jednym kliknięcie można pokazać miłość do członkostwa nawet całym „serduchem za”. Piękne i szlachetnie, tylko życie wirtualne, jeszcze na całe szczęście jest sztuczne. Szukając rocznicy obchodów w realu utkwiła w pamięci sentencja na koszulce nastolatka – Życie jest jak gra w szachy. Oby nie grą pozorów obywatele i samorządowcy.

Andrzej M. Mańkowski

Darmowa aplikacja na androida. Aktualne informacje i komentarze z PGO24 na Twoim smartfonie.Aplikacja PGO24

Polub PGO24 na Facebooku, aby być na bieżąco!

Więcej filmów z PGO24